Śląsk Wrocław pokonał na własnym stadionie dotychczasowego lidera tabeli – Lecha Poznań 2:0. Gospodarze kontrolowali cały mecz i pokazali efektowną piłkę. Bezzębny Kolejorz nie przypominał zespołu z poprzednich spotkań, a trener Nenad Bjelica został odesłany w trakcie meczu na trybuny.

Pierwsza połowa pokazała przygniatającą przewagę gospodarzy. Pierwsze pięć minut należało co prawda do przyjezdnych, ale to było wszystko co pokazali we Wrocławiu. W pierwszym kwadransie niecelnie strzelał Robert Pich, a umiejętności golkipera Lecha, Matusa Putnockiego wypróbował Arkadiusz Piech. Z dobrej strony pokazywał się również Jakub Kosecki, który zagrał pierwszy pełny mecz po powrocie na boiska po kontuzji. Swoje okazje miał również Marcin Robak, o którym trener Kolejorza, Nenad Bjelica dużo wspominał na przedmeczowej konferencji prasowej. Były zawodnik Lecha w 24. minucie udanie wykonał rzut wolny, a strzał w lewy dolny róg bramki Putnocki sparował na rzut rożny. Sytuacji Śląska było tak dużo, że bramka wisiała w powietrzu. Minutę później, po akcji prawą stroną boiska i wrzutce, zakotłowało się w polu karnym Lecha. Z piłką minął się Piech, ale wrzutkę zamknął Pich i precyzyjnym strzałem otworzył wynik meczu. Co na to Lech? Jedyną odpowiedzią była wrzutka w pole karne w 34. minucie, po której Maciej Makuszewski nie trafił czysto w piłkę. Gorąca atmosfera panowała na trybunach, kibice wymieniali kąśliwe uwagi skierowane do przeciwników, wrzało również na ławce rezerwowych Lecha. Trener Bjelica, wielokrotnie upominany przez arbitra spotkania, Pawła Gila, został tuż przed przerwą wysłany na trybuny. W doliczonym czasie pierwszej połowy po faulu w polu karnym niepewnie grającego Emira Dilavera, Gil odgwizdał rzut karny dla WKS-u. Marcin Robak nie pomylił się. Król strzelców poprzedniego sezonu LOTTO Ekstraklasy skierował piłkę w lewy róg bramki i do przerwy było 2:0.

Na początku drugiej połowy przebudził się Lech. Bjelica wprowadził na boisko Nickiego Billego Nielsena, zastępującego bezbarwnego Christiana Gytkjaera. Duńczyk w 52. minucie, po centrostrzale, zmusił do interwencji Jakuba Wrąbla. Próżno było jednak szukać kolejnych akcji Kolejorza. We wrocławskim zespole próbował Pich oraz Sito Riera, ale ich strzały, jeśli były celne, to okazywały się zbyt lekkie i trafiały w rękawice Putnockiego. Poznaniacy denerwowali się i wykazują to statystyki. Tylko w drugiej połowie meczu żółte kartki dostali: Dilaver, Mario Situm oraz Makuszewski. Śląsk w końcowych minutach mądrze utrzymywał się przy piłce i utrzymał dwubramkową przewagę do końcowego gwizdka arbitra.

Kolejny bardzo dobry mecz w barwach Śląska rozegrał Marcin Robak, który strzelił siódmego gola w obecnym sezonie. Na pochwałę zasługują również inni gracze ofensywni: Kosecki, Pich i Piech, którzy w drugiej połowie nie dawali szans zawodnikom gości w pojedynkach szybkościowych. Jak wypadł Lech? Był bezbarwny, pozbawiony swoich atutów i niepodobny do tego, którego znamy z poprzednich meczów (wszak przed meczem we Wrocławiu był liderem LOTTO Ekstraklasy). W defensywie niepewnie grał Emir Dilaver oraz Rafał Janicki, a dużo strat notowali ofensywni Maciej Makuszewski i Darko Jevtić. Lechowi nie pomogła nawet flaga z uśmiechniętą pyrą, która powiewała w sektorze gości.

– Śląsk zasłużył na zwycięstwo. Jestem bardzo rozczarowany postawą mojej drużyny. Marcin [Robak – dop. red.] jest w dobrej formie i strzela dużo goli. Nie dawałem powodów sędziom do wysłania mnie na trybuny, rozmawiałem tylko z trenerem Śląska i asystentem trenera – podsumował Nenad Bjelica, trener Lecha.

-Źle weszliśmy w mecz. Pierwsza połowa była lepsza niż druga. Bardzo ważna była druga bramka, dobrze zachował się w polu karnym Kosecki. Fajnie, bo przychodzi coraz więcej kibiców, może podobać się im gra zespołu. Bjelica dyskutował z asystentem Śląska, Kibu – dodał Jan Urban, trener Śląska.

 


Śląsk Wrocław – Lech Poznań 2:0(2:0)
Pich 25′, Robak 45+2′ (karny)

Śląsk: Wrąbel – Pawelec, Celeban (K), Tarasovs, Cotra – Chrapek (79′ Srnić), Riera, Kosecki, Pich – Piech (68′ Vacek), Robak (90′ Madej).
Lech: Putnocky – Dilaver, Nielsen (60′ Barkhroth), Janicki, Situm – Tetteh, Trałka (K), Jevtić (76′ Radut), Makuszewski, Majewski – Gytkjaer (46′ Bille Nielsen).

Żółte karki: Robak, Riera, Chrapek – Situm, Dilaver, Makuszewski
Czerwona karta: Nenad Bjelica (45′)

Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 22 tysiące

 


Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl

 


REKRUTUJEMY