Rozpędzili się i ani myślą o zatrzymaniu! Piłkarze Śląska Wrocław znów pokazali, że warto walczyć do końca. Po niezwykle emocjonującej końcówce zawodnicy Vitzeslava Lavicki okazali się lepsi od Cracovii, którą pokonali 2:1, odnosząc czwarte zwycięstwo w sezonie.

Zespół z Wrocławia zaliczył bardzo udany start. Było to o tyle zaskakujące, że niewiele w zeszłym sezonie zabrakło, by ten rozpoczynali w 1. Lidze. Trener Lavicka poskładał jednak w całość powstały bałagan i po czterech kolejkach Śląsk prowadził w tabeli. Wrocławianie potrzebowali w tym meczu zwycięstwa, by obronić swą pozycję przed m.in. Pogonią Szczecin czy Lechem Poznań.

Gdy stawka meczu wysoka, to i motywacji nie brakuje. Po zawodnikach Śląska już od początku było to widać, gdyż od pierwszych minut starali się zepchnąć Cracovię do defensywy. Sami jednak nie byli w stanie wykreować sobie dobrej okazji. Przez pierwsze dziesięć minut jedyny strzał (i to bardzo słaby) oddał pomocnik gości Sylwester Lusiusz. Dopiero w 13. minucie przed świetną szansą stanął Mateusz Wdowiak, ale w sytuacji sam na sam z Putnockim fatalnie spudłował. Siedem minut później z kontratakiem znów ruszyli goście, ale strzał Rafaela Lopesa w ostatniej chwili zablokował Wojciech Golla. Po dłuższym okresie wyrównanej gry w 30. minucie Śląsk otworzył wynik. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego obrońcy Cracovii wybili piłkę, lecz ta wróciła w ich pole karne i trafiła pod nogi Roberta Picha, który z kilku metrów nie dał szans Michalowi Peskoviciowi.

Stracony gol nie podziałał zbyt ożywczo na drużynę gości, gdyż to Śląsk wciąż atakował. W 36. minucie strzał zza szesnastki oddał Przemysław Płacheta. Piłka odbiła się rykoszetem od obrońcy Cracovii, lecz minęła słupek o centymetry. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy to jednak krakowianie byli blisko wyrównania, gdy kilka metrów przed bramką z piłką znalazł się Pelle van Amersfoort. Jego strzał obronił jednak Putnocky, który zaliczył kolejną w tym sezonie znakomitą interwencję.

Dzięki Słowakowi wrocławianie schodzili do szatni z bramkowym prowadzeniem. Ich gra była poukładana i nie dali się zdominować rywalom, czym potwierdzali swoją dobrą dyspozycję w tym sezonie.

Drugą połowę Śląsk rozpoczął z niemniejszym impetem. Już w 51. minucie z piłką w polu karnym znalazł się Płacheta, ale niestety strzelił prosto w Peskovicia. Sześć minut później młody skrzydłowy znów dał o sobie znać. Niemalże idealnie wystawił on piłkę do strzału Lubambo Musondzie, lecz ten z kilkunastu metrów oddał bardzo słabe i niecelne uderzenie. Duet skrzydłowych nie dawał obrońcom gości o sobie zapomnieć. W 65. minucie znów przed szansą stanął Zambijczyk, jednak tym razem jego strzał został zablokowany. Śląsk miał przewagę lecz nie potrafił jej udokumentować. Został za to ukarany w 71. minucie, gdy pięknym wolejem z około 11. metra popisał się Rubio Lopez Huesca. Dla brata Carlitosa, napastnika Legii Warszawa, był to premierowy gol w PKO Ekstraklasie.

Wyrównujący gol zmobilizował gości i to oni przejęli kontrolę nad meczem. Świadectwem ich przewagi była znakomita okazja w 77. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rożnego uderzał Ołeksij Dytiatiev, ale kolejną fenomenalną interwencją popisał się Putnocky. W 83. minucie znów przed szansą stanął Śląsk, lecz najpierw w pojedynku sam na sam lepszy od Cholewiaka okazał się Pesković, potem dobitka Israela Puerto została zablokowana, a na koniec Cholewiaka znów zatrzymał bramkarz. Pomimo podwójnego niepowodzenia skrzydłowy Śląska nie poddał się i w 87. minucie dopiął swego. Najpierw w imponującym stylu minął Ferraresso, a potem idealnym strzałem prosto w okienko wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Już w doliczonym czasie gry Cracovia miała szansę na wyrównanie, ale Cornel Rapa w świetnej sytuacji, z bliska trafił prosto w Putnockiego. Jeszcze lepszą okazję miał chwilę później Śląsk, lecz najpierw Płacheta nie pokonał Peskovicia w sytuacji sam na sam, a przy dobitce, Adrian Łyszczarz zwlekał z oddaniem strzału tak długo, że obrońcy gości wybili mu piłkę. Zrobili to na tyle niefortunnie, że ta trafiła pod nogi Płachety, ale on też czekał nie wiadomo na co i znów nie wykorzystał stuprocentowej okazji. Pod koniec sędzia Stefański konsultował się z VAR pod kątem karnego dla Cracovii, lecz koniec końców uznał, że do złamania przepisów nie doszło.

Śląsk po raz kolejny w tym sezonie odniósł zwycięstwo i przynajmniej do poniedziałku pozostanie liderem tabeli. Choć zwycięski gol padł w ostatnich minutach, zwycięstwo było w pełni zasłużone. Warto dodać, że świetny debiut zaliczył hiszpański stoper Israel Puerto, który do solidnej postawy w defensywie, dorzucił przytomną asystę przy golu Picha.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Po meczu powiedzieli:

Michał Probierz (trener Cracovii): Zaczęliśmy spokojnie i przez pierwsze minuty kontrolowaliśmy mecz. Mieliśmy swoje momenty, z których nie skorzystaliśmy. Obie drużyny zagrały wyrównane spotkanie, a gdybyśmy wykorzystali wszystkie nasze okazje, to wynik byłby lepszy, ale takie gdybanie nikogo nie interesuje.

Vitzeslav Lavicka (trener Śląska): Zobaczyliśmy bardzo ciekawe spotkanie, które było wręcz bitwą o każdą piłkę. Jestem zadowolony z gry moich zawodników, szczególnie pod kątem psychologicznym. Znów świetną robotę wykonał Matus Putnocky, który bardzo nam pomógł interwencjami. Dobry debiut zaliczył także Israel Puerto, który przyszedł kontuzjowany i potrzebował więcej czasu, ale jego występ oceniam zdecydowanie pozytywnie. Dużą siłę dali nam kibice, którzy byli dla nas dziś dwunastym zawodnikiem. Cieszy mnie, że dużo osób przychodzi na stadion i daje nam wspaniały doping.

Mateusz Cholewiak (skrzydłowy Śląska): Trzy punkty zostają we Wrocławiu, a ja cieszę się że dołożyłem swoją cegiełkę do tego. Wygrywamy jednak jako cała drużyna. Widać w nas jedność i ochotę do walki, które budują dobrą atmosferę, dlatego też nasze wyniki są takie jak widać.

Śląsk Wrocław vs Cracovia 2:1

Gole:

1:0 – Pich 30′

1:1 – Lopez Huesca 71′

2:1 – Cholewiak 87′

Śląsk: Putnocky – Broź, Golla, Puerto, Stiglec – Musonda, Łabojko, Chrapek (89. Łyszczarz), Pich, Płacheta (73′ Cholewiak) – Exposito (81′ Szczepan)

Cracovia: Pesković – Ferraresso, Jablonsky, Dytiatiev, Rapa – Wdowiak (46′ Lopez Huesca), Lusiusz, Gol, van Amersfoort (85′ Piszczek), Hanca – Lopes

Kartki: Chrapek (ż) – Lopez Huesca (ż)


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Krystyna Pączkowska