Śląsk Wrocław przegrał na własnym stadionie 0:3 z Wisłą Płock. Niestety, piłkarze Tadeusza Pawłowskiego nie potrafili wykorzystać gry w przewadze przez większość meczu.

Temu starciu towarzyszyła niesamowita oprawa. Z okazji stulecia odzyskania  przez Polskę niepodległości przed rozpoczęciem meczu odśpiewano hymn narodowy. Ponadto gospodarze wystąpili w biało-czerwonych strojach. To spotkanie było także setnym meczem  z rzędu w pełnym wymiarze czasu kapitana Wojskowych – Piotra Celebana.

Zdominowany Śląsk

Od początku tego meczu to Wisła zdominowała Śląsk. Częściej utrzymywała się przy piłce i szukała swoich okazji do objęcia prowadzenia w tym spotkaniu. WKS także miał szansę na zdobycie bramki. W 19. minucie dobrą sytuację miał Marcin Robak, ale piłka po strzale uderzyła w słupek. Chwilę później na czystej pozycji znalazł się Damian Gąska, ale został sfaulowany przez Adama Dźwigałę. Zawodnik Wisły od razu został ukarany czerwoną kartką i od tej pory Śląsk grał w przewadze jednego gracza. Czego jednak nie potrafił wykorzystać, aż do samego końca spotkania.

Niewykorzystana przewaga

Po przerwie WKS dłużej utrzymywał się przy piłce i starł się zagrozić bramce rywali. Niestety bezskutecznie. Co więcej, w 65. minucie losy spotkania odmienił Damian Szymański, celnie trafiając do bramki Jakuba Słowika. Cztery minuty później przyjezdni zdołali powtórzyć dobre zagranie. Tym razem gola strzelił Ricardinho.  Śląsk był wyraźnie rozbity po stracie dwóch bramek.  Nie miał pomysłu na grę w ataku, co wykorzystywali goście. Po raz ostatni do bramki Słowika trafił Gruzin – Giorgio Merebashvila, zamykając mecz wynikiem 3:0 dla Wisły Płock.

– Jestem bardzo zadowolony, ponieważ graliśmy bardzo dobrze piłką, mieliśmy większe posiadanie. W drugiej połowie graliśmy defensywnie, pozwoliliśmy rozgrywać Śląskowi, ale po kontrataku zdobyliśmy bramki. Te trzy punkty są dla nas bardzo ważne – mówi Kibu Vicuna, trener Wisły Płock.

– Uważam, że zagraliśmy słabe spotkanie. Byliśmy wolniejsi, a mentalnie nie walczyliśmy. Można być zmęczonym, ale trzeba pokazać, że się walczy. Nie mieliśmy pomysłu na rozegranie piłki. W przerwie mówiłem, że nie możemy grać naiwnie i musi być porządek na boisku w rozegraniu. Na pewno nie przejdziemy po tym meczu do porządku dziennego. Musimy odbyć z zespołem rozmowę. Przegrywamy u siebie kolejny mecz, nie mamy rozegrania. Jako sztab jesteśmy za to odpowiedzialni, jest mi wstyd za ten mecz – mówi Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Wisła Płock 0:3 (0:0)

65′ Damian Szymański
69′ Ricardinho
82′ Merebashvili

Śląsk: Słowik – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Augusto (56. Radecki), Chrapek (74. Pałaszewski), Cholewiak (66. Farshad Ahmadzadeh), Gąska, Pich – Robak.

Wisła: Dahne, Stępiński, Łasicki, Dźwigała, Stefańczyk – Szymański, Rasak (38. Sielewski), Furman, Varela (71. Angielski), Merebashvili – Ricardinho (84. Zawada).

Żółte kartki: Wojciech Golla (Śląsk); Patryk Stępiński, Damian Szymański (Wisła).

Czerwona kartka: Adam Dźwigała (Wisła).

Sędzia: Zbigniew Dobrynin.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Ola Sopuch