Przez okno widać skąpane w blasku słońca, ciepłe czwartkowe popołudnie. Ptaki śpiewają, woń bzu unosi się w powietrzu. Cała sala pełna jest jednak żądnych wiedzy słuchaczy. Co ich tam ściągnęło? Niecodzienny tandem – redaktor muzyczny i raper.

Mieli do powiedzenia wiele. Nie zawsze do końca na temat, ale niezmiennie ciekawie. Zebrani 30 marca w sali instytutu przy ul. Joliot-Curie, słuchali z uwagą wypowiedzi prowadzących, które dotyczyły promocji artystów i stanu dzisiejszej muzyki. Kto jak kto, ale Hieronim Wrona (prezenter radiowej Trójki) zna się na tym najlepiej. Przeplatając wypowiedzi zabawnymi anegdotami, prowadził dyskusję wraz z Waldemarem Kastą. Co robi raper na uniwersyteckim wykładzie? Wall-e, bo taki ma pseudonim, pracował latami w branży muzycznej. Niedawno został też członkiem zespołu grunge’owego. Oczywistym jest, że posiadł szereg doświadczeń. Korzystając z nich chętnie dzielił się więc swoim spojrzeniem na świat muzyki.

Spojrzeniem dość jednak powszednim, bo opierającym się na tym, że artysta powinien być oryginalny. Zarazem również w jego i pana Wrony mniemaniu sprzedaje się prawdziwość. Tutaj Hirek przytoczył anegdotę o Tomaszu Organku i tym w jaki właściwie sposób się wybił. W skrócie – dzięki Sistars redaktor usłyszał jego muzykę i zaczął go puszczać w Trójce, a stamtąd już krótka droga do sławy. Poniekąd. Po drodze spotkało go oczywiście kilka wzlotów i upadków, ale puenta opowieści była niejako puentą tematu dotyczącego promocji – Organek tworzy dobrą muzykę, bo ją przeżył. Jego teksty bazują na doświadczeniach. Wie o czym śpiewa. Wydaje się, że takie kryterium jest dostatecznie dobre, ale pamiętajmy o tym, że nie każdy osiąga sukces – potrzeba jeszcze szczęścia.

Innym istotnym zagadnieniem poruszonym na wykładzie był też problem wypierania kompaktów przez powszechny streaming. Czy przyszłość muzyki jest nierozłącznie związana z internetem? Zdaniem prowadzących – niekoniecznie. Chociaż redaktor Wrona podzielił się doświadczeniami z wysokojakościowym streamingiem audio (jakość porównywalna z kompaktami) zauważył też słusznie, że nośnik nośnikowi nierówny. Inaczej brzmi muzyka na winylu, a inaczej na płycie CD. Poza tym nośniki fizyczne mają wartość kolekcjonerską. Chociaż przyszłość wydaje się należeć do internetu, kompaktom nie jest wcale śpieszno na łono Abrahama.

Wykład okazał się bardzo ciekawy. Panowie wprowadzili wiele świeżości i energii w gmach Instytutu. Rozbudzili umysły obecnych na wykładzie i skłonili do dyskusji na interesujące studentów tematy, dzieląc się z zebranymi swoimi opiniami. Jednocześnie, dzięki temu, że na rynku muzycznym obecni są już od dziesięcioleci, podzielili się też serią zabawnych i zaskakujących ciekawostek o branży. Waldemar Kasta, co prawda, mówił trochę za dużo o swoich aktorskich przedsięwzięciach, ale najwyraźniej forum akademickie jest tak dobre do wybielania swojego wizerunku, jak każde inne. Mimo tego – kto nie był, niech żałuje.


Autor: Aleksander Gałąska