Producent butów „budujący człowieka”, aktorka, która skradła serce Goebbelsa, i pisarz o podwójnej tożsamości. Poprzez niezwykłe losy pojedynczych bohaterów Mariusz Szczygieł przedstawił w „Gottlandzie” czeskie społeczeństwo wobec wyzwania, jaki stanowił okres komunizmu.


Dla wielu Polaków Czechy to Krecik, Praga i zabawny język. Książka Szczygła jest przystępna nawet dla nich. Fragmentami doprowadza czytelnika do łez, jednak przede wszystkim przybliża nam naszych południowych sąsiadów. Autor przypomina o zadaniu, które wyznaczyli sobie po wejściu wojsk Hitlera w 1939 roku: być Czechem, oraz konfrontuje to postanowienie z życiem pod sowiecką okupacją.

Mistrz pierwszego zdania

Po lekturze „Gottlandu”, Mariusza Szczygła bez wątpienia mogę nazwać „mistrzem pierwszego zdania”. Początek większości z kilkunastu reportaży zawartych w książce zawiera to, co najistotniejsze: lekkość, zapowiedź tematu i element zaskoczenia. Już po przeczytaniu pierwszych zdań czytelnik wie, że nie oderwie się przez dziesiątki stron.

Tomáš Bata wyraził chęć uporządkowania świata już jako 6-latek. Kilkadziesiąt lat później w swojej fabryce obuwia zatrudnia kilka tysięcy pracowników, a związki zawodowe głoszą, że ma „monopol na ludzkie życie”. Ten za to twierdzi, że buduje nie tylko fabryki, „ale ludzi”, choćby dzięki Szkole Młodych Mężczyzn, po której rodzą się „batamani”. A jego życie jest pełne ironii: najpierw osobisty gość pokazuje mu rzecz, która w przyszłości doprowadzi do jego śmierci – samolot – a później Bata otworzył cmentarz, na którym po katastrofie lotniczej został pierwszym nieboszczykiem.

Równie intrygująco rozpoczyna się reportaż o Eduardzie Kirchbergerze vel Karelu Fabiánie. W czasach sowieckiej okupacji zdecydował się pisać pod innym nazwiskiem, by nie wypaść z łask. Szczygieł zauważa, że w roku urodzin pisarza, 1912, powstała pierwsza na świecie kubistyczna rzeźba ludzkiej głowy. I choć „te dwa fakty nie mają ze sobą nic wspólnego”, to życie Kirchbergera pełne jest krawędzi charakterystycznych dla tego kierunku w sztuce, wyznaczonych przez kolejne „tylko że”. Pisze lis krytykujący lewicujących, „tylko że” niedługo błaga partię o przyjęcie. „Tylko że” później z socjalistycznego kraju ucieka, „tylko że” po dwóch miesiącach wraca.

Zamilczana na śmierć

Wychodząc od losów pojedynczych bohaterów, Mariusz Szczygieł obrazuje życie i wybory czeskiego społeczeństwa w czasach komunizmu. Niektórzy, jak Karel Gott, kierowali się postawą Szwejka, polegającą na przeżyciu mimo wszystko, nawet za cenę dostosowania się do panującego reżimu. Inni natomiast byli dysydentami, którzy mieli zostać „zamilczeni na śmierć”.

Marta Kubišová wraz z Václavem Neckářem i Heleną Vondráčková robiła zawrotną karierę. Jednak w 1968 roku w czasie Praskiej Wiosny, krótkotrwałej politycznej liberalizacji w Czechosłowacji, pokazała, że nie zamierza iść z socjalistyczną władzą pod rękę, dlatego zaczęto powoli odsuwać ją od życia kulturalnego kraju. Gwoździem do trumny było podpisanie przez nią Karty 77, dokumentu wyrażającego sprzeciw wobec rządzących, będącego „dowodem na siłę bezsilnych”. Jak wielu innych artystów, musiała pracować fizycznie w upokarzających warunkach, a część buntowników trafiła nawet do szpitala psychiatrycznego – jedynego normalnego miejsca w Czechosłowacji, „bo wszyscy mogą tam bezkarnie mówić, co naprawdę myślą”.

Umiar i równowaga

Autor spotkał się ze sprzecznymi opiniami na temat swojej książki. Jedni pisali, że prawdziwie przedstawił rodzinę Batów jako krwiopijców-kapitalistów, a drudzy, że zwrócił uwagę, jak dbali oni o swoich pracowników. Część stwierdziła, że Czechów pokazał złośliwie, a część, że pozwolił ich zrozumieć. Te wykluczające się reakcje świadczą o kluczowej wartości „Gottlandu” – to książka niejednoznaczna, którą każdy interpretuje przez własne doświadczenia, ale mimo to zachowuje ona umiar.

Dominują w niej krótkie, konkretne zdania z których każde niesie jakąś treść, ale nie brakuje również refleksyjnych, lirycznych fragmentów. Można płakać ze śmiechu przy opisie, zburzonego w 1962 roku, największego na świecie pomnika Stalina, któremu „wszyscy włażą w dupę”. Jednak już przy historii aktorki Lídy Baarovej, oskarżanej o kolaborację z Niemcami m.in. z powodu romansu z Josephem Goebbelsem, czytelnik zachowuje powagę.

Historia o trudnych wyborach

Można by banalnie stwierdzić, że reportaż Mariusza Szczygła bawi i uczy. Dzięki lekkości tekstu i intrygującym wydarzeniom, czytelnik pochłania stronę po stronie w ekspresowym tempie. Jednocześnie otrzymuje uniwersalną historię o trudnych wyborach, których dokonują coraz to kolejni bohaterowie. „Gottland” to książka, po lekturze której żałuje się, że nie sięgnęło się po nią wcześniej.

Mariusz Szczygieł „Gottland”, III wydanie 2016, Czarne, liczba stron: 241

Nagrody 2007 rok:

  • finalista Nagrody „Nike”
  • wybór czytelników Nagrody „Nike”
  • Nagroda im. Beaty Pawlak
  • Warszawska Premiera Literacka: książka lutego
  • Warszawska Premiera Literacka: książka roku
  • Nagroda Krajowego Klubu Reportażu
  • finalista Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”

Autor: Mariusz Bartodziej