Formacja Bitamina wystąpiła 22 marca w Akademia Club. Supportami zespołu były Polskie Nagrania i AWGS.

Poznajcie „bitaminowych” chłopaków – Amara, Piotra i Mateusza. Ich drogi skrzyżowały się w 2005 roku, czego owocem są cztery niepowtarzalne albumy: „Listy Janusza„, „Plac Zabaw„, „C” i zeszłoroczna ”Kawalerka„. To właśnie ta ostatnia była główną bohaterką występu we wrocławskim Akademia Club, czyli dwunastego koncertu w trasie chłopaków.

 

Zanim Bitamina pojawiła się na scenie przed godziną 22.00, zgromadzony tłum mógł bawić się do muzyki innego „dziecka” wytwórni Kalejdoskop Records – zespołu Polskie Nagrania i poskakać do beatów pochodzącego z Opola AWGS.

Akademia Club to nie jest duże miejsce, a ludzi było mnóstwo. Zapełnili cały parkiet i dwie strony barierek. Wszystko po to, by piskiem i okrzykami powitać uśmiechniętych chłopaków z Bitaminy. Na ich twarzach malowała się szczera radość, co potwierdzili słowami „Zawsze dobrze jest tu wrócić.”
Na rozbudzenie publiczności (choć to zdecydowanie nie było potrzebne), rozpoczęli od utworu „Pobudka” płynnie przechodząc w przedstawicielkę „Placu Zabaw”, czyli „Drogę„. Wokalne popisy Mateusza, co pewien czas przyjemnie przerywały oryginalne, poetyckie wstawki Piotra.
Klimatyczne „Pornosy” (ach!) chwilę później zastąpił „Elephnat„. Entuzjazm widowni rozdmuchały jeszcze słowa Pitiego: „My władamy, wy władacie, ale nie dajmy sobą zawładnąć”. Kolejnym na setliście okazał się utwór „Post„, po którym zgrabnie przepłynęli w tytułową „Kawalerkę na sprzedaż„. Nagle „Nie wiem jak„, ale już chwilę później zabrzmiały znajome, niezwykle wzruszające nuty „Znajomej nieznajomej„.
Po tym cały parkiet zaczął wyginać się do beatów „U wujka„, a mistrz słowa Piotr przed kolejnym utworem skwitował to ciepłym „Przepięknie uśmiechniętych pszczółek cała pasieka, we Wrocławiu szczęście nam sprzyja!”

Tak naprawdę to Bitaminowcy dali wiele szczęścia swoim fanom. Ich oddanie każdemu wypowiedzianemu czy wyśpiewanemu słowu, z tym zaraźliwym uśmiechem na ustach tworzyło na ciasnym parkiecie niemalże rodzinny nastrój. Ostatnim bohaterem właściwej części był „Kuba„, ale co to za koncert bez bisu?

Wtedy pojawiła się ta moja ukochana. Piosenka, na którą czekałam najdłużej. Może i jest najbardziej znanym numerem z „Kawalerki”, a może nawet całego repertuaru Bitaminy, ale moim zdaniem zasługuje w pełni na to miano. „Dom„. Pełen miłości, oddania, co idealnie wpasowuje się w ogólny klimat całego albumu. „Kawalerka” opowiada bowiem o samodzielności, została stworzona z perspektywy młodego męża. Krążek to kontynuacja „Placu zabaw”, z którego pochodzi kolejny zaprezentowany tekst pod tytułem „Po burzy„, a zaraz potem Mateusz niczym rycerz wyśpiewał „Pytanie do niej„. I tak, powoli zbliżając się do końca, bo wskazówki zegara przekroczyły już 23.00, połamaną od tańca publiczność utuliła do snu „Połamana kołysanka„. Śpij, śpij…

Po tym koncercie serce wypełniało ciepło. Było słychać i widać, że chłopaki tworzą swoją muzykę z miłości, a ich przyjaźń wiele dla nich znaczy. Prezentowane utwory – wrażliwe, szczere, pełne emocji słowa połączone z niesamowitymi, trochę etnicznymi beatami z elementami hip-hopu i jazzu. Jednocześnie tak melodyjne i nieoczywiste, a wokal Mateusza jest niczym klej. Siła całości jest tak wielka, że każdy słuchacz może bardzo osobiście odnieść się do tekstów.
To była wielka przyjemność. Bitaminowcy, powodzenia i do usłyszenia!


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: Antonina Tucka, YouTube