Z Angeliką Skowronek, opiekunką i choreografką tancerzy Grupy Poszukiwań Twórczych „Inwencja” z Klubu 1. Pułku Saperów w Brzegu o procesie tworzenia, sile pasji i o relacjach rozmawia Justyna Tkaczyńska.

Justyna Tkaczyńska: Waszym zadaniem jest reprezentowanie 1. Pułku Saperów na arenie artystycznej, ale nie ograniczacie się tylko do tego, prawda? Co robicie poza przeglądami, konkursami Wojska Polskiego?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Nie, nie. Staramy się uczestniczyć również w konkursach cywilnych. Przykładowo w naszym Brzegu jest ogólnopolski konkurs organizowany przez szkołę tańca i baletu Coco Dance Center. Przyjeżdża na niego coraz więcej grup, a poziom jest naprawdę wysoki. Poza tym naszą pasją jest tworzenie teledysków. Dzięki nim nasza praca nie przepada, a ktoś, kto nie był na spektaklu, ma okazję obejrzeć nasze układy. Dobudowujemy do nich historię i staramy się pokazać w innej, ciekawej formie.

Justyna Tkaczyńska: Rok 2016 za nami – czas na podsumowanie. U was działo się dużo: zdobyliście pierwsze miejsce w finale Manewrów Artystycznych Wojska Polskiego, powstał kolejny teledysk, a niedawno można było was oglądać na scenie z nowym spektaklem – „SztukaMY”. Kolejny rok zapowiada się równie owocnie? Są już plany?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Na razie nie mamy konkretnych planów, z tego względu, że ciężko jest pozbierać ludzi. Młodsza grupa – Inwencja Junior – jest stała, ponieważ to osoby, które uczą się w gimnazjach i szkołach średnich. Natomiast członkowie GPT „Inwencja” to matki, maturzyści, studenci, którzy mają wiele obowiązków i z reguły są w rozjazdach. Dlatego stworzenie widowiska tanecznego bez udziału dzieci, skierowanego do starszych widzów, które będzie poruszało jakiś poważny temat, jest zdecydowanie niełatwe. Zobaczymy, kto będzie miał możliwość dalej tworzyć i wtedy będziemy działać. Teraz odpoczywamy, emocje po „SztukaMY” dopiero opadły.

Justyna Tkaczyńska: Właśnie – jak to jest, kiedy co roku kolejni członkowie grupy rozpoczynają pracę, wyjeżdżają do większych miast studiować? Czy większość z nich chętnie tutaj wraca, żeby coś dalej tworzyć, wspólnie tańczyć, czy raczej idą w swoją stronę i nowe obowiązki, odległość okazują się silniejsze od pasji, od więzi z grupą?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Ja jestem bardzo dumna z tego, jaką grupę udało nam się stworzyć. W GPT „Inwencja” jest zazwyczaj około dwunastu osób i to są ludzie naprawdę zżyci ze sobą, niektórzy są tu po dziesięć lat. Nie mogę wyjść z podziwu, jak chętnie oni tutaj wracają. Mimo tych wszystkich studenckich sesji, mimo pracy, oni starają się na każdym występie być, na każdą próbę przyjechać. Jedna z dziewczyn ma trójkę małych dzieci, mieszka poza Brzegiem i prowadzi sklep. Ona jest na każdej próbie. Właśnie takie sytuacje sprawiają, iż jestem z nich dumna. Ludzie o sobie nie zapominają. Mamy tak zbudowane więzi, że możemy liczyć na siebie również poza Klubem, w życiu prywatnym.

Justyna Tkaczyńska: O tym chyba było „SztukaMY”?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Tak.

Justyna Tkaczyńska: A skąd pomysł na formę tego widowiska? Chodzi mi o to, że wasze występy były przerywane nagraniami z prób.

ANGELIKA SKOWRONEK: – Pomysł wziął się z tego, że chcieliśmy zagłębić widza, w to jak wszystko wygląda, gdy zamykamy drzwi sali tanecznej. Pokazać, że nasze próby nie polegają na rygorystycznym: „Stajemy od A do Z, robimy rozgrzewkę, układ choreograficzny i się żegnamy”, że to nie jest tylko i wyłącznie ciężka harówka. Chcieliśmy przedstawić, jak wyglądają nasze relacje. Chcieliśmy, żeby widz nas lepiej poznał.

Justyna Tkaczyńska: Inaczej pracuje się nad czymś tak osobistym, co pokazuje was?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Zdecydowanie inaczej. Szczerze powiem, że bałam się tego pomysłu. Powstał on bardzo szybko. Ja mam zawsze problem ze scenariuszem. Z łatwością tworzę choreografię, to jest moja pasja, mój żywioł, mój fach. Wybieram muzykę i myśli same się układają, krok po kroku, ruch po ruchu, lecz trudniej już ubrać mi tą choreografię w historię, niebanalną opowieść. Na szczęście mam ludzi, którzy zawsze mnie nakierują we właściwą stronę. W pewnym momencie miałam trzy różne wersje, jak to widowisko ma wyglądać. To mi się rozmywało, nie wiedzieliśmy, w którą stronę pozwolić ruszyć historii. Wtedy moja przyjaciółka, która w Klubie uczy dziecięce zespoły, zapytała, po co nam fabuła, skoro sami nią jesteśmy – to, co robimy, można w ciekawy sposób pokazać. Chyba jako pierwsi w Brzegu sięgnęliśmy po taki temat. Było to ryzykowne. Dlatego, jako twórca tego widowiska, naprawdę się obawiałam, że to, co pokażemy, to co dla nas jest np. śmieszne, niekoniecznie jest takie też dla widza, który nas nie zna prywatnie.

