Gwardia Wrocław zakończyła fazę zasadniczą na siódmym miejscu. Dla beniaminka, awans do play-off to niewątpliwy sukces. Choć najważniejszy etap sezonu jeszcze przed Gwardzistami, warto przypomnieć sobie jaką drogę przebyli dotychczas. 

Wrocławianie przystąpili do sezonu z zamiarem nauki i pokazania się z jak najlepszej strony. Mieszanka doświadczenia z młodością miała pomóc w osiąganiu dobrych wyników.

Dobry początek

Już pierwsze spotkanie okazało się niezwykle dramatyczne. Zespół trenera Piotra Lebiody przegrywał w Kielcach z Buskowianką już 0:2, ale zdołał odwrócić losy meczu i wygrać 3:2. Niestety porażka przyszła już w drugim meczu, w którym Gwardia musiała uznać wyższość Ślepska Suwałki. Następnie Gwardziści zanotowali najlepszą serię w sezonie, wygrywając cztery mecze z rzędu za trzy punkty, dzięki czemu znaleźli się na wysokim trzecim miejscu w tabeli.

Wyjazdowa niemoc

Po znakomitym początku sezonu przyszedł spadek formy. Wrocławianie zapomnieli jak wygrywać na wyjazdach. Co prawda mecze z Lechią Tomaszów Mazowiecki czy APP Krispolem Września można zaliczyć do wkalkulowanych porażek, tak brak punktów w meczu z AGH Kraków należy uznać za rozczarowanie. Przydarzyła się także wpadka u siebie, gdzie Gwardia przegrała z MCKiS-em Jaworzno. Zawodnicy jednogłośnie uważają, że był to ich najgorszy mecz w sezonie. Seria gorszych występów sprawiła, że wrocławski zespół spadł na siódme miejsce w tabeli.

Pościg za play-off i poszukiwania nowego domu

Pod koniec roku Gwardia wróciła na dobre tory i znowu zaczęła wygrywać. Szczególnie imponujące było zwycięstwo w Suwałkach, gdzie zespół trenera Lebiody nie dał najmniejszych szans czołowej drużynie ligi. Nowy rok rozpoczął się od gładkiej porażki z Norwidem Częstochowa, jednak najgorsza informacja dla klubu miała dopiero nadejść.

Agencja Mienia Wojskowego zadecydowała, że Gwardziści nie będą mogli rozgrywać swoich meczów na obiekcie przy ulicy Krupniczej. Decyzję uargumentowała złym stanem technicznym hali. Gwardziści pożegnali Krupniczą zwycięstwem 3:0 z Tauronem AZS-em Częstochowa i rozpoczęły się poszukiwania nowego domu, którym jak się później okazało, została Hala Sportowa Uniwersytetu Medycznego.

Siła leży w drużynie

Gwardia prezentowała się bardzo dobrze w końcówce fazy zasadniczej i z bezpieczną przewagą zameldowała się w play-off. Jednym z piękniejszych momentów sezonu był powrót po kilkunastu latach do hali Orbita i zwycięstwo 3:0 ze Stalą Nysa.

Można wymienić wielu autorów sukcesu, jakim niewątpliwie jest awans do play-off. W pierwszej części sezonu wyróżniającymi się postaciami byli Michał Superlak i Kamil Maruszczyk. I jeden i drugi napędzali grę wrocławian w ataku i na zagrywce. Maruszczyk był jednym z najlepszych zawodników w całej lidze, jednak w połowie sezonu doznał kontuzji kolana, która uniemożliwiła mu grę na swoim najwyższym poziomie. Poza wspomnianą dwójką, na wyróżnienie zasługuje cała drużyna, ponieważ to właśnie zespołowość była największym atutem Gwardii i to ona może okazać się kluczem do sukcesu w fazie play-off.


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław