Ślęza Wrocław przegrała z Wisłą CANPACK Kraków 46:72. Koszykarki Arkadiusza Rusina były nieskuteczne, a Biała Gwiazda zbudowała sobie znaczną przewagę. Grę wrocławianek ciągnęła jedynie Cierra Burdick, która zdobyła 14 punktów.

Mecz 22. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet był dla gospodyń okazją do wyrównania rachunków za poprzednie porażki ze Ślęzą Wrocław. Wisła potrzebowała zwycięstwa także w kontekście zbliżającej się fazy play-off, gdyż przed spotkaniem zajmowała 8. miejsce w ligowej tabeli. Dla wrocławianek był to z kolei drugi mecz z rzędu rozgrywany na wyjeździe.

Pogoń osamotnionej Burdick

Spotkanie lepiej rozpoczęła Wisła, która po niecałych dwóch minutach prowadziła już 7:2. Defensywa Ślęzy nie mogła poradzić sobie z Marią Conte i Leonor Rodriguez. Wrocławski zespół ciągnęła za to Cierra Burdick. Amerykanka rzuciła pierwsze sześć oczek. Z upływem czasu przewaga Białej Gwiazdy tylko rosła, a zawodniczki Arkadiusza Rusina miały coraz większe problemy z powstrzymaniem rywalem. Same były nieskuteczne, przez co przegrywały 19:28.

W drugiej kwarcie wrocławianki starały się odrabiać straty, jednak nie potrafiły złapać rytmu gry. Brakowało zawodniczki, która wsparłaby osamotnioną Burdick. W Wiśle świetnie prezentowała się Mercedes Russell, której nie mogły zatrzymać koszykarki Ślęzy. Trzy minuty przed końcem drugiej kwarty, przy stanie 39:31, trener Wojciech Eljasz-Radzikowski poprosił o czas. To wybiło przyjezdne, które powoli się rozkręcały. Do końca kwarty jedyne punkty zdobyła Biała Gwiazda, dorzucając dwa oczka. Po pierwszej części gospodynie prowadziły 41:31.

Straty nie do odrobienia

Po przerwie, Ślęza wciąż popełniała za dużo strat, nie mogła też trafić do kosza. Kluczowy okazał się początek trzeciej kwarty, kiedy wrocławianki przez sześć minut nie zdobyły punktów. W tym czasie Wisła zdołała powiększyć przewagę tak, że mecz wydawał się już rozstrzygnięty (56:37). Trener Rusin starał się napędzić swój zespół, prosząc o czas i wielokrotnie rotując składem. Działania okazywały się jednak nieskuteczne i już przed ostatnią kwartą było praktycznie wiadomo, kto wygra spotkanie.

Na początku czwartej części boisko opuścić musiała Elina Dikeoulakou. Łotyszka najpierw sfaulowała rywalkę, a później sędzia odgwizdał jej przewinienie techniczne i koszykarka powędrowała na ławkę rezerwowych. Wiadomo było, że wrocławianki nie zdołają odrobić strat. Wisła powiększała swoją przewagę, a na boisku po obu stronach grały głównie rezerwowe. Ostatecznie mecz wygraną gospodyń, które wyrównały rachunki za poprzednie porażki i wysoko pokonały Ślęzę 72:46.


Wisła CanPack Kraków – Ślęza Wrocław 72:46 (28:19, 13:12, 15:11, 16:4)

Wisła: Russell 19, Rodriguez 19, Żurowska-Cegielska 12, Conde 8, Araujo 6, Canada 4, Ziętara 2, Jakubiuk 2, Aleksandravicius 0, Niedźwiedzka 0, Grabska 0.

Ślęza:
Burdick 14, Udodenko 7, Dikeoulakou 7, Colson 6, Miletic 6, Kastanek 4, Palenikova 2, Dobrowolska 0, Marciniak 0, Szybała 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław