Ślęza Wrocław bardzo pewnie pokonała w sobotę Energę Toruń. Wrocławianki zagrały mocno w defensywie i pomysłowo w ofensywie. Były skuteczne i zmotywowane. Wygrały wysoko 87:65 i w serii prowadzą 2-1. Aby awansować do półfinału wystarczy im wygrana w niedzielnym meczu!

Po ostatnim meczu (4 kwietnia) w hali Spożywczaka, rywalizacja ćwierćfinałowa przeniosła się do Wrocławia. Zawodniczki Arkadiusza Rusina przegrały poprzedni mecz, a Energa zdołała wyrównać w starciu 1-1. Ślęza była więc bardzo zmotywowana, aby wygrać przed własną publicznością. Klub mógł liczyć również na doping kibiców, którzy licznie przybyli do hali AWF-u.

Dobre otwarcie

Mecz rozpoczął się nerwowo, od niecelnych rzutów obu drużyn. Chwilę później cztery punkty dla Katarzynek zdobyła Kelley Cain, jednak Ślęza szybko odpowiedziała celnym rzutem zza łuku w wykonaniu Eliny Dikeoulakou. W następnej akcji trójkę trafiła również Sharnee Zoll-Norman (8:4). Ślęza rozpoczęła więc spotkanie dobrą dyspozycją w ofensywie. Zespół przeprowadził udane zagranie z Tijaną Ajduković i pick and rolla z Agnieszką Kaczmarczyk (12:8). Energa natomiast po doprowadzeniu do remisu (12:12) przestała trafiać na kilka akcji z rzędu. Wśród zawodniczek Ślęzy na boisku pojawiła się Marissa Kastanek, która od lutego borykała się z kontuzją. Mimo długiego odpoczynku pokazała, że wraca do formy, ma głód gry i trafia celnie zza łuku. Wrocławianki broniły mocno i agresywnie, łapiąc przy tym pięć fauli w ciągu kwarty, jednak taka defensywa opłaciła się, gdyż wygrały pierwsze dziesięć minut 27:18.

Rosnąca przewaga

W drugiej części meczu Ślęza dalej grała bardzo dobrze. Problem miała tylko z zatrzymaniem Kelley Cain, która punktowała spod kosza (32:24). Jednak równie skuteczna po stronie Ślęzy była Elina Dikeoulakou, która najpierw zdobyła punkty z gry, a potem zza łuku (37:24). Gdy Ślęza objęła już piętnastopunktowe prowadzenie (39:24), trener Energii Toruń, Algirdas Paulauskas poprosił o czas. Na niewiele się to zdało, bo w następnej akcji na skutek świetnej obrony Ślęzy, Katarzynki popełniły błąd dwudziestu czterech sekund. Po dwóch nieudanych akcjach wrocławianek oraz punktach Energii, trener Rusin wziął czas. Na boisku pojawiła się wtedy Agnieszka Majewska. Energa starała się odrabiać straty, jednak defensywa Ślęzy była mocna i przede wszystkim skuteczna. W ataku rządziły Elina Dikeoulakou, która trafiła trzecią trójkę i Sharnee Zoll-Norman. Po pierwszej połowie Ślęza schodziła do szatni z piętnastopunktowym prowadzeniem (50:35).

(Nie)kontrolowany chaos

Drugą połowę zdecydowanie rozpoczęły zawodniczki Energii. Emilia Tłumak trafiła za trzy punkty. Jednak później nastąpiła seria niecelnych rzutów obu drużyn, którą w 3. minucie przełamała Tijana Ajduković. Punkty z kontry zdobyła Elina Dikeoulakou (54:38), jednak potem serię 4:0 zaliczyła Kelley Cain, a wrocławianki zbyt szybko traciły piłkę, więc Arkadiusz Rusin zareagował i poprosił o czas. Ślęza zaczęła grać jeszcze szybciej, przez co wkradła się niedokładność i zespół tracił piłki. Mimo to wrocławianki wciąż prowadziły (56:42), gdyż Energa nie mogła zakończyć swoich akcji punktami. W 7. minucie trzeciej kwarty Agnieszka Majewska zablokowała rzut Alexis Hornbuckle. Ślęza poprawiła swój atak (63:50), choć w tej kwarcie gra zespołu była najbardziej chaotyczna.

Festiwal rzutów zza łuku

W czwartej kwarcie Katarzynki zmniejszyły przewagę przeciwniczek do jedenastu punktów (63:52), ale w następnej akcji popełniły błąd dwudziestu czterech sekund. Agnieszka Majewska w odpowiedzi trafiła za trzy punkty. Chwilę później Ślęza przeprowadziła kilka udanych akcji i zwiększyła swoją przewagę do dwudziestu punktów (73:53). Wtedy zza łuku celny rzut oddała Monika Grigalauskyte, a po chwili odpowiedziała Marissa Kastanek. Na boisku pojawiła się Klaudia Sosnowska. Na pięć minut przed końcem spotkania Ślęza Wrocław prowadziła 76:58, ale kolejną trójkę rzuciła Miriam Uro-Nilie (78:61). Arkadiusz Rusin pozwalał odpocząć swoim kluczowym zawodniczkom, wprowadzając na boisko Zuzannę Sklepowicz. Piątą trójkę w tej kwarcie trafiła zawodniczka, która niedawno weszła na boisko, Klaudia Sosnowska. W kolejnej akcji celny rzut za trzy oddała Karina Szybała. Tijana Ajduković w ostatnich sekundach zablokowała zawodniczkę Energii, a Ślęza wygrała mecz 87:65 i w serii odjęła prowadzenie 2-1.

Ślęza, aby awansować do półfinału, musi wygrać jeszcze jedno spotkanie spotkanie. Mecz nr 4 w niedzielę 8 kwietnia rozpocznie się o godzinie 16:00 w hali AWF-u.

Znane są już dwie drużyny, które wystąpią w starciach półfinałowych. Po wygranej Wisły CanPack Kraków z InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wlkp. 85:84 (3-0) oraz CCC Polkowice z Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 96:61 (3-0) wiadomo już, że dwa zwycięskie zespoły, które zmierzą się w półfinale to Wisła i Polkowice. Rywalizacja rozpocznie się w Krakowie.

Na kolejną parę półfinałową trzeba będzie poczekać do niedzieli, a być może nawet dłużej, gdyż w rywalizacji Ślęza Wrocław – Energa Toruń i  Basket 90 Gdynia – Artego Bydgoszcz jest po 2-1.

 


Ślęza Wrocław – Energa Toruń 87:65 (27:18, 23:17, 13:15, 24:15)

Ślęza: Elina Dikeoulakou 18, Sharnee Zoll-Norman 12, Kourtney Treffers 12, Marissa Kastanek 12, Tijana Ajduković 10, Agnieszka Kaczmarczyk 9, Karina Szybała 5, Agnieszka Majewska 4, Klaudia Sosnowska 3, Zuzanna Sklepowicz 2, Janis Ndiba.

Energa: Kelley Cain 24, Monika Grygalauskyte 15, Emilia Tłumak 5, Alexis Hornbuckle 5, Lauren Mansfield 4, Agnieszka Skobel 4, Miriam Uro-Nilie 3, Melissa Diawakana 3, Katarzyna Maliszewska 2, Anna Bekasiewicz.

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław