Alarm podniósł się w poniedziałek – część wrocławskiego środowiska akademickiego postanowiła ruszyć i czynnie zaprotestować przeciw projektowi Ustawy 2.0, zawiązując Akademicki Komitet Protestacyjny. Jak wygląda jego funkcjonowanie od środka?

Protest okupacyjny dla wielu może wydawać się radykalną formą, jednak taką obrał wrocławski Akademicki Komitet Protestacyjny, by wyrazić swój sprzeciw wobec proponowanej reformy szkolnictwa wyższego przygotowanej przez gabinet Jarosława Gowina (znaną potocznie jako ustawa 2.0 lub ustawa Gowina). Studenci zajęli salę 145 w budynku Wydziału Filologicznego przy pl. Nankiera; od czterech dni stanowi ona ich drugi dom. Przekonałam się na własnej skórze, jak w niej żyją i funkcjonują.

Przestrzeń otwarta

Drzwi prowadzące do sali 145 oraz ściany dookoła nich rzucają się w oczy każdemu przechodniowi. Postulaty wrocławskich strajkujących, hasła manifestacyjne, programy wykładów oraz informacje, co i dlaczego się odbywa – ta barwna mozaika treści wprowadza w świat wrocławskiego AKP. Drzwi do sali pozostają otwarte cały czas, nawet w nocy, chyba że w sali akurat odbywa się wykład gościnny jednego z nauczycieli akademickich. Członkowie Komitetu mówią, że tworzą przestrzeń dla wszystkich – każdy zainteresowany protestem, jego przeciwnik czy osoba bez kompetentnej wiedzy może przyjść, porozmawiać, wysłuchać wykładu, włączyć się do dyskusji lub po prostu posiedzieć i poobserwować działania Komitetu – jego członkowie są otwarci do dialogu o każdej porze dnia (i nocy).

Cztery kawy, sto ulotek

Na sali słychać cykliczny szczęk stukania w klawiaturę – to studenci i studentki oraz doktoranci i doktorantki odpowiedzialni za media społecznościowe, kontakt z komitetami z innych miast, mediami oraz czuwający na redakcją merytoryczną wszystkich treści ukazujących się spod prasy komitetu pracują na pełen etat, od rana do wieczora. Co chwila w pomieszczeniu nad żywo dyskutowanymi pomysłami i stanowiskami wobec ustawy Gowina unosi się zapach świeżo zaparzonej kawy. Sami członkowie nie wiedzą, jak będzie wyglądał bieżący dzień – jego plan ciągle się zmienia, w zależności od planowanych performatywnych działań manifestacyjnych, przez harmonogram wykładów gościnnych aż po ustalenie, które z osób zostają w budynku na noc. Na bieżąco tworzone są również ulotki, transparenty i plakaty informacyjne – często na korytarzu wydziału, przy pomocy studentów popierających protest (i przy użyciu dużej ilości markerów).

Kulisy po zmroku

Do okupacji dołączyć może każdy, również osoba, która nie jest członkiem AKP; swoją chęć musi zgłosić odpowiednio wcześnie Komitetowi. Drzwi Wydziału Filologicznego zamykają się o godzinie 21; po tym czasie nikt nie może wejść do ani wyjść z budynku. Poruszać się po wydziale można jedynie do łazienki. Pod oknami zgromadzono zaplecze mieszkalne – śpiwory, karimaty, koce, prowiant suchy oraz… karty do gry i książki, które na parapecie okna utworzyły już zalążek biblioteczki. Wieczorna okupacja to chwila wyciszenia po emocjach dnia, choć członkowie dalej pracują – uzupełniają nowe podpisy poparcia pod listem-komentarzem, odpowiadają na wiadomości, tworzą plakaty, robią sobie kanapki, i choć padają propozycje obejrzenia filmu, to i tak kończy się na… rozmowie – nie tylko o strajku, ale też i o środowisku akademickim, uczelni, najlepszej pizzerii czy zainteresowaniach. Okupujący, pochodzący z różnych wydziałów, niektórzy czynnie angażujący się w działalność studencką czy społeczną, to młodzi, zaangażowani ludzie, którzy po prostu chcą kształtować rzeczywistość, w której przyszło im żyć, tak, aby była lepsza. W końcu jednak ktoś jako pierwszy wyciąga karimatę, śpiwór i rozkłada je wzdłuż ławek. Ktoś inny się śmieje, ktoś coś pisze, ktoś w końcu gasi światło; niebieska łuna z ekranu laptopa wciąż się świeci.


Tekst: Nina Paśniewska

Zdjęcia: Akademicki Komitet Protestacyjny we Wrocławiu