Gwardia Wrocław przegrała 1:3 ze Stalą Nysa w meczu 12. kolejki pierwszoligowych rozgrywek. Wrocławianie przez większość spotkania dzielnie walczyli z liderem tabeli, do domu wracają jednak bez punktów.

Gospodarze świetnie weszli w mecz. Dwa asy serwisowe Patryka Szczurka dały  im prowadzenie. Gwardziści nie byli w stanie zatrzymać pierwszej akcji przeciwnika i sami mieli problemy z kończeniem ataków. Nie najlepiej funkcjonowało też przyjęcie. Stal zdobywała wiele punktów zagrywką. Wydawało się, że wrocławianie wraz z upływem seta zaczynają się nieco rozkręcać, jednak zespół z Nysy cały czas grał na wysokim poziomie i utrzymywał komfortową przewagę (17:10). Gwardia nie potrafiła znaleźć sposobu na rywali, którzy pewnie zdobywali punkt za punktem i pewnie wygrali pierwszego seta 25:13.

Drugi set rozpoczął się lepiej dla zawodników trenera Piotra Lebiody. Dużo lepsza skuteczność w ataku i kilka błędów siatkarzy z Nysy sprawiły, że Gwardia wyszła na kilkupunktowe prowadzenie. Dobrze radził sobie Jędrzej Kaźmierczak. Najpierw w pojedynkę zablokował Moustaphe M’Baye, po czym sam skutecznie zaatakował ze środka (9:4). Gwardziści zaczęli grać świetnie w obronie. Wiele ataków Stali było podbijanych i przewaga wrocławian rosła (17:7). Gospodarze obudzili się i zaczęli odrabiać straty. Siatkarze GWR znowu nie kończyli wielu ataków. Wydawało się, że Stal złapie kontakt, jednak kilka błędów własnych nie pozwoliło zniwelować strat. Zespół z Nysy nie miał zamiaru się poddawać. Dzielnie bronił kolejne piłki setowe, ale ostatecznie to Gwardia wygrała 25:22.

W trzeciej partii to Stal od początku kontrolowała grę. Wrocławianie nie radzili sobie z zagrywkami Macieja Zajdera. Słabszy dzień miał Kamil Maruszczyk, który szczególnie w polu serwisowym popełniał mnóstwo błędów (11:4). Nie do takiej dyspozycji przyzwyczaił nas przyjmujący ekipy z Wrocławia. Gwardia nie pozwoliła na powtórkę z pierwszego seta i szybko wzięła się za odrabianie strat. Zaczął funkcjonować blok, który w pierwszych dwóch partiach zawodził. Wśród Gwardzistów wyróżniał się Kaźmierczak, który godnie zastępował kontuzjowanego Arkadiusza Olczyka. Mimo to, gospodarze zaczęli odzyskiwać kontrolę nad setem i znowu zbudowali bezpieczną przewagę (18:13). Wrocławianie walczyli do końca i mieli kilka szans na odrobienie strat, jednak Stal pewnie dążyła do wygrania seta. Przy wyniku 24:20 w polu zagrywki pojawił się Łukasz Lubaczewski i sprawił rywalom sporo problemów. Gwardia obroniła trzy piłki setowe, ale to zespół z Nysy wygrał tę partię 25:23.

Czwarty set od początku był wyrównany. Wrocławianie dwukrotnie odskakiwali na dwa punkty, ale Stal od razu goniła wynik (7:7). Gospodarze zaczęli odzyskiwać kontrolę nad wydarzeniami na boisku i konsekwentnie budowali swoją przewagę (15:11). Gwardia nie odpuszczała i miała remis na wyciągnięcie ręki, jednak w długich akcjach zespół z Nysy zachowywał więcej zimnej krwi i dopisywał punkty na swoje konto. Wynik był blisko remisu przez całego seta, jednak gospodarze przez cały czas mieli przynajmniej dwa punkty przewagi. Taki stan utrzymał się do samego końca i Stal wygrała 25:22.

Gwardia przegrała po raz trzeci z rzędu. Mimo porażki, MVP spotkania został Kamil Maruszczyk, co było bardzo zaskakującym wyborem. W następnej kolejce wrocławianie podejmą we własnej hali Buskowiankę Kielce.


Stal Nysa – Gwardia Wrocław 3:1 (25:13, 22:25, 25:23, 25:22)

Stal Nysa: Zajder, Kaczorowski, Bućko, Bułkowski, M’Baye, Szczurek, Czunkiewicz (libero) oraz Nożewski, Makowski, Mucha, Owczarz

Gwardia Wrocław: Nowosielski, Maruszczyk, Superlak, Szymeczko, Kaźmierczak, Lubaczewski, Dzikowicz (libero) oraz Naliwajko, Sternik


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław