Nie raz w tramwaju słyszymy różne języki: angielski, hiszpański, rosyjski czy ukraiński. Coraz więcej studentów z zagranicy (zwłaszcza ze wschodu) przyjeżdża do Wrocławia. Jednak czy rzeczywiście jesteśmy tolerancyjni i przychylni dla studentów z innych krajów?

 

Podobno studia to najpiękniejszy okres w życiu. Większość może to potwierdzić. Jednak życie studenta nie jest jednak takie proste, a zwłaszcza takiego, który przyjechał z zagranicy. Mamy XXI wiek, więc coraz łatwiej nam się poruszać po świecie. Wszędzie można znaleźć miejsce dla siebie. Możliwości są nieograniczone. Jednak nie wszyscy sprzyjają migrantom. Nadal pojawiają się tacy, którzy utrudniają życie obcokrajowcom. Nie zawsze zwraca się na to uwagę. Myślimy, że to nie nasza sprawa. Jednak to dotyczy wszystkich. Wyjazd z domu do innego miasta i radzenie sobie z prozą życia codziennego już jest wystarczająco trudne dla młodych ludzi. A wyjazd do innego kraju, kiedy dom można odwiedzić dwa razy w roku, to dla niektórych niewyobrażalna, wymagająca odwagi decyzja. Są różne sytuacje, zarówno te lepsze, jak i gorsze.

– Nie przyjechałam do Polski sama, więc było mi trochę łatwiej, do tego miałam roczny kurs nauki języka w Katowicach, dzięki czemu na studiach czułam się o wiele pewniej. Wykładowcy są wyrozumiali, czasami mówią wolniej, żebym zrozumiała lub proponują inne zadanie, bo myślą, że to jest za trudne. Chociaż ja zawsze staram się wykonywać wszystko tak jak pozostali. Koledzy ze studiów są bardzo otwarci i pomocni. Pamiętam, jak potrzebowałam pomocy z filozofii i kolega z mojej grupy przyszedł do mnie i przez całą noc tłumaczył mi wszystko tak, żebym w końcu zrozumiała. Zdarzają się jednak też przykre sytuacje. Szukałam pracy, której w końcu nie podjęłam, a mimo to pracodawca kazał mi zapłacić dwieście złotych kary za zerwanie umowy, chociaż nie było mowy o czymś takim. Przykrość spotkała również moją koleżankę, która pracowała jako kelnerka. Któregoś dnia podszedł do niej klient i kiedy zorientował się, że ona jest z Ukrainy, zaczął ją wyzywać bez powodu. Ja jednak uważam, że i tak Polacy są bardzo mili i gościnni. Boję się jednak konkurencji na rynku pracy. Poza tym w niektórych zawodach jestem od razu skreślona ze względu na akcent. Trzeba się cały czas rozglądać i ciężko pracować, żeby coś osiągnąć. Mimo że zakochałam się we Wrocławiu, to chciałabym kiedyś wrócić na Białoruś, ale dopiero jak poprawi się tam sytuacja polityczna.

(Alesia, Białoruś)


– Pierwsze pół roku było bardzo trudne. Byłam sama, na zajęciach nic nie rozumiałam, w pewnym momencie chciałam wszystko rzucić i wrócić na Ukrainę. Doszłam jednak do wniosku, że trzeba walczyć o swoje marzenia. Z czasem było lepiej, poznałam nowych ludzi, zaczęłam coraz lepiej radzić sobie na studiach. Kiedy przyjechałam na rozmowę kwalifikacyjną do Wrocławia, to w ogóle nie umiałam korzystać z MPK. Nie wiedziałam jak trafić na rynek, na uczelnię czy do hostelu, w którym mieszkałam. Za każdym razem jak prosiłam o pomoc, to każdy starał mi się wszystko wytłumaczyć. Nigdy nie spotkałam się z odmową. Mało przykrych sytuacji mnie spotkało ze strony Polaków. Pamiętam jednak, że kiedyś wracałam wieczorem z koleżanką, a za nami szli mężczyźni, którzy krzyczeli na cały głos, że idą Ukrainki, to nie było miłe. Mam wrażenie, że Polacy nas nie lubią, ale nie dziwię się, bo tutaj jest dużo Ukraińców. Z tego powodu boję się też o pracę. Studiuję dziennikarstwo, gdzie trudno Polakom znaleźć coś dla siebie, a co dopiero obcokrajowcom. Są jednak takie zawody, gdzie pochodzenie nie ma znaczenia, jak na przykład branża IT, dlatego po licencjacie chciałabym zmienić kierunek. Jeżeli uda mi się coś znaleźć we Wrocławiu, to chciałabym tu zostać. To piękne, klimatyczne miasto. Na Ukrainie niestety nie ma perspektyw i takich możliwości jak tutaj.

(Svitlana, Ukraina)


– Na początku, czułam, że odstaję od reszty, jednak teraz już tak nie jest. Pierwsze miesiące w Polsce nie były dla mnie łatwe. Przyjechałam do innego kraju, miałam 17 lat i nie miałam obok ani przyjaciół, ani rodziców. Dużym ułatwieniem był to, że miałam rok przygotowawczy do studiów. Myślę, że byłoby trudno iść od razu na zajęcia bez wcześniejszej nauki. Dawno uświadomiłam sobie, że znalezienie pracy nie będzie dla mnie łatwe. Mam akcent, szczególnie jak się denerwuję, to popełniam dużo błędów. Zdarza mi się też popełniać błędy stylistyczne w pisaniu. Będę się starała to poprawiać, żeby znaleźć dobrą pracę. Jednak jeżeli chodzi o coś dorywczego, to raczej nie ma z tym problemu. Od dzieciństwa zwiedzam Polskę i byłam w różnych miastach i tak się stało, że bardzo polubiłam Wrocław. Poza tym jest to studenckie miasto, zawsze się tu coś dzieje. Trudno mi teraz powiedzieć, gdzie będę mieszkać za parę lat. Wszystko będzie zależało od tego gdzie znajdę pracę i jak się ułoży moje życie. Ale jeżeli sytuacja ekonomiczna i polityczna na Białorusi się nie zmieni, to wolę zostać w Polsce.

(Ksenia, Białoruś)

Takich historii jest więcej. Migrantom nigdy nie jest łatwo na początku, dlatego warto im pomóc przystosować się do nowego miejsca. Nadal słychać o przykrych sytuacjach, atakach agresji czy represjach ze strony lokalnych mieszkańców. Jednak coraz częściej widać, że Polacy starają się pomóc obcokrajowcom. Ludzie to ludzie, nie ma znaczenie skąd przyjechali. Jeżeli są uczciwi i mają dobre zamiary, to nie ma powodu, żeby przeszkadzać im zdobyć pracę, założyć dom czy się uczyć. Powinnyśmy być dumni, że wybrali właśnie nasze miasto.

 


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: https://commons.wikimedia.org