Gwardia Wrocław pewnie pokonała Stal Nysa 3:0 w meczu 26. kolejki pierwszoligowych rozgrywek. Wrocławianie byli wyraźnie lepsi od faworyzowanego rywala i zaliczyli udany powrót do hali Orbita. 

Od początku gospodarze starali się narzucić swój styl gry. Szczególnie dobrze radzili sobie w polu serwisowym. Stal miała problemy z przyjęciem, dzięki czemu Gwardziści odskoczyli na kilka punktów (12:8). Świetnie funkcjonował też blok. Wrocławianie zdobywali w tym elemencie gry sporo punktów. Oba zespoły nie wystrzegały się błędów, jednak zdecydowanie więcej było ich po stronie Stali. Gwardia kontrolowała przebieg seta i pewnie wygrała 25:17.

Druga partia rozpoczęła się świetnie dla wrocławian. Nie do zatrzymania w ataku był Michał Superlak, a zespół z Nysy cały czas kompletnie nie radził sobie w przyjęciu (10:5). Gwardia zaczęła popełniać błędy na zagrywce i wydawało się, że rywale będą powoli odrabiać straty, jednak popełniali zbyt wiele prostych błędów i zespół trenera Piotra Lebiody konsekwentnie powiększał przewagę. Set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Gwardii 25:16.

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich partii, Stal od początku nawiązała wyrównaną walkę. Gwardziści zaczęli atakować na zdecydowanie gorszej skuteczności oraz popełniać więcej błędów, dzięki czemu nysianie po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie (6:5). Z biegiem seta wrocławianie poprawili swoją grę i ponownie zbudowali sobie bezpieczną przewagę (17:12). Znakomicie w polu serwisowym spisywał się Łukasz Lubaczewski. Rywale mieli ogromne problemy z przyjęciem jego zagrywek. W końcówce seta zespół z Nysy wziął się za odrabianie strat, jednak było już za późno i gospodarze wygrali 25:20. Po zakończeniu spotkania, trener Stali nie krył rozgoryczenia.

Pierwszy raz jest mi wstyd – mówi wzburzony Krzysztof Stelmach.

– Popełnialiśmy w miarę mało błędów. Nysa miała ich dużo więcej. Siatkówka jest takim sportem, w którym jeśli nie popełniasz błędów to wygrywasz mecz. W naszym zespole funkcjonowało dzisiaj wszystko: blok, zagrywka, rozegranie. Zagraliśmy bardzo dobrze i nie daliśmy Nysie żadnych szans – komentuje Łukasz Lubaczewski, MVP spotkania.

Mimo zwycięstwa, Gwardia pozostaje na siódmym miejscu w tabeli. W następnej kolejce wrocławianie rozegrają ostatni mecz fazy zasadniczej z APP Krispolem Września.


KS Gwardia Wrocław – Stal Nysa 3:0 (25:17, 25:16, 25:20)

KS Gwardia Wrocław: Szymeczko, Nowosielski, Superlak, Olczyk, Naliwajko, Lubaczewski, Dzikowicz (libero) oraz Sternik, Fijałka, Śnieżek, Lebioda (libero)

Stal Nysa: Zajder, Bućko, Stolc, M’Baye, Kaczorowski, Szczurek, Czunkiewicz (libero) oraz Bułkowski, Matula


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Ola Sopuch