Ostatni przystanek podczas modowego tournee – Paris Fashion Week. Nie mógł się on oczywiście odbyć bez pokazu domu mody Chanel w Grand Palais. Było to historyczne wydarzenie, bo zaprezentowano na nim ostatnią kolekcję zaprojektowaną przez zmarłego przed dwoma tygodniami Karla Lagerfelda. Uczestnicy nie kryli wzruszenia.

Karl Lagerfeld przygotowując swoje pokazy, zabierał nas już na stację kosmiczną, do lasu, czy na plażę. Tym razem scenografią przygotowaną w paryskim Grand Palais również nie zawiódł. Wnętrze budynku przemieniono bowiem w zasypaną śniegiem alpejską wioskę. Pokaz kolekcji na jesień/zimę 2019 otworzyła od dawna współpracująca z Chanel, Cara Delevangne. Zanim jednak modelki wyszły na wybieg, minutą ciszy oddano hołd zmarłemu 19 lutego geniuszowi świata mody Karlowi Lagerfeldowi.

Zimowa elegancja

Nie tylko za sprawą scenografii można było poczuć zimowy alpejski klimat. Sama kolekcja to high fashion z górskiego domku czy narciarskiego stoku. Znalazły się w niej spódnice i sweterki ze skandynawskim motywem, puchowe kurtki czy ocieplane futerkiem buty. Nie zabrakło również takich klasyków jak tweedowe marynarki, natomiast zaskoczeniem okazały się długie do ziemi peleryny. W strojach dominowała czerń i biel, ale pojawiły się również mocne akcenty, takie jak róż, turkus i oranż.

Pokaz zakończyła niespodzianka – Karla pożegnała na wybiegu jego muza Penelope Cruz. Zaprezentowała się w białym total looku, niosła także białą różę, a we włosach miała czarną wstążkę. Finałowemu wyjściu modelek towarzyszyły łzy oraz utwór Davida Bowiego Heroes. Tę samą piosenkę puszczono podczas ostatniego pokazu Fendi. Na koniec widowiska w Grand Palais ukłoniła się Virginie Viard – nowa dyrektor kreatywna Chanel, która współtworzyła tę kolekcję z Karlem i od lat była jego prawą ręką.


Autor: Oliwia Rybiałek
Zdjęcie: instagram