Gwardia Wrocław pokonała BBTS Bielsko-Biała 3:2 w meczu 16. kolejki pierwszoligowych rozgrywek. Wrocławianie zafundowali swoim kibicom ogromną ilość emocji i po wyczerpujących pięciu setach, dopisali na swoje konto kolejne zwycięstwo.

Gwardziści rozpoczęli pierwszego seta od dwupunktowego prowadzenia (4:2). Bielszczanie mieli problemy z przyjęciem zarówno silnej zagrywki, jak i flota. Wrocławianie świetnie radzili sobie w ataku. Większość piłek kończył Kamil Maruszczyk i Michał Superlak. Przewaga gospodarzy systematycznie rosła (14:9). Cały czas bardzo dobrze funkcjonowała zagrywka, która znacznie utrudniała grę przyjezdnym. Gwardziści znaleźli sposób na ograniczenie w ataku najlepszego punktującego ligi – Olega Krikuna. Rosjanin grał na bardzo niskiej skuteczności. W końcówce seta, BBTS wziął się za odrabianie strat, jednak wrocławianie utrzymywali bezpieczną przewagę i wygrali pierwszą partię 25:19.

W drugim secie zespół z Bielska znacznie poprawił grę w ataku. Gwardziści nie byli już tak skuteczni w obronie i rywale odskoczyli na kilka punktów (6:9). Gospodarze szybko się obudzili i wrócili do wysokiego poziomu gry z pierwszego seta. Wiele długich akcji padało łupem wrocławian, a na tablicy wyników zrobił się remis (16:16). Gra była bardzo wyrównana, żadna z drużyn nie chciała odpuścić. BBTS zaczął zdobywać sporo punktów blokiem, jednak wróciły problemy w ataku. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była gra na przewagi. Lepsi okazali się wrocławianie, którzy wygrali 26:24.

Na początku trzeciego seta wynik oscylował w okolicach remisu. Gwardziści dobrze grali blokiem, ale mieli problemy w przyjęciu (8:8). Spadła również skuteczność w ataku. Bielszczanie zdobywali sporo punktów blokiem, a Gwardia wyraźnie się pogubiła. BBTS wypracował sobie pokaźną przewagę (20:12) i pewnie zmierzał po zwycięstwo w secie. W zespole z Wrocławia pojawili się rezerwowi, jednak nie zmieniło to obrazu gry i partia zakończyła się zwycięstwem bielszczan 25:16.

W czwartym secie, uskrzydleni siatkarze z Bielska, od razu odskoczyli na kilka punktów (6:2). Wrocławianie nie potrafili sobie poradzić z potężnymi zagrywkami Krikuna. Ciężar gry wziął na siebie Superlak, który zarówno w ataku, jak i na zagrywce stał się liderem drużyny. Gospodarze cały czas nie radzili sobie w przyjęciu, dzięki czemu BBTS utrzymywał kilkupunktową przewagę (18:14). Gwardia nie miała zamiaru się poddawać i zaczęła odrabiać straty w końcówce seta. Bielszczanie wytrzymali napór gospodarzy i wygrali 25:21.

W tie breaku oba zespoły nie wystrzegały się błędów na zagrywce. Żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć znaczącej przewagi (6:6). Problemy w ataku miał Maruszczyk, który często nadziewał się na blok przeciwnika. Gra była bardzo wyrównana i losy całego meczu ważyły się do samego końca. Ostatecznie to Gwardziści wytrzymali wojnę nerwów i wygrali 15:13.

Wrocławianie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu. MVP spotkania wybrano Michała Superlaka. Po przerwie świątecznej, Gwardia zagra na wyjeździe z Exact Systems Norwidem Częstochowa.


KS Gwardia Wrocław – BBTS Bielsko-Biała 3:2 (25:19, 26:24, 16:25, 21:25, 15:13)

KS Gwardia Wrocław: Nowosielski, Superlak, Maruszczyk, Szymeczko, Kaźmierczak, Lubaczewski, Dzikowicz (libero) oraz Naliwajko, Olczyk, Sternik, Śnieżek, Obrempalski, Fijałka

BBTS Bielsko-Biała: Krikun, Cedzyński, Sukhatskyi, Piotrowski, Buniak, Koziura (libero), Macionczyk oraz Firszt, Adamczyk, Oniszk, Sawicki


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław