Premier League wkracza w decydującą fazę. W czubie tabeli brak rozstrzygnięć, wiadomo tylko, że dwa pierwsze miejsca przypadną Liverpoolowi i drużynie z niebieskiej strony Manchesteru. O trzecią lokatę wciąż biją się Tottenham Hotspur, Arsenal, Manchester United i Chelsea. Dawno nie było takiej sytuacji, by aż 6 drużyn walczyło o podium w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii.

Obecność akurat tych drużyn nie jest najmniejszym zaskoczeniem. Absolutnie najmocniejsze sportowo i kadrowo zespoły między sobą rozdzielą, kto zostanie mistrzem, kto zagra w Lidze Mistrzów, kto w Lidze Europy, a kto będzie musiał brać udział w kwalifikacjach do tych rozgrywek. Pozostaje również walka o króla strzelców pomiędzy dwoma piłkarzami Liverpoolu: Mohamedem Salahem (21 goli) i Sadio Mane (20), a Sergio Aguero (20, Manchester City) i Pierrem Emerickiem Aubameyangiem (19, Arsenal).

Trener Barcelony Ernesto Valverde, podczas konferencji prasowej przed ligowym meczem z Realem Sociedad, stwierdził, że niezależnie od faktu, iż Manchester City odpadł z Ligi Mistrzów – Pep Guardiola jest absolutnie najlepszym trenerem na świecie. Z kolei Ruud Gullit na antenie „beIN Sports” powiedział, że Guardiola nie wygra tych rozgrywek, gdyż zarówno w Bayernie Monachium jak i w City, brakuje mu Lionela Messiego. Z pewnością obaj mają trochę racji. W zespole z Manchesteru już na pierwszy rzut oka widać rękę Guardioli, ale zawsze czegoś brakuje, by w Europie walczyć o najwyższe cele. Na Premier League jednak wystarcza. Drużyna gra nie tylko piękny futbol, ale przede wszystkim bardzo skuteczny. Jest on oparty na zagęszczonym środku pola, bardzo szybkich skrzydłach i utrzymywaniu się przy piłce. Lider wciąż pozostaje w Manchesterze.

Z kolei Jurgen Klopp potrzebował trochę czasu, by tchnąć nowe życie w Liverpool. Przyszedł do klubu, który regularnie bił się o miejsca 4-6 w Premier League, a w Europie nikt nie traktował go jako potentata do zdobywania tytułów. Minęło kilka sezonów, a drużyna z Merseyside jest nie do poznania. W ubiegłym sezonie brakowało niewiele, by wygrać Ligę Mistrzów. Ostatecznie przegrali dopiero w finale z Realem Madryt. W tej kampanii jest podobnie, z jedną różnicą – wciąż liczą się w walce o mistrzostwo Anglii, ba, mają tylko punkt straty do liderujących The Citizens. Pytanie tylko, czy gra na dwóch frontach, bo przed Liverpoolem jeszcze półfinał Ligi Mistrzów z Barceloną, nie sprawi, że zabraknie powietrza w najważniejszym momencie? Marginesu błędu nie ma, trzeba wygrywać wszystko do końca i liczyć na potknięcie City.

Walka o mistrzostwo Anglii rozegra się pomiędzy drużynami Kloppa i Guardioli. Obie ekipy mają na papierze stosunkowo łatwy kalendarz, bowiem Liverpool czeka wyjazd do Newcastle i na zakończenie sezonu mecz u siebie z Wolverhampton. Natomiast Manchester City podejmie Leicester i pojedzie walczyć o ostatnie punkty w kampanii do Brighton. Jeżeli wszystkie spotkania zakończą się bez niespodzianek, to 12. maja City będzie cieszyć się z mistrzostwa. Premier League na szczęście lubi zaskakiwać więc żadnych rozstrzygnięć nie można być pewnym. Siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy.

Jeszcze bardziej emocjonująco zapowiada się batalia o Ligę Mistrzów. Intrygujące są wyniki ostatnich kolejek. Drużyny zainteresowane trzecią i czwartą lokatą same rzucają sobie kłody pod nogi. W 35. kolejce solidarnie Tottenham, Arsenal i United przegrały swoje spotkania. Tylko Chelsea udało się wyrwać punkt na własnym boisku z Burnley (!). W 36. kolejce, Tottenham „podtrzymał passę” i uległ na własnym boisku West Hamowi, Arsenal przegrał w Leicester, a w meczu Manchester United – Chelsea padł remis 1:1. Wydaje się to absurdalne, ale zważywszy na okoliczności, w Lidze Mistrzów zagrają te zespoły, które wygrają jakiekolwiek spotkanie do końca sezonu.

O tych czterech drużynach mówi się w tym sezonie dużo mniej. Jest to z pewnością spowodowane tym, że od dłuższego czasu walczą „tylko” o trzecie miejsce. Angielskie zespoły zaczęły jednak dużo więcej znaczyć w Europie. Cztery z nich wciąż walczą o końcowy triumf w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej. Tottenham i Liverpool są w półfinałach Champions League, a Chelsea i Arsenal w 1/2 Ligi Europy. Wydaje się, że angielska piłka powoli wraca na salony i zamierza się tam zadomowić na dłużej. Ten proces z roku na rok postępuje coraz bardziej i w niedalekiej przyszłości kluby z Premier League mogą zdominować europejskie rozgrywki.

Trudno przewidywać, kto zajmie trzecie miejsce w tym sezonie Premier League. Różnica punktowa pomiędzy tymi czterema zespołami wynosi 5 punktów, a to, co wyczyniają w ostatnich tygodniach nie pozwala niczego zakładać. Teoretycznie w najlepszym położeniu jest Manchester United. Czerwone Diabły nie gra już w pucharach i mogą w pełni skupić się na lidze, podczas kiedy reszta zespołów walczy ciągle o trofea w Europie. Natomiast po bardzo dobrych początkach pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera, przyszedł kryzys i ciężko prognozować, co wydarzy się w dwóch ostatnich kolejkach. Z pewnością, którejkolwiek z tych drużyn zabraknie w kolejnych rozgrywkach Ligi Mistrzów – będzie to ogromna strata dla tego turnieju. Pozostaje mała furtka, jeżeli Arsenal bądź Chelsea zajmą którąś z tych pozycji, ale wygrają Ligę Europy, to w Champions League zobaczymy pięć drużyn z Anglii.

Teoretycznie miejsca 1-6 są zarezerwowane dla sześciu najlepszych angielskich zespołów, ale żadna z drużyn nie może być pewna tego, którą pozycję ostatecznie zajmie. Dwie ostatnie kolejki Premier League z pewnością przyniosą jakieś nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Warto jeszcze liczyć na emocje, zwłaszcza w kontekście mistrzostwa kraju. Liverpool jako mistrz po 29 sezonach bez tytułu to z pewnością historia bez precedensu, ale czy City pozwoli sobie na błąd do końca sezonu? Dowiemy się już w połowie maja.


Tabela po 36. kolejce Premier League

1. Manchester City 92
2. Liverpool 91
3. Tottenham 70
4. Chelsea 68
5. Arsenal 66
6. Manchester United 65

….


Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcia: Instagram