Historyczne, czterdzieste derby Dolnego Śląska zakończyły się skromnym zwycięstwem 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobył po rzucie wolnym, w ostatniej akcji meczu kapitan – Piotr Celeban. To 15. wygrane przez wrocławian derby  i rewanż za porażkę z lipca, kiedy to z kolei Zagłębie wygrało mecz golem zdobytym w końcówce meczu. 

Do derbów drużyna Śląska przystąpiła osłabiona brakiem kluczowych zawodników. Czterech z nich – Michał ChrapekJakub Kosecki oraz obrońcy: Augusto Mariusz Pawelec pauzowało za żółte kartki. W obliczu kontuzji Djordje Cotry, Kamila Dankowskiego Bobana Jovića gospodarze dysponowali trzema nominalnymi obrońcami i tylu wystawili w spotkaniu. Wydawało się, że trzy punkty będą łatwym łupem dla piłkarzy Zagłębia.

Tyle, że od początku meczu oba zespoły grały bardzo zachowawczo. W pierwszym kwadransie nie było ani jednej akcji, w którym piłka zbliżyłaby się do pola karnego którejkolwiek z drużyn. Śląsk próbował ataków środkiem boiska, a Zagłębie rozciągało grę, zmuszając gospodarzy do biegania. Jednak pierwsza groźna akcja ze strony wrocławian odbyła się właśnie w bocznej strefie, kiedy to Łukasz Madej prostopadłym podaniem na prawą stronę boiska dograł do Sito Riery. Hiszpan postanowił dośrodkować na wbiegającego w pole karne Arkadiusza Piecha. Ten urwał się spod presingu obrońcy i na pełnej szybkości uderzył piłkę w kierunku tzw. dalszego słupka, jednakże zabrakło celności. To pobudziło lubinian, którzy zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce i częściej zbliżać się do bramki Śląska. W dwudziestej szóstej minucie po centrze w pole karne piłkę przejął Jakub Świerczok, zwiódł obrońcę i obracając się na plecach Celebana, oddał strzał po ziemi, który bez trudu złapał Jakub Słowik. Bramkarz Śląska zastępujący krytykowanego ostatnio Jakuba Wrąbla w 36. minucie uratował drużynę od straty bramki: w okolicach pola karnego piłkę biegnący prawą stroną Filip Jagiełło, otrzymał piłkę, dośrodkował ją na siódmy metr, gdzie wolejem uderzył ją niepilnowany Woźniak.

Interwencja współgrała z żywym dopingiem sektora klubowego, który udekorował spotkanie tematyczną oprawą. Poza tekstem Siła i honor nas cechują/ Wojskowe korzenie zobowiązują rozciągnięta została oprawa przedstawiająca żołnierza, piłkarza oraz trzecią postać, łączącą strój żołnierza i piłkarza. W ruch poszły też race świetlne i świece dymne w kolorach herbu Śląska.

Delikatna dominacja Zagłębia utrzymała się w drugiej połowie. W 55. minucie podanie na prawą stronę otrzymał Jagiełło, następnie zagrał na wyprzedzenie do Alana Czerwińskiego, a ten spod linii bramkowej wycofał ją na jedenasty metr pola karnego, gdzie niecelny strzał oddał Świerczok. Gra stała się brutalniejsza, przez co żółte kartki otrzymali Piotr Celeban ze Śląska oraz Filip Jagiełło z Zagłębia. Później Śląsk zaczął atakować bocznymi sektorami boiska i w 70. minucie miał najlepszą okazję do zdobycia gola. Po walce na lewej flance Piech wycofał piłkę do Łukasza Madeja. Ten, wykorzystując szybkość, minął obrońców i dobiegł na trzydziesty metr, a stamtąd dośrodkował w kierunku pola karnego. Robert Pich wyprzedził stoperów Zagłębia i stojąc tyłem do bramki skierował piłkę głową w kierunku dalszego słupka. Gdyby nie kapitalna interwencja Polacka, mogłoby to zakończyć się bramką. To rozjuszyło miedziowców, którzy nie chcieli od tamtej chwili oddawać piłki. Gra zaczęła robić się nerwowa, a kontakty z piłką stawały się coraz krótsze. Szczelną obronę Śląska próbował w 80. minucie rozbić Patryk Tuszyński, jednak jego strzał z dystansu minął bramkę Słowika o kilka metrów. Śląsk konsekwentnie się bronił, z przerwą na rzut wolny i główkę Marcina Robaka, po której piłka wylądowała prosto w dłoniach bramkarza Zagłębia. W 90. minucie po wysokim dograniu Guldana ze środka pola Woźniak dołożył nogę do wyprzedzającej go piłki, jednak ta mu uciekła i nie potrafił trafić z bliska do bramki Śląska.

Wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem. Jednak podobnie jak w lipcu wynik został rozstrzygnięty tuż przed końcowym gwizdkiem. Na trzydziestym metrze sfaulowany został Arkadiusz Piech. Jak przyznał trener Zagłębia Piotr Stokowiec, faul był kontrowersyjny: – Sędzia mógł równie dobrze skończyć mecz, bo były 3 sekundy do końca i dużo w tej akcji było aktorstwa Arka Piecha. Po dośrodkowaniu Sito Riery na dalszy słupek do piłki doskoczył debiutujący w barwach Śląska Mathieu Scalet i wycelował on uderzeniem w kierunku drugiego słupka. Piłki nie dosięgnął Polacek, przeleciała więc na drugą stronę bramki, gdzie butem musnął ją Woźniak. Nie powstrzymało to jednak kapitana Śląska od wpakowania piłki do bramki. Realizatorzy uznali jednak bramkę Mathieu Scaletowi i dopiero pomeczowe analizy wykazały, że wpływ na zdoycie gola miał kapitan gospodarzy.

O samym meczu więcej do powiedzenia miał trener zwycięzców, Jan Urban. O dziwo, nie mówił on o spotkaniu w samych superlatywach: 

– Chłodno patrząc na sytuacje bramkowe – my mieliśmy ich więcej. Po zmianie stron oni właściwie mieli tylko strzał Woźniaka w samej końcówce. U nas trafić mógł Robak, ale uderzył wprost w bramkarza, okazję miał Pich, kiedy świetnie wybronił Polacek. No i bramka. Nie wiem, kto strzelił, Celeban chyba dotknął piłki – kwestia tylko, czy przed linią, czy już za.

Ten mecz trochę nas sparaliżował, to było nasze najsłabsze spotkanie na własnym boisku w tym sezonie. Cieszą trzy punkty zdobyte w takich okolicznościach. Pamiętaliśmy, jak przegraliśmy pierwsze derby w tym sezonie, po golu w samej końcówce, mimo gry w przewadze. 

Dzięki wygranej Śląsk oddalił się na trzy punkty od goniących go Lechii Gdańsk oraz Wisły Płock i z 23 „oczkami” zajmuje obecnie 9. miejsce. Punkt przed nim znajduje się Zagłębie Lubin, które na rzecz Arki Gdynia zostało zepchnięte z miejsca siódmego.

 


Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)
1:0 – Celeban 90′

Śląsk: Słowik – Poprawa, Celeban, Tarasovs, Pich, Srnić (79. Łyszczarz), Riera, Madej (90. Scalet), Vacek, Piech, Robak

Zagłębie: Polacek – Czerwiński, Guldan, Kopacz, Balić, Woźniak – Matuszczyk, Kubicki, Jagiełło (75. Buksa) – Tuszyński (89. Tosik), Świerczok (69. Pawłowski)

Żółte kartki: Celeban – Jagiełło, Woźniak, Balić
Sędzia: Bartosz Frankowski

Widzów: 10 057

 


Autor: Michał Mielnik
Fotografie: Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest