Gwardia Wrocław przegrała ze Stalą Nysa 2:3 w pierwszym meczu fazy play-off I ligi mężczyzn. Wrocławianie znakomicie rozpoczęli mecz, jednak sił starczyło tylko na dwa sety. 

Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany. Raz jedni, raz drudzy wychodzili na prowadzenie, ale nikt nie potrafił wypracować sobie większej przewagi. Gospodarze bardzo dobrze spisywali się w polu serwisowym, przez co Gwardziści mieli problemy w przyjęciu.  Wydawało się, że Stal zaczyna kontrolować przebieg seta, jednak na zagrywce pojawił się Łukasz Lubaczewski i na tablicy wyników ponownie zrobił się remis (11:11). W zespole trenera Piotra Lebiody świetnie spisywał się Michał Superlak, który grał na bardzo wysokiej skuteczności w ataku. Dobrze funkcjonował również blok wrocławian. W kluczowej fazie seta, Gwardziści grali bardzo dobrze i zbudowali sobie przewagę, którą dowieźli już do samego końca (25:19).

Rozpędzeni wrocławianie świetnie rozpoczęli drugą partię. Stal popełniała sporo błędów, a Gwardia potrafiła to wykorzystać i wypracowała sobie kilkupunktową przewagę (12:8). Nysianie nie mieli zamiaru się poddawać i szybko zniwelowali straty (13:13). Od tego momentu wynik oscylował w okolicach remisu. Ani jedni, ani drudzy nie odpuszczali i walczyli o każdy punkt. Doszło do zaciętej końcówki w której decydujący okazał się blok Gwardzistów. To ten element gry przesądził o zwycięstwie wrocławian 25:23.

W trzecim secie Stal grała znacznie lepiej niż w poprzednich partiach i odskoczyła na kilka punktów (13:8). W obronie wyróżniał się Mateusz Czunkiewicz, który podbijał mnóstwo ataków wrocławian. Zawodnicy trenera Lebiody, podobnie jak na początku pierwszego seta nie radzili sobie z dobrymi zagrywkami rywala. Gospodarze konsekwentnie powiększali przewagę. W zespole Gwardii, na boisku pojawili się rezerwowi, jednak obraz gry się nie zmienił i Stal pewnie wygrała trzecią partię 25:13.

Rozpędzony zespół trenera Krzysztofa Stelmacha dobrze rozpoczął czwartego seta. Wrocławianie cały czas mieli problemy z przyjęciem, jednak nie pozwalali zbudować przeciwnikowi większej przewagi. Na boisku pojawił się Kamil Maruszczyk, który zmienił Macieja Naliwajko i od razu pokazał się z dobrej strony (14:14). W kluczowej fazie seta Stal zbudowała sobie czteropunktową przewagę (20:16). Gwardziści walczyli, ale nie byli w stanie zniwelować strat i przegrali 20:25.

Stal kapitalnie rozpoczęła tie-breaka. Wrocławianie nie radzili sobie z zagrywkami Patryka Szczurka i gospodarze zdobyli pięć punktów z rzędu (5:0). Gwardia próbowała wrócić do gry, jednak na odrobienie strat nie starczyło czasu i nysianie wygrali 15:8.

MVP spotkania wybrano Łukasza Kaczorowskiego. Następnie spotkanie we wtorek – 12 marca, ponownie w Nysie.


Stal Nysa – KS Gwardia Wrocław 3:2 (19:25, 23:25, 25:13, 25:20, 15:8)

Stal Nysa: Zajder, Kaczorowski, Stolc, Bućko, M’Baye, Szczurek, Czunkiewicz (libero) oraz Owczarz, Makowski

KS Gwardia Wrocław: Nowosielski, Szymeczko, Olczyk, Superlak, Lubaczewski, Naliwajko, Dzikowicz (libero) oraz Sternik, Maruszczyk, Kaźmierczak, Śnieżek, Fijałka


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Aleksandra Twardowska / KS Gwardia Wrocław