Zwierzęta towarzyszą ludziom od wieków. Nadal jednak zastanawiamy się czy rozumieją one pojęcie śmierci. Po stracie opiekuna często towarzyszy im smutek i żal. Czasem nawet depresja. Czy w takim razie możemy mówić o żałobie wśród zwierząt?

Każdy, kto widział film Mój przyjaciel Hachiko wylał morze łez. Historia tak wzruszająca i nieprawdopodobna, że aż trudno uwierzyć, że jest prawdziwa. Hidesaburō Ueno – profesor na wydziale rolnictwa na Uniwersytecie w Tokio w 1924 roku wziął pod opiekę psa z ulicy. Dał mu szansę na życie w kochającym, ciepłym domu. Hachiko bardzo szybko przywiązał się do opiekuna. Każdego ranka odprowadzał go na pobliską stację kolejową. Po południu, zawsze o tej samej godzinie, czekał tam na jego powrót. Sytuacja uległa zmianie, gdy po roku Ueno nie pojawił się w miejscu, gdzie ostatni raz widział go pies. W czasie przerwy między zajęciami doznał silnego krwotoku mózgowego. Zmarł na miejscu. Hachiko był jednak cierpliwy. Nadal każdego dnia wracał na stację i czekał. Przez kolejne 10 lat nie robił nic więcej.

W Polsce w 1991 roku zdarzyła się podobna historia. Krakowskie pogotowie ratunkowe otrzymało wezwanie do mężczyzny z podejrzeniem ataku serca. Zasłabł niedaleko ronda Grunwaldzkiego, skąd zabrała go karetka. Okazało się, że był z nim pies. Czarny mieszaniec pozostał na miejscu. Cały czas czekał na pana. Jednak opiekun już nie wrócił. Zmarł w drodze do szpitala. Dżok (tak miał na imię pies) przez rok wałęsał się w okolicach ronda. Mieszkańcy miasta przynosili mu jedzenie, postawili nawet budę. Nic go nie przekonywało do opuszczenia okolicy aż do momentu, gdy wystraszył się petard. Wtedy postanowił pójść z Marią Miller, która każdego dnia odwiedzała psa. Choć nigdy nie dał sobie założyć obroży ani kagańca, pozostał z kobietą aż do jej śmierci. Kolejna strata doprowadziła do ucieczki kundla. Szukał go cały Kraków. Martwego Dżoka znaleziono na torach kolejowych.

Skąd takie zachowania?

Obecnie istnieje coraz więcej dowodów na to, że większość zwierząt posiada, tak jak ludzie, układ limbiczny, odpowiadający za uczucia. Nie wiemy jednak, czy rozumieją koncepcję śmierci. Na pewno odczuwają stratę. Mogą przechodzić depresję, a nawet popełnić samobójstwo.

– Badania naszych pupili w stanach depresji, smutku wykazują, że w ich mózgu aktywowane są podobne obszary, co u ludzi, kiedy także przechodzą silne załamania. Jednak jeszcze nie wynaleziono takich technologii, żeby móc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zwierzę ma świadomość, że jego opiekun nie żyje. Póki co opieramy się na tym, co widzimy behawioralnie. Dlatego też mówienie o żałobie, na przykład u psów czy kotów jest tylko pewną interpretacją – mówi dr Julia Miller, pracownik Katedry Immunologii, Patofizjologii i Prewencji Weterynaryjnej na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. – Zwierzę ma świadomość, że opiekuna nie ma. Te wszystkie medialne przypadki, gdzie psy po śmierci pana codziennie przychodzą na stację, na którą wcześniej go odprowadzały też nam nic nie mówią. Wiemy, że zwierzę tęskni, cierpi, czuje stratę, ale na ile to żałoba, a na ile rutyna, tego póki co się nie dowiemy – dodaje.

Sama strata jest już olbrzymim stresem dla zwierząt. Niektóre z nich będą unikać kontaktu, inne będą ciągle domagały się naszej uwagi. Zwłaszcza psy, co wynika z ich ogromnego przywiązania emocjonalnego. Koty rzadziej doznają lęku separacyjnego. Innymi objawami tęsknoty za człowiekiem są: apatia, brak zainteresowania dotychczasowymi zabawami, bezsenność czy brak apetytu.

Jak można pomóc zwierzęciu przejść trudny czas?

– Opiekun dla pupila jest gwarantem bezpieczeństwa. Po śmierci pana pies czuje zagubienie i lęk. Tęskni za konkretnym człowiekiem, ale też za tym, co było, a czego już nie ma. W takich przypadkach należy zwracać uwagę, by zwierzę znalazło nowego właściciela. Rzadko się zdarza, że będzie miało problem z przystosowaniem do nowych warunków. Inaczej jest z kotami, ponieważ są mniej udomowione niż psy. Oczywiście też cierpią i tęsknią, ale potrafią sobie radzić same. Dla nich większy stres to zmiana miejsca. One muszą mieć swoje stałe terytorium. Wtedy czują się bezpiecznie. Najgorszym rozwiązaniem dla zwierzęcia jest oddanie go do schroniska – przekonuje dr Miller.

Nie ma ogólnie przyjętych zasad jak pomóc pupilowi w czasie straty, ponieważ każde zwierzę inaczej przeżywa tę sytuację. Działania powinny być dostosowane do konkretnego przypadku. Porad zawsze może udzielić weterynarz.


Autor: Anita Zapała
Zdjęcie: screen z youtube