W 3. meczu Krispol 1. Ligi KFC Gwardia Wrocław pokonała AZS AGH Kraków 3:1. Był to pierwszy mecz wrocławian na Hali Orbita.

Po sobotnim zwycięstwie 3:2 siatkarze KFC Gwardii Wrocław podchodzili do meczu z dobrym nastawieniem. Emocje potęgował fakt, iż mogli oni rozegrać pierwsze w tym sezonie spotkanie dla własnej publiczności. Przeciwnikiem był AZS AGH Kraków, który chciał otrząsnąć się po porażce 2:3 w Bielsko-Białej.

Własna widownia pozytywnie wpłynęła na początek spotkania w wykonaniu Gwardzistów. Dowodził kapitan, Arkadiusz Olczyk. Goście sprawiali wrażenie oszołomionych, a po ataku Krzysztofa Gibka (7:3) poprosili o przerwę. W późniejszej części seta krakowianie zdołali nadrobić stratę, dzięki skutecznym blokom Jakuba Macyry i Patryka Łaby. To dzięki nim goście pozostawali w grze. Dla gospodarzy najczęściej punktował Marcel Gromadowski. W kluczowej partii seta pomógł ze środka Błażej Szymeczko. Pierwszą część zakończył Łukasz Lubaczewski atakując przechodzącą piłkę.

Druga partia rozpoczęła się od potężnych bloków, których autorami byli Jakub Macyra i Daniel Gąsiora. Do wyrównania doprowadził asem serwisowym Gibka (6:6). Gwardia objęła prowadzenie dopiero przy stanie 11:10, po ataku Błażeja Szymeczko. Przez cały set żadna z drużyn nie była w stanie stworzyć większej przewagi. Oprócz środkowego Szymeczko swoje trzy grosze dołożył Gibek oraz Gromadowski. Końcowy atak Lubaczewskiego z lewej strony przypieczętował zwycięstwo w drugim secie.

AZS mocno rozpoczął trzeciego seta i wyszedł na prowadzenie 3:0. Gwardziści nie mogli się przebić przez blok, a gdy już się udawało, w ataku popisywał się Damian Gąsior. Straty pomógł nadrobić Lubaczewski, który był najjaśniejszym punktem wrocławian w tej części gry (10:11). Po nieudanym przyjęciu zagrywki trener Krzysztof Janczak zdecydował się na przerwę na żądanie (12:15). Krakowianie powoli, ale pewnie dążyli do zwycięstwa w secie. Do walki poderwał pojedynczy blok Olczyka (15:18). AZS utrzymał jednak bezpieczną przewagę i zwyciężył trzecią partię.

Czwarta część rozpoczęła się od indywidualnego popisu środkowego AZS – Jakuba Macyry. Dzięki jego staraniom Gwardia ponownie miała problem z atakami. Przełamanie poprowadził Łukasz Lubaczewski. Atak Gibka z lewego skrzydła (13:10) poderwał kibiców w Hali Orbita. AZS szybko odrobił straty przypieczętowane asem serwisowym Damiana Gąsiora (13:13). Trener Janczak był zmuszony wziąć czas. Po serii udanych ataków w wykonaniu Macieja Cierniaka i Łukasza Lubaczewskiego tym razem trener AZS poprosił o przerwę (17:15). Serią ważnych punktów popisał się Gibek, który bombardował przeciwników z lewego skrzydła. Zwycięstwo wrocławianom zapewnił MVP spotkania –  Łukasz Lubaczewski, atakiem z lewego skrzydła.

– Byliśmy przygotowani, że to może być bardzo ciężki mecz i wiedzieliśmy, że jeżeli nie zagramy twardo i nie postawimy oporu to mecz mógłby się zakończyć zupełnie innym wynikiem – mówił po spotkaniu MVP Łukasz Lubaczewski.

Następne spotkanie KFC Gwardia Wrocław zagra przeciwko UKS Mickiewiczowi Kluczbork już 6 października.