Justyna Tkaczyńska: Ale ludzie się śmiali, więc myślę, że poszło dobrze.

ANGELIKA SKOWRONEK: – Tak, tak, to nas bardzo cieszyło.

Justyna Tkaczyńska: Jeśli chodzi o wymyślenie fabuły – jest to utrudnione zadanie przez to, że brakuje wam tancerzy? W końcu „Inwencję” w zdecydowanej większości tworzy płeć piękna.

ANGELIKA SKOWRONEK: – Myślę, że nie. Po prostu ja mam z tym problem. Uważam też, że nie ma przypadków. Kiedyś było dwóch chłopaków, teraz jest jeden. Któryś zawsze odgrywał główną rolę. Mamy przy sobie osoby, które zajmują się teatrem i nam pomagają.

Justyna Tkaczyńska: Jakie masz relacje z członkami grupy? Jesteś szefową, mamą, przyjaciółką, czy łączysz te role?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Staram się być przyjaciółką – to na pewno. Kiedy widzę, że komuś dzieje się krzywda, czy ktoś przychodzi smutny, interesuję się tym co się dzieje, rozmawiam z tą osobą. Staram się też być wyrozumiała, chociaż bywa to trudne, na przykład, kiedy jest próba obowiązkowa, a ktoś się pochorował, gdyż nie nosił czapki, gdy zima za oknem. Muszę być też mamą – kiedy ktoś się pokłóci, trzeba ich pogodzić. Cała grupa siada i rozmawiamy o tym. Kiedy jest naprawdę źle – umiem się zdenerwować. Umiem powiedzieć: „Siadajcie, teraz mówię ja”. Chociaż wydaje mi się, że tak ich wychowałam, iż oni to widzą w moich oczach. Gdy jestem wkurzona i przerywam próbę, nic więcej już nie mówię. Od razu słychać z sali: „przepraszam”.

Justyna Tkaczyńska: A  jak na te relacje wpływa fakt, że często występujesz z nimi na scenie? Nie ograniczasz się tylko do stworzenia choreografii, poprowadzenia grupy, ale sama bierzesz udział w występach.

ANGELIKA SKOWRONEK: – Wydaje mi się, że dzięki temu, iż z nimi występuję, te relacje są lepsze. Ciężko by mi było tylko patrzeć. Są takie konkursy, że ja jako instruktor nie mogę w nich uczestniczyć z grupą na scenie. Stoję za konsolą, pracuję nad światłami i stresuję się jeszcze bardziej niż oni. Jest to dla mnie straszne… Chwile, kiedy się czeka na występ, kiedy każdy każdego tuli i kopie w tyłek, żeby poszło dobrze, to są nasze najlepsze chwile, wtedy grupa najbardziej się jednoczy. Myślę, że wiem, co moi tancerze czują i oni wiedzą, co ja czuję, będąc z nimi, jesteśmy w tym razem.

Justyna Tkaczyńska: Czego my, widzowie, nie widzimy? Wasze spektakle i teledyski to przecież nie tylko praca GPT „Inwencja”, ale też ludzi, którzy wspierają was, jeśli chodzi o kwestie takie jak muzyka, kostiumy, światło. Ktoś musi was nakręcić, potem to zmontować, ktoś robi zdjęcia. Trudno jest wam znaleźć taką pomoc?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Nie, bo tą pomocą jest mój partner, Grzegorz Bukowski [śmiech]. Jeśli chodzi o teledyski, to on zajmuje się wszystkimi sprawami technicznymi, sprzęt wypożyczamy z klubu i mamy trochę swoich gratów. Jest muzykiem, więc jeśli chodzi o oprawę muzyczną, to nie mam z niczym problemu. On też wszystko montuje, więc dajemy radę własnymi siłami.

Justyna Tkaczyńska: A współpraca z innymi grupami? Stworzyliście „Rock&Love” z grupą Brzeskiego Centrum Kultury „Antytemat Productions” i z GBP Skarbimierz.  W takim małym mieście łatwo o otwartość na współpracę czy bardziej wyczuwa się ducha rywalizacji?

ANGELIKA SKOWRONEK: – Myślę, że różnie bywa. Zawsze jest konkurencja, dreszczyk, kto okaże się lepszy. Ale jest taka wyjątkowa osoba, Joanna Koronkiewicz-Bilowicka. To moja pierwsza instruktorka, jeszcze z dzieciństwa. Kiedyś działała u nas – w Klubie Wojskowym, a teraz pracuje w BCK-u i stara się jednoczyć te wszystkie grupy i środowiska. Uważam, że bardzo dobrze jej się to udaje. A my – jeśli są zaproszenia do współpracy, to staramy się z nich korzystać.

Justyna Tkaczyńska: To ja życzę dalszych sukcesów, żeby „poszukiwania twórcze” były owocne i żeby było jak najwięcej fanów.

ANGELIKA SKOWRONEK: – Dziękuję bardzo.

 

Rozmawiała | Justyna Tkaczyńska

  • Zdjęcia | Patryk Wielopolski
  • archiwum prywatne Angeliki Skowronek