W fikcyjnym Macondo z powieści Márqueza może wydarzyć się wszystko. We wrocławskiej, pełnej sztuki kawiarni o tej samej nazwie, jak mówi właścicielka – Lena Czerniawska, jest podobnie. 24 lutego miało tam miejsce wydarzenie wyjątkowe – wernisaż wystawy „Rozmowy”.

„Rozmowy” zaczęły się dzięki Sarah Epping, która pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest studentką Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Przez pół roku, co dwa tygodnie jeździła ona do Lipska, gdzie odwiedzała obóz przejściowy dla uchodźców, cierpiących tam przez działalność Państwa Islamskiego. Uczyła rysunku. Na jej zajęcia przychodziły znudzone brakiem innych zajęć kobiety. Barierą utrudniającą kontakt był oczywiście język. Sarah opowiada, że niemożność porozumienia się czasem prowadziła do frustracji. Sposobem umożliwiającym komunikację, kiedy jest ona pozornie niemożliwa ze względu na brak wspólnoty słów, okazał się obraz.

I tak zaczął się dialog. 10 kobiet, przebywających w obozie w Lipsku, wykonało 10 rysunków. Zostały one przekazane 10 kobietom przebywającym w Polsce, studiującym lub pracującym na ASP, które wykonały własne grafiki – odpowiedzi na obrazowe wyrażenia. Jedna z nich to Polka, pozostałe są imigrantkami z różnych krajów. – Właściwie wszystkie osoby zaangażowane w ten projekt mówią w innych językach – zwraca uwagę Sarah. Nie było to bez znaczenia dla uczestniczek. Sofia Palma opowiada: – Na początku nie miałam pomysłu na moją odpowiedź i zamierzałam po prostu powtórzyć rysunek, który otrzymałam. Po czasie jednak zainspirowałam się faktem, że ja też jestem imigrantką, mówię w innym języku niż otaczający mnie ludzie. Ponieważ rysuję nieznajomych, zdecydowałam się połączyć portret starszego mężczyzny z mojego szkicownika z tym, co narysowała kobieta w Lipsku.

Rysunki zostały wykonane liczącą sobie kilka wieków techniką, z wykorzystaniem metalowych płytek odpornych na kwas. Wykonane na nich ilustracje odciska się na papierze. Artystki w Polsce tworzyły swoje odpowiedzi na odwrocie płytek, na których rysowały ich partnerki – rozmówczynie. Na wystawie możemy zobaczyć zarówno dwustronne metalowe tabliczki, jak i pary rysunków na papierze. – „Rozmowy” zostaną przewiezione do Lipska. Te rysunki są więc jak listy ­– mówi Sarah Epping.

– Uchodźcy są ludźmi – musimy nawiązać z nimi kontakt, może właśnie wykorzystując formę obrazu. Wystawa to pewien początek, podjęcie ważnego tematu tej konieczności – uważa Jagna Nawrocka, wolontariuszka Macondo. Kontakt z osobą, której się nigdy nie spotkało, z którą nie zamieniło się ani jednego słowa jest możliwy. Potwierdza to Sofia: – Chociaż nawet nie widziałam autorki rysunku, na który odpowiadałam, on niewątpliwie na mnie oddziaływał. Możliwe, że ona nie zobaczy mojej odpowiedzi, bo w obozie w Lipsku kobiety spędzają 2 miesiące, więc gdy „Rozmowy” tam trafią, jej może już w nim nie być. Nie zmienia to faktu, że zdołała na mnie wpłynąć, choć dzieli nas tak duża odległość.

Podczas wernisażu można było dodać coś od siebie do „Rozmów”. Prace gości również trafią do Lipska.

Macondo to wyjątkowe miejsce na mapie Wrocławia. Fundacja Rozwoju Kultury i Sztuki, kawiarnia, galeria: to wszystko w kolorowym pomieszczeniu przy Pomorskiej 19. Tworzoną je mama i córka: Lena Czerniawska (rysowniczka, asystentka na ASP) i Julia Wernio (reżyserka teatralna). Plus grupa wolontariuszy. Warto śledzić stronę internetową Macondo, na której znajdziemy informacje o organizowanych wydarzeniach: wernisażach, koncertach, warsztatach, itede. W marcu tematem przewodnim będą podróże. – Wybierzemy się między innymi do Korei i… Wrocławia – zapowiada Lena.

Autor | Justyna Tkaczyńska

  • Zdjęcia | Monika Kamińska