Ostatnie wydarzenia, które wstrząsnęły całym krajem, dały okazję do wypłynięcia masy żenujących wydarzeń. Nasz czujny, redakcyjny żenadometr, wyskoczył jednak ze skali przy okazji pewnego, istotnego wydarzenia.

Zjawisko patostreamingu od zawsze było dla mnie czymś zupełnie niezrozumiałym. Owszem, z jednej strony wiem, że ludzie pragną chleba i igrzysk, z drugiej jednak strony oglądanie patostreamerów (lub co gorsza – wspieranie poprzez przelewanie im swojego pieniążka) to w moim mniemaniu rozrywka wysoce wątpliwej jakości.

THE WINNER IS:

Dlaczego zaczynam od poważnych tonów i odnoszenia się do patostreamów? Otóż moi drodzy, tak jak wspomniałem wcześniej: żenadometr wystrzelił poza skalę, po zobaczeniu, że znany polski patostreamer – Daniel Magical, obecnie określany jako Daniel Z. oraz jego matka zostali zatrzymani przez policję. Zapytacie za co? Otóż obydwoje podczas streamu pochwalali to, co wydarzyło się w Gdańsku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tutaj też zrodziły się w mojej głowie pewne wątpliwości. Wątpliwości te przełożyły się na to, że w sumie jedna żenująca sytuacja zrodziła dwie żenady.

Żenada pierwsza: zachowanie Magicala i jego matki

Otóż mamy tragedię, która porusza całym narodem, która sprawia, że nawet rządzący tym krajem dali pozory łapania się za łeb. Tymczasem Daniel Magical z mamą na strimku weszli cali na biało. Żenującym jest fakt, że pochwala się takie zjawiska jak zamach czy morderstwo. Żenujące jest to, że ludzie oglądający tego faceta dla ewidentnej beki dostają prosto w pysk defekacją takich poglądów. Jeśli Magical uważał, że bycie patostreamerem to jego profesja i sposób na życie, to nawet w tak niewymagającej profesjonalizmu branży nie potrafił go zachować. W jakiś magiczny sposób wszelkie gwiazdy kabaretu i komicy byli w stanie zamknąć pysk, gdy w Polsce wydarzy się tragedia.

Żenada druga, grubsza: ktoś w końcu zaczął robić z tym porządek

Owszem, wcześniej postawiono zarzuty jednemu z patostreamerów, który na wideoczatach z młodymi dziewczynkami przejawiał swoje skłonności pedofilskie. Nie zmienia to jednak faktu, że patostreamerzy przez ładnych kilka lat działali w zasadzie bezkarnie. Dość powiedