Po długiej przerwie piłka ręczna wróciła do Wrocławia. Obie wrocławskie ekipy rozegrały pierwsze tegoroczne mecze we własnych halach. Obie też wygrały.

2018 rok bardzo dobrze zaczęły wrocławskie drużyny. Tydzień temu Śląsk Wrocław Handball Team pokonał pewnie Orlik Brzeg na wyjeździe, a w Obornikach Śląskich po emocjonującym spotkaniu zwyciężyła KS Forza Wrocław. W sobotę zespoły ze stolicy Dolnego Śląska miały rozegrać pierwsze tegoroczne spotkania domowe.

Forza poczuła zew wygranej

Punktualnie o 14.30 w hali AWF-u Forza Wrocław zaczęła mecz z TS Zewem Świebodzin. Miejscowi dobrze weszli w mecz. Michał Wiewiórski w 11. minucie po indywidualnej akcji zdobył bramkę i wrocławianie wyszli na prowadzenie 5:3. Goście próbowali gonić, ale podopieczni trenera Marcina Palicy skutecznie budowali przewagę. Wiewiórski – etatowy egzekutor rzutów karnych – w 19. minucie podszedł do piłki na siódmy metr i pewnie pokonał Macieja Cenina, a Forza wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Zew po chwili miał swoją szansę z karnego, ale świetny tego dnia w bramce Paweł Antosik najpierw obronił rzut Artura Radnego, by po chwili sparować jeszcze dobitkę rzucającego.

To nie był mecz popisowych ofensyw, bo obie drużyny popełniały dużo błędów w ataku i wiele strat. Wrocławianie wygrywali jednak dzięki skutecznej defensywie. W ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy gospodarze pozwolili rzucić gościom jedynie jedną bramkę, sami zdobyli zaś trzy i schodzili do szatni z prowadzeniem 12:7.

Drugą połowę rozpoczęli szczypiorniści ze Świebodzina. Mateusz Kowalaszek z lewego rozegrania pewnie pokonał Antosika. Chwilę później mieli jeszcze szansę na zmniejszenie straty, ale kolejnego karnego obronił rewelacyjny tego dnia bramkarz. Gospodarze utrzymywali czterobramkowe prowadzenie. Zew nie miał pomysłu na sforsowanie bloków obronnych miejscowych.  Antosik bronił niemal wszystkie rzuty, a z przodu kolejne bramki rzucali Daniel Bieżyński i Damian Karpiński. Po drugiej stronie starał się dotrzymywać im kroku Piotr Tomczyk. Wcześnie wypracowana przewaga nie stopniała jednak już do końca spotkania i Forza Wrocław schodziła zwycięska z parkietu. Wynik meczu 24:20.

Dziesiątka pokonała Dziewiątkę

Trzy godziny później swój mecz rozpoczęli WKS Handball Team. Lokalna drużyna podejmowała EUCO-UKS Dziewiątkę Legnica. Goście przyjechali w 15-osobowym składzie, gospodarze dysponowali tylko… 10 zawodnikami zdolnymi do gry (w tym dwóch bramkarzy). Choć trener Daniel Grobelny dysponował tylko dwoma zawodnikami z pola w rezerwie, miejscowi byli faworytami spotkania z ligowymi outsiderami.

WKS dobrze wszedł w mecz. Najpierw bramkę rzucił Bartosz Wróblewski, chwilę później kontrę wykorzystał Maciej Seroczyński. Pierwsze minuty spotkania, to też ostatnie minuty skutecznej obrony którejkolwiek z drużyn. Spotkanie było bardzo ofensywne, a zespoły postanowiły strategie obronne zostawić w szatni. Mecz toczył się punkt za punkt, na prowadzenie raz wysuwała się jedna, raz druga ekipa. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 26. minuty, gdy gospodarze od 16:17, wyszli na prowadzenie 20:17. Dziewiątka nie zdołała rzucić żadnej bramki przez ostatnie pięć minut pierwszej połowy i schodziła do szatni przegrywając trzema golami. Wróblewski rzucił 6 bramek, kolejne 6 dołożył Kacper Urbańczyk, a 4 Maciej Seroczyński. Dla Legnicy 4 goli zdobył Wojciech Szyba.

Drugą odsłonę spotkania kapitalnie zaczęli wrocławianie. Po dwóch minutach na tablicy widniał wynik 23:17. Goście zdołali odpowiedzieć jednak dwoma bramkami i trener Grobelny musiał żądać przerwy. Przyniosło to skutek, bo jego podopieczni po powrocie na parkiet rzucili cztery gole, dając sobie wrzucić tylko jednego. Wynik 28:23 w 50. minucie wydawał się być bezpiecznym i zwiastować spokojną końcówkę meczu. Że sport bywa jednak przewrotny i niczego nie można być pewnym, szybko przekonali się o tym zawodnicy Śląska. Po wykluczeniu Urbańczyka za… nie do końca wiadomo co, w 55. minucie legniczanie od pięciopunktowej starty doszli przeciwników na dwie bramki. Wynik 30:28 na niecałe dwie minuty przed końcem spotkania i w poczynania miejscowych wkradła się nerwowość. Mecz, który jeszcze kilka minut temu wydawał się wygrany, mógł skończyć się sromotną porażką. Po kontrowersyjnych decyzjach sędzin bardzo ważną bramkę rzucił Seroczyński. Goście bronili już indywidualnie, każdy swojego. Obrotowy Dziewiątki Maciej Stańko rzucił jeszcze na 31:29, ale gdy Dawid Platt odpowiedział bramką ze środka było po meczu. Przyjezdni stracili jeszcze posiadanie i ostatniego gola rzucił Wojciech Parzonka. Finalny wynik meczu 33:29.

Forza Wrocław kolejnym zwycięstwem umocniła się na prowadzeniu w ligowej tabeli i pewnie zmierza po awans do I ligi. Podopieczni Macieja Palicy dotychczas wygrali 14 spotkań, przegrywając tylko jedno.

Śląsk Wrocław Handball Team wygraną przybliżył się do ligowego podium. Znajdujący się na czwartym miejscu wojskowi tracą do drugiego, gwarantującego miejsce w barażach, miejsca tracą jednak aż 9 punktów.

Kolejne spotkania dopiero za dwa tygodnie. Forza wyjedzie do Dzierżoniowa powalczyć z miejscowym MKS-em, natomiast Śląsk pojedzie poszukać punktów w Komprachcicach.