Środek tygodnia, zima, godzina dziewiętnasta. Świetny czas na owinięcie się w koc z ciepłą herbatą i odpoczynek po całym dniu. Chyba, że mówimy o studentach  wrocławskich sekcji unihokeja, którzy zmierzają wtedy na halę rozegrać kolejny zjazd w ramach Dolnośląskiej Ligi Międzyuczelnianej. Czym jest ten sport i skąd się biorą ludzie, którym nie straszne żadne warunki, by go uprawiać? Odpowiedzi poniżej.

Co to jest?

Na początek kilka słów o samej dyscyplinie. Unihokej narodził się w USA w latach 50. XX wieku, a do Europy trafił dzięki Szwedom. Początkowo sport ten funkcjonował pod nazwą floorhockey, która później przekształciła się we floorball. Polska nazwa to skrót od uniwersalny hokej. Uniwersalny dlatego, że na prawdę nie potrzeba wiele, by móc się nim cieszyć. Jednocześnie w grze w każdej drużynie znajduje się – w zależności od rozmiaru boiska – od trzech do pięciu zawodników z pola i bramkarz. Przedmiotem gry jest lekka, plastikowa piłka, a sama gra toczy się na parkiecie, a nie na lodzie czy trawie. Oficjalny czas jednego meczu wynosi 3×20 minut.

Gdzie i co we Wrocławiu?

Dolnośląska Liga Międzyuczelniana od lat gości w unihokejowym kalendarzu Wrocławia. W tym roku akademickim do rywalizacji przystępują Politechnika Wrocławska, Akademia Wychowania Fizycznego, Uniwersytet Wrocławski i Uniwersytet Przyrodniczy, jednak w latach poprzednich w tym gronie znajdowały się także m. in Uniwersytet Ekonomiczny, czy Uniwersytet Medyczny. Na ten moment rozgrywki są na półmetku, jesteśmy bowiem po dwóch z czterech zjazdów ligi.

W głowie rodzi się pytanie, dlaczego rozgrywki DLM odbywają się późnym wieczorem. Z pomocą śpieszy nam Kuba, atakujący drużyny Uniwersytetu Wrocławskiego.

Lepszej pory nie znajdziemy. Cały dzień w pracy lub na uczelni, chwila na obiad i odpoczynek, a dopiero potem na ligę czy trening. Inni w tych godzinach wychodzą na piwo, my na halę. Dla nas unihokej to przede wszystkim źródło satysfakcji, że możemy zrobić coś fajnego nie tylko dla siebie, ale i dla drużyny czy uczelni, a przy okazji się poruszać – mówi Kuba.

Jakkolwiek poważnie nie brzmiałby termin Dolnośląska Liga Międzyuczelniana, to wzięcie w niej udział nie jest rzeczą niemożliwą. O wszelkich sekretach organizacyjnych i nie tylko dowiadujemy się od byłego bramkarza Politechniki Wrocławskiej, a obecnie współorganizatora DLM.

Każda uczelnia ma u nas drzwi otwarte. Wystarczy zebrać drużynę i regularnie z nią trenować, żeby gra była bardziej zorganizowana i można było o coś powalczyć. Poza Ligą odbywają się także Akademickie Puchary Polski, w których każda uczelnia również może wziąć udział. Unihokej to świetna opcja dla każdego, kto chciałby być blisko sportu. Gra jest bardzo dynamiczna. Ja sam przerzuciłem się na unihokej z piłki nożnej i wpadłem jak śliwka w kompot – przyznaje Karol.

Jak zacząć?

Bardzo łatwo. Zbliża się nowy semestr, warto więc pomyśleć od zapisania się na unihokej w ramach zaliczenia z WF, albo po prostu przejść się na trening sekcji i porozmawiać z trenerem. Jako prosta aktywność fizyczna i odciążenie zapchanego materiałem przed sesją umysły, unihokej sprawdzi się bardzo dobrze.


Tabela po dwóch z czterech zjazdów DLM w unihokeju w roku akademickim 2018/2019

kolejno – punkty, zwycięstwa, porażki, bramki zdobyte-bramki stracone

1. Politechnika Wrocławska 17 Pkt, 6 zw. (1 po karnych), 0 p., 14:4
2. Akademia Wychowania Fizycznego 9 Pkt, 3 zw., 3 p. 8:11
3. Uniwersytet Przyrodniczy 7 pkt, 2 zw., 4 p. (1 po karnych) 7:9
4. Uniwersytet Wrocławski 3 pkt, 1 zw., 5 p. 4:9


Tekst i zdjęcie: Hubert Jan Faron