FutureNet Śląsk Wrocław wygrał z Enea Astorią Bydgoszcz 101:92. Trójkolorowi odnieśli dwudzieste-pierwsze zwycięstwo w sezonie i na dwie kolejki przed końcem fazy zasadniczej, pozostają niepokonani na własnym parkiecie.

Najlepsza drużyna na wyjazdach, kontra niepokonany u siebie FutureNet Śląsk Wrocław. Mecz niemal na szczycie, bo przed pierwszym gwizdkiem liderem tabeli był Rawplug Sokół Łańcut, który zanotował komplet punktów w sobotę. Napięcie było czuć w powietrzu już od samego początku, a trybuny zostały wypełnione do niemal ostatniego miejsca. Tradycyjnie podczas przerw, kibice mieli okazję podziwiać występy Cheerleaders Wrocław.

Gospodarz zaczyna z kopyta

Mecz lepiej rozpoczęli wrocławianie. Po pięciu minutach wygrywali 13:4, a do dorobku punktowego przyczynił się każdy zawodnik pierwszej piątki. W połowie kwarty tempo gry nieco spowolniło, a Astoria zdołała zniwelować stratę (15:11). Następnie dobrą zmianę dał Sebastian Bożenko po jego trafieniu oraz trójce Mateusza Jarmakowicza, Śląsk wyszedł na dwucyfrowe prowadzenie.

Goście nie potrafili zatrzymać świetnie dysponowanego Jarmakowicza, który na początku drugiej odsłony miał na koncie już 12 oczek. Błyszczeć zaczął niewidoczny w pierwszych fragmentach spotkania, Aleksander Dziewa. Skrzydłowy Śląska dwie akcje z rzędu zbierał piłkę z ofensywnej tablicy i umieszczał ją w koszu. Pod koniec połowy przebudzili się bydgoszczanie, trafiali seryjnie zza łuku i stopniowo odrobili stratę. Do szatni zespoły schodziły przy stanie 52:50 dla gospodarzy.

Koncert Trójkolorowych

Na początku trzeciej odsłony bydgoszczanie doprowadzili do wyrównania 52:52. Następnie jednak wiatr w żagle złapali Trójkolorowi, w dużej mierze za sprawą Dziewy oraz Krzysztofa Jakóbczyka, który w ciągu 5 minut zdobył aż 7 punktów. W kolejnych akcjach za trzy trafiali Aleksander Leńczuk i Skibniewski i Śląsk prowadził 76:62. Do końca kwarty Trójkolorowi utrzymywali sporą zaliczkę (88:75).

Znakomitą grę kontynuował Jarmakowicz. Center zaliczył akcję 2+1 i miał na koncie aż 20 punktów. Przewaga Śląsk wciąż była bardzo znacząca (93:80). Mimo ambitnej walki w końcowych minutach, bydgoszczanie nie zdołali już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. W hitowym spotkaniu, górą Śląsk.

Jestem bardzo zadowolony z naszej gry. Zrealizowaliśmy rzeczy, które założyliśmy przed spotkaniem. Mieliśmy nastrój do ataku. Zespół Astorii postawił jednak twarde warunki, Grzegorz Kukiełka i Łukasz Frąckiewicz grali bardzo dobrze. W naszym zespole wyróżniłbym Skibiniewskiego, Leńczuka i Jarmakowicza, dla których był to chyba najlepszy spotkanie w rundzie. To był mecz o drugie miejsce, ponieważ dzięki wygranej zagwarantowaliśmy sobie, że nie zakończymy fazy zasadniczej na niższej pozycji mówi Radosław Hyży, trener FutureNet Śląska Wrocław.

Śląsk trafiał za często, dopuściliśmy ich do zdobycia ponad stu punktów. Do zwycięstwa potrzebowaliśmy lepszej postawy w defensywie – komentował Grzegorz Skiba, trener Enea Astorii Bydgoszcz.

FutureNet Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 101:92 (28:17, 24:33, 28:20, 13:177)

Śląsk: Jarmakowicz 25, Skibniewski 23, Dziewa 16, Jakóbczyk 13, Leńczuk 13, Kulon 6, Bożenko 3, Pietras 2, Michałek 0.

Astoria: Kukiełka 23, Frąckiewicz 17, Fatz 13, Nowakowski 12, Pochocki 9, Szyttenholm 6, Aleksandrowicz 5, Śpica 4, Kondraciuk 3.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław