Opowieść o strachu, wstydzie, bezwzględnej miłości, wielkich marzeniach i sile przyjaźni.

Kiedy w wakacje ubiegłego roku pojawiły się pierwsze zwiastuny do filmu Wonder (w Polsce – Cudowny chłopak) wiedziałam, że muszę to zobaczyć. Książka amerykańskiej autorki R. J. Palacio o tym samym tytule, na podstawie której powstał film, chwytała za serce. Czy ekranizacja godnie odwzorowała przedstawioną historię? O tym za chwilę. Poznajcie Augusta Pullmana (Jacob Tremblay), 10-latka zakochanego w kosmosie, Gwiezdnych Wojnach i fizyce. Brzmi zwyczajnie, prawda? Auggie to całkiem zwyczajny chłopiec o mało zwyczajnym wyglądzie. Urodził się z licznymi deformacjami twarzy, przeszedł wiele operacji, by poprawić swój wygląd, ale przede wszystkim swoje zdrowie. Jest oczkiem w głowie swoich rodziców i starszej siostry Vii (Izabela Vidovic), a pod ich ciągłą opieką czuje się kochany i całkiem normalny.

Niestety nie wszyscy tak myślą. Wścibskie spojrzenia i krzywdzące wytykanie palcami sprawiło, że chłopiec wychodzi na zewnątrz tylko w hełmie astronauty, a mama Isabel (w tej roli Julia Roberts) uczy go indywidualnie w domu. Syn jest jednak bardzo zdolny i po jakimś czasie to nie wystarcza. Pada więc bardzo trudna decyzja – August idzie do szkoły! I teraz wyobraźcie sobie jak może się czuć. Wystraszony, zawstydzony, a przede wszystkim świadomy swojego innego wyglądu, nie chce stać się obiektem żartów i kpin. Podczas męskiej rozmowy z ojcem (Owen Wilson) chłopczyk przekonuje się, że powinien walczyć o swoje i pokazać, jak wiele jest wart. Trzech pierwszych rówieśników, których poznaje – rozpieszczony i bogaty Julian (Bryce Gheisar), przyszła gwiazda Broadwayu Charlotte (Elle McKinnon) i uroczy łobuz Jack (Noah Jupe) nie przypadają mu do gustu. Po kilku cichych tygodniach i samotnych posiłkach w szkolnej stołówce ten ostatni, mimo pełnych zdziwienia i niechęci spojrzeń kolegów, dosiada się do Auggie’go.

Kiedy Jack zaczyna rozumieć, że nowy kolega jest bystry, zabawny i pełen dystansu do siebie i świata, między chłopcami rodzi się przepiękna przyjaźń. Spędzają ze sobą bardzo dużo czasu, a to pozwala rodzicom Augusta  w końcu odpocząć i zająć się swoją starszą córką, która w nowej szkole musi radzić sobie z wieloma przeciwnościami i rozterkami sercowymi. Rodzinna sielanka nie trwa jednak długo. Podczas halloweenowej imprezy w szkole, mały Jack mówi o Auggie’m wiele przykrych słów, nie zdając sobie sprawy, że przebrany przyjaciel stoi tuż za nim. A to tylko początek szkolnych problemów. Julian ciągle dokucza młodemu Pullmanowi wyzywając go, dokuczając i rysując krzywdzące karykatury. Z pomocą przychodzi mu Summer (Mille Davis) dziewczynka, która okazuje się prawdziwym wsparciem i doprowadza do pojednania Augusta i Jacka.

Zjednoczona trójka doprowadza do ukarania Juliana, a grono ich znajomych znacznie się powiększyło, co owocuje jedną z najpiękniejszych chwil w życiu całej rodziny Pullmanów.

Warstwa symboliczna, a także zawarte w niej emocje i cenne lekcje to zdecydowanie jedna z najmocniejszych stron filmu Stephena Chbowsky’ego. Każdy z wątków jest świetnie poprowadzony, bo mimo że to oczywiście Auggie jest głównym bohaterem, historie postaci drugoplanowych, jak na przykład Vii i Jacka, przeplatają się między sobą tworząc harmonijną całość. Pokazują jak chłopiec wpływa ma na całe swoje otoczenie i z czym ci ludzie muszą się codziennie mierzyć. Każdy z aktorów świetnie odnalazł się w swojej roli, wnosząc na ekran coś nowego i zdając sobie sprawę, jak powinien zagrać, żeby zbyt nie uprościć przedstawionego problemu ani nie zrobić z tego typowego „wyciskacza łez”.

Jacob Tremblay, którego można było obejrzeć już jako Jacka w Pokoju z 2015 roku, poradził sobie fenomenalnie. Wykazał się niesamowitą dojrzałością, w pewnych momentach zanikał jako aktor, a widz widział tylko Auggie’go. Nie da się zaprzeczyć, że również reszta dzieciaków na ekranie świetnie sobie poradziła. Dwie główne postacie dorosłe, czyli państwo Pullman, to para, w której Julia Roberts i Owen Wilson odnaleźli się bez problemu. Początkowo zestawienie ich ze sobą na ekranie jako małżeństwa wydawało się, przynajmniej dla mnie, odrobinę komiczne. Później okazało się jednak, że Roberts świetnie zagrała ciepłą, cierpliwą matkę, a jej filmowy partner to wzór zabawnego, troskliwego ojca. Najważniejsze jednak było to, że ci dorośli, doświadczeni aktorzy nie przyćmili w tym filmie dzieciaków i przedstawionego problemu, a stanowili jedynie jego świadome uzupełnienie.

Soundtrack w Wonder był przyjemny, ale muzyka nie przykuwała uwagi w dużym stopniu, dla mnie stanowiła po prostu delikatne tło, szczególnie utwory brazylijskiego kompozytora Marcelo Zavrosa, których to usłyszeć można zdecydowanie najwięcej.Przechodząc do ostatniego i krótkiego, aczkolwiek jednego z najważniejszych elementów podsumowania – charakteryzacja! Czyli jak ze ślicznego, obdarzonego delikatną urodą Jacoba Tremblaya stworzyć Auggie’go – niezwykłego chłopca z problemami i fizycznymi deformacjami. Proces ten trwał wiele godzin, ale jego efekty z pewnością doceniono, chociażby oscarową nominacją za najlepszą charakteryzację.

Może wydawać się, że tego typu produkcja będzie ckliwa i przewidywalna, ale moim zdaniem jest doskonałym balansem między komedią a dramatem obyczajowym. Przede wszystkim to świetny film familijny! Mądry i zabawny, dbający o wartości, które powinny znać dzieci, a zadaniem dorosłych jest uczyć tego swoje pociechy. Na takie filmy dzieciaki powinny zostać zabierane do kina w ramach szkolnej edukacji.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTube, vimeo.com