Najnowsza produkcja Netflixa Nasza Planeta to wynik kolaboracji ze słynnym brytyjskim lektorem, Sir Davidem Attenborough. Lektor znany jest ze swej działalności na rzecz popularyzowania wiedzy przyrodniczej na świecie. Owoc współpracy z Netflixem to jednak coś więcej, niż sama wiedza.

Każdy z nas jest dzisiaj w mniejszym czy większym stopniu zaznajomiony z terminem i zjawiskiem globalnego ocieplenia. Niesie ono ze sobą wiele niebezpiecznych konsekwencji, ale często bardzo trudno jest nam je sobie wyobrazić, a tym bardziej wymyślić sposoby na odpowiednią reakcję.

Nasza Planeta posiada wiele takich niebezpiecznych ujęć z bliska.

Tragiczna kruchość piękna natury

Nasza Planeta posiada niesamowite zdjęcia wielu zróżnicowanych lokacji z każdego zakątka świata. Od zamrożonej Arktyki, po lasy deszczowe Afryki i Ameryki Południowej. Często kiedy oglądamy program przyrodniczy, widoki które możemy zobaczyć nas zadziwiają, wywołują zachwyt. Tutaj jest trochę inaczej, jako że zdjęcia (zwłaszcza te robione z powietrza) są fenomenalne. Jest to najważniejszy element tego typu produkcji, jako że zależy nam na tym, by zobaczyć o czym mówi lektor.

Każdy odcinek przedstawia inny aspekt życia przyrody.

David Attenborough pod względem technicznym nie zawodzi. Po tak doświadczonym lektorze nie można się w zasadzie spodziewać czegokolwiek innego. Niestety, w porównaniu do między innymi Planeta Ziemia z poprzedniego dziesięciolecia, występuję tutaj jedna zasadnicza różnica w treści przekazywanej przez lektora. Poza deskrypcją tego co pokazuje kamera, Attenborough mówi nam wprost – „70% tego środowiska/gatunku uległo zniszczeniu przez ostatnie 20 lat, ze względu na działalność ludzką.” Jest to jedynie przykład, jedna z wielu wypowiedzi tego typu, które usłyszymy w ciągu ośmiu odcinków programu. Praktycznie zawsze, w takim momencie zmieni się narracja programu – zobaczymy nagle burzące się lodowce, czy umierające brutalnie zwierzęta.

Obrazy łapiące za serce

Od bardzo dawna nie miałem sytuacji, kiedy się wzruszyłem, oglądając pierwszy odcinek nowego serialu. Nasza Planeta przebija tą passę nieporuszających dzieł. Co najgorsze, dzieje się tak ze względu na realizm i prawdziwość pokazywanych wydarzeń. To co widzimy na ekranie ma miejsce naprawdę, i mimo że na co dzień tego nie dostrzegamy, to cały czas to odczuwamy. Jedni z nas bardziej, inni mniej świadomie. Ten prosty w zasadzie scenariusz, polega na przedstawieniu piękna i niezwykłości danych elementów przyrody, które za każdym razem są od razu niszczone.

Żeby pogłębić naszą momentalną zadumę i powiększyć smutek jaki odczuwamy, Attenborough nie tłumaczy jak możemy temu zaradzić. Co prawda, na koniec każdego odcinka jest zaproszenie na stronę internetową, ourplanet.com (którą polecam odwiedzić każdemu bez wyjątków), na której znajdziemy sposoby na ratowanie naszej planety, z podziałem na różne jej elementy. Pod względem krytyki filmowej, jest to świetny ruch, jako że zmusza nas do większych refleksji i wywołuje mocniejsze emocje. Osobiście potrzebowałem przerwy po dwóch odcinkach, żeby wyrwać się z chwilowej minidepresji.

Czasami zdjęcia są oszałamiające, mamy szczegóły których poprzednie edycje takich programów nie miały.

Nieważne czy się posiada Netflixa czy nie, Nasza Planeta to moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego człowieka. Zdecydowanie dla takiego, który ma za dużo wolnego czasu i woli oglądać bezsensowne tasiemce co tydzień. Wiedza pokazywana w ciągu ośmiu odcinków, podczas podróży w którą zabiera nas Attenborough, jest bezcenna i powinna być tak znana. Koniec końców, to jest nasza planeta. Od nas zależy co z nią zrobimy i to my odczujemy skutki jej upadku.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @ourplanet