6.30. Dzwoni budzik. Automatycznie klikam przycisk „drzemka” i mówię sobie „jeszcze 5 minut”. Skoro przez ostatnie dwa tygodnie wstawałam co najmniej o 10.00, to teraz 6.30 wygląda jak środek nocy. Zwłaszcza, że za oknem nadal ciemno.

Nagle, z 5-cio minutowej drzemki robi się na zegarku godzina 8.00. Gwałtownie zrywam się z łóżka, w pośpiechu ubieram się, nakładając koszulkę tył na przód, a lewą nogawkę spodni wkładam na prawą nogę. O porządnym śniadaniu i herbacie mogę zapomnieć.  Na domiar złego, łazienkę okupuje współlokator, a do odjazdu tramwaju zostały mi 3 minuty. Świetnie. Teraz nie pozostało już nic innego, jak biec na przystanek po oblodzonym chodniku.

Ten scenariusz znany jest niejednemu studentowi. Najważniejsze, aby nie pojawiał się notorycznie. Co więc należy zrobić, aby po dłuższej przerwie wrócić do starych nawyków i nie przysypiać na porannych zajęciach? Zwłaszcza, że sesja za pasem i wypadałoby zajrzeć w końcu do książek.

Wieczorem siadam z herbatą przy laptopie i szukam w internecie odpowiedzi na to pytanie. W końcu trafiam na blogi m.in. Michała Pasterskiego, Marty Henning i inne wpisy dotyczące motywacji. Co oni radzą?

Aktywność fizyczna 

W styczniu wyjątkowo zalecana. Nic więc dziwnego, że w tym miesiącu znacznie wzrasta liczba zakupionych karnetów na siłownię. Teoretycznie powinniśmy chodzić również na basen, długie spacery, ale w praktyce niewiele z nas ma na to czas i chęci. Dla mniej ambitnych, alternatywą dla porannego joggingu na mrozie może być kilkuminutowe rozciąganie się, aby rozruszać mięśnie i pobudzić je do pracy.

Planowanie

Planowanie jest jednym z elementów tworzenia porannej rutyny. Ma pomóc zorganizować sobie dzień i postawić cele, dlatego najlepiej stworzyć listę zadań i powiesić ją w widocznym miejscu (na tablicy korkowej lub na lodówce) i po kolei odhaczać wykonane czynności.

Nagradzanie się

Jest to jedna z metod, które pomagają również w efektywnej nauce. Nagradzamy się słodyczami za przeczytanie i opracowanie rozdziału podręcznika, obejrzeniem odcinka serialu po wykonaniu wszystkich zadań. Można też myśleć długoterminowo – o weekendowym spotkaniu ze znajomymi lub imprezie. Ważne jest, aby ustalić nagrodę razem z ustaleniem celu.

Metoda pięciu minut 

Gdy masz do zrobienia coś, na co nie masz ochoty, zdecyduj się na robienie tego tylko przez pięć minut. Powiedz sobie „pięć minut ani chwili dłużej”. Taka perspektywa znacznie ułatwi Ci zabranie się do tego zadania, a co więcej – często okaże się, że gdy już będziesz robić coś przez te pięć minut, nie skończysz po tych pięciu minutach, ale będziesz robić to znacznie dłużej, niż zaplanowałeś.

Słuchanie muzyki

To żadna nowość, że muzyka wywołuje w nas określone emocje. Najlepiej słuchać takiej, która wywołuje pozytywny nastrój i jednocześnie zmotywuje do działania. Podczas spaceru na uczelnię czy jazdy tramwajem może uda się poprzez muzykę obudzić umysł. Przynajmniej warto spróbować. Jest to krótkotrwała metoda, ale w końcu chodzi nam o powrót do starego rytmu, a nie budowanie nowego.

Tak właściwie, to najcięższe jest poranne wstawanie. Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że najlepiej wstać, zapalić światło, opłukać twarz zimną wodą, iść do kuchni po dobre jedzenie i kawę/herbatę. Grunt to dobrze zacząć dzień, a reszta się „jakoś ułoży”.

 


Autor: Katarzyna Kurpiel
Zdjęcia: Katarzyna Kurpiel

Źródła: blogi Michała Pasterskiego i Marty Henning