Odcinanie dłoni oraz stóp, praca na skraju wycieńczenia, wszechobecny głód, gwałty i zawody w strzelaniu do ludzi – tak prezentowała się rzeczywistość Konga przełomu XIX i XX wieku. Okrucieństw, które mogą kojarzyć się z koszmarem II wojny światowej, dokonał belgijski król Leopold II w swojej nowo utworzonej kolonii.

Europejczycy zazwyczaj źle traktowali tereny podbite poza granicami własnego kontynentu. Znane są kolonialne reżimy, które wyzyskiwały lokalnych mieszkańców, doprowadzały ekosystemy do ruiny i wpędzały w biedę setki tysięcy ludzi. To, co wydarzyło się w Wolnym Państwie Kongo wprawiło jednak społeczeństwo europejskie w osłupienie. Skala zbrodni, o jakiej dowiedziała się opinia publiczna była niewyobrażalna. W latach 1885-1908 zginęło w męczarniach około 10 milionów ludzi. W imię zysku władca niderlandzkiego państewka stał się zbrodniarzem, porównywalnym z takimi postaciami jak Józef Stalin lub Adolf Hitler.

Demony przeszłości

Historia o chorej ambicji, chciwości oraz popadaniu w obłęd ma swoje początki w dzieciństwie belgijskiego monarchy. Leopold II Koburg wychował się w rodzinie pełnej obojętności. Aby porozmawiać z własnym ojcem, musiał prosić o specjalną audiencję. Nie przepadał za własną żoną Marią Henriettą z Habsburgów, z którą miał czwórkę dzieci. Jego jedyny syn zmarł w wieku 10 lat, a pozostałe córki nie utrzymywały z nim kontaktów. Gdy w 1865 roku Leopold objął tron, marzył o zjednoczeniu Niderlandów. Planował podbić Holandię i przywłaszczyć sobie jej kolonie, ale planu nie udało się wcielić w życie. Belgia nigdy nie była morskim imperium, nie posiadała też olbrzymiej armii. Monarcha pogardliwie określał ją „małym krajem małych ludzi”. Był zwolennikiem imperializmu, więc za wszelką cenę chciał podkreślić status swojego kraju. Kluczem do tego miało być nieskolonizowane jeszcze dorzecze Konga.

Prywatne państwo

Król wykazał się niesamowitym talentem dyplomatycznym. W 1876 roku zwołał w Brukseli Międzynarodową Konferencję Geografów i Podróżników. Zaprosił na nią polityków oraz naukowców ze wszystkich czołowych mocarstw: Stanów Zjednoczonych, Anglii, Rosji, Francji, Niemiec, Austro-Węgier i Włoch. Większość z tych państw rozgrywała między sobą walkę o wpływy zamorskie i nie mogło sobie pozwolić na przewagę u sąsiadującego kraju. Wejście w posiadanie dużych połaci afrykańskiej prowincji mogło zachwiać światową równowagę, dlatego większość rządów zgodziła się na udzielenie pozwolenia na kolonizację Konga Leopoldowi II. Belgia była zbyt mała, aby móc namieszać w światowej polityce.

Król powołał Międzynarodowe Towarzystwo Badania i Cywilizowania Afryki oraz Międzynarodowe Towarzystwo Kongijskie. Monarcha stanął na czele obu organizacji i posiadając prawne podstawy, rozpoczął proces kolonizacyjny. Zatrudnił znanego podróżnika Henry’ego Mortona Stanleya, któremu powierzył zbudowanie bazy u ujścia rzeki Kongo, a następnie zlecił podpisanie umów z lokalnymi władcami.

Pod pretekstem uzgodnienia szczegółów handlu rzecznego, wodzowie afrykańscy byli oszukiwani i nieświadomie oddawali swoje terytoria w belgijskie ręce. Ruszyła budowa infrastruktury i represje wobec tubylców. Każdy, kto nie chciał pracować, był surowo karany. Stanley dzięki przymusowi założył osadę Leopoldville, która do dziś jest stolicą Demokratycznej Republiki Konga (funkcjonuje pod nazwą Kinszasza). W latach 1879–1884 cały basen rzeki Kongo znalazł się w rękach króla Leopolda. Dzięki staraniom monarchy, udało się na konferencji berlińskiej w 1885 roku powołać Wolne Państwo Konga. Według definicji, miała to być federacja plemiennych państw zjednoczonych pod belgijskim sztandarem. Dostęp do szlaków wodnych i handlu uzyskał każdy kraj europejski. W praktyce takie instytucje jak Międzynarodowe Towarzystwo Kongijskie odeszło w niebyt, a kolonia stała się prywatną własnością króla. Rząd belgijski nie miał żadnego wpływu na politykę Konga.

Leopoldville wraz z portem w roku 1884.

Ludobójstwo w belgijskim wydaniu

Leopold II Koburg widział w kolonii szansę na zbicie olbrzymiego majątku. Kolonia była bogata w kość słoniową, a ta stanowiła prawdziwy rarytas na światowym rynku. W zamian za zbieranie surowca, mieszkańcy mieli otrzymywać kawałki tkanin, paciorki oraz miedziane druciki, które stanowiły walutę kolonii. Szybko okazało się, że był to olbrzymi wyzysk, a pracownicy zaczęli przymierać głodem.

Aby utrzymać porządek w kolonii, Leopold powołał do życia Force Publique, składającą się z afrykańskich najemników. Jednostka ta miała za zadanie terroryzowanie ludności i zmuszanie jej do poszukiwania kości słoniowej. Rekrutów pozyskiwano z wrogo nastawionych plemion, co sprawiało, że byli niezwykle brutalni wobec swych ofiar. Wyznaczali kary cielesne, posługując się la chicotte, czyli batem zrobionym z wysuszonej skóry hipopotama. Sami Europejczycy również uczestniczyli w kongijskiej nagonce. Dla czystej przyjemności Belgowie organizowali zawody w strzelaniu do losowo napotkanych ludzi. Podobnie czynili Szwedzi, Duńczycy oraz Norwegowie nadzorujący prace w regionie.

Sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu z chwilą wynalezienia gumowej dętki przez Johna Dunlopa w 1888 roku. Dało to początek powstawaniu rowerów w ich współczesnej sylwetce oraz zapoczątkowało erę znanej nam motoryzacji. Opony pneumatyczne, dętki, uszczelki, osłony na kable – wszystko było wykonywane z kauczuku, a tego szybko zaczęło na rynku brakować. Po zasadzeniu drzewa kauczukowego, na zbiory trzeba było czekać wiele lat, a światowa gospodarka potrzebowała nowego surowca od zaraz. Popyt mogło zaspokoić Kongo, w którym znajdowała się masa dzikich pnączy kauczukowych.

Żołnierze Force Publique w okolicach 1910 roku.

Terror i wyzysk wzmogły się. Kongijczycy nie chcieli pracować w trudnych warunkach. Wchodzenie na wysokie drzewa bez zabezpieczenia groziło upadkiem i złamaniem kręgosłupa. Europejczycy postanowili zmusić ludność do pracy, porywając kobiety i dzieci. Były one zamykane w zagrodach. Jeśli mężczyzna odmawiał pracy, jego rodzinę zabijano na miejscu. Wraz z wymuszoną zgodą, zbieracz zobowiązywał się do dostarczenia horrendalnych ilości kauczuku, po który musiał wybierać się w głąb dżungli. W tym samym czasie jego rodzina w zagrodzie głodowała, a kobiety bywały gwałcone. Za wszelkie nieposłuszeństwo karano odcinaniem nosa, ucha, dłoni lub stóp. Była to powszechna kara stosowana wobec wszystkich, bez względu na wiek i płeć. Niewiele osób było w stanie czegoś takiego przeżyć, wykrwawiając się na śmierć lub ginąc z powodu infekcji.

Żołnierze Force Publique rozliczali się z każdego naboju, który dostali od belgijskich panów. Na dowód, że żadna sztuka amunicji nie została zmarnowana, musieli przynosić odcięte dłonie ludzi, których zastrzelili. Bywało jednak, że nawet oni głodowali i poświęcali pociski na polowania. Nie pozostawało im wtedy nic innego jak odciąć dłoń żyjącej osobie. Czasem na potwierdzenie czyjejś śmierci musieli czekać wiele dni, zanim pojawią się Belgowie. Wówczas wędzili dłonie nieposłusznych, aby zachować je w akceptowalnym stanie.

Król jest nagi!

Wykorzystywanie bezbronnej ludności musiało mieć swój koniec. Chociaż sam Leopold II nigdy nie odwiedził swojej kolonii, to był odpowiedzialny za zbrodnie, na które dawał przyzwolenie, kierując się żądżą zysku. Jedną z pierwszych osób, które odkryły i rozpowszechniły brutalną prawdę o wydarzeniach w Kongu, był brytyjski dziennikarz Edmund Dene Morel. Zauważył on olbrzymie dysproporcje w gospodarczych raportach pomiędzy importem i eksportem towarów kolonii, co pozwoliło przypuszczać o wyzysku panującym na terenach Konga. Dziennikarz zebrał materiał dowodowy pod postacią zdjęć odrąbanych dłoni oraz wywiadów z afrykańskimi misjonarzami, a następnie ruszył z kampanią informującą opinię publiczną o belgijskim okrucieństwie.

Artykuły w prasie, publiczne protesty i audiencje u europejskich monarchów sprawiły, że renoma Leopolda II znacznie podupadła. W 1903 roku brytyjska Izba Gmin uchwaliła deklarację potępiającą działania Koburga w Kongo. Król przez kilka następnych lat nieudolnie próbował naprawić swój wizerunek. Opłacił kilka redakcji, by te przestały publikować artykuły dotyczące sytuacji w Kongo, a także powołał specjalną komisję, która miała zbadać sprawę ludobójstwa. Podstawieni członkowie nie mogli jednak zatuszować przykrych faktów. Połowa z 20 milionowej populacji zginęła, a spora część społeczeństwa była pozbawiona kończyn.

Leopold II Koburg – założyciel Wolnego Państwa Konga.

Pod presją własnego rządu Leopold II Koburg postanowił odsprzedać Belgii w listopadzie 1908 roku Wolne Państwo Kongo za 200 milionów franków (co obecnie jest równe niemal 4 miliardom złotych).

Smutne następstwa

Monarcha zmarł niecały rok później w Laeken. Zasłynął ze swojego romansu z młodą prostytutką, którą poślubił na 5 dni przed swoją śmiercią. Wolne Państwo Kongo zmieniło nazwę na Kongo Belgijskie i tak funkcjonowało aż do 1960 roku, kiedy uzyskało niepodległość. Kraj przez ten okres był nadal wykorzystywany i zrujnowany gospodarczo, a populacja nadrobiła demograficzne straty dopiero w latach 70. Wrogie plemiona, pamiętające krzywdy sprzed lat, prowadziły ze sobą wewnętrzne walki, a kraj targany był wojnami domowymi. Ostatni konflikt zakończył się w 2003 roku i przyniósł 5 milionów ofiar.


Autor: Wojciech Kosek
Zdjęcia: wikipedia commons
Źródła: