Kontynuujemy wrześniową Żenadę. W tym tygodniu jednak zamiast skocznego disco-polo wzięliśmy pod lupę jeden z supermarketów…

10 września, wieczór: wychodzę z domu, aby kupić kilka produktów spożywczych. Temperatura powietrza sięgała jakiś 20 stopni. Wchodzę do sklepu, a moim oczom ukazuje się widok, którego nikt się nie spodziewał. Czekoladowe lizaki w kształcie Mikołajów i bałwanków, marcepanowe kartofelki i pierniki. Pozostało mi już tylko śpiewać All I want for Christmas is… food?


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk