To był zwykły, piątkowy wieczór. Redaktorzy Nowego Dziennikarstwa siedzieli razem, zmęczeni po Drzwiach Otwartych w naszym instytucie. W pewnym momencie zamiast „Somy” TACONAFIDE z głośników poleciał przebój rumuńskiego artysty Sandu Ciorby. Oczywiście poderwałam się i zaczęłam śpiewać (no bo w końcu kto nie zna „Wielkiej Dzikiej Bomby”?). W tym momencie Naczelny ogłosił „JUŻ WIEM, KTO POPROWADZI NOWĄ RUBRYKĘ. OD DZIŚ DODAJESZ NAJWIĘKSZE ŻENADY, JAKIE ZNAJDZIESZ W DANYM TYGODNIU” No i się zaczęło…

Przez ostatni tydzień przekopałam chyba cały polski internet. Wraz z resztą redaktorów podsyłaliśmy sobie co ciekawsze pozycje, tworząc preselekcje. Niektóre propozycje przyprawiały nas o ból głowy, inne o ból zębów, ale skoro obiecałam, to muszę ten tekst wypuścić. SZANOWNI PAŃSTWO, CYKL „ŻENADA WEDŁUG NOWEGO DZIENNIKARSTWA” UWAŻAM ZA OTWARTY!


Polski Elvis Presley zawsze na czasie

Znaleziony przez Marcina nowy przebój Krzysztofa Krawczyka jest dla mnie niekwestionowanym zwycięzcą i zasługuje na tytuł żenady. Utwór pochodzi z płyty dla polskich kibiców na mundial 2018. Zastanawia mnie tylko data dodania, 1 kwietnia w tym przypadku chyba nie był przypadkowy…


Jeżeli znaleźliście jakiegoś mema, wpis lub filmik i uważacie, że zasługuje na tytuł żenady, podeślijcie je nam na fanpage. Najlepsze opublikujemy w kolejnej „Żenadzie”.


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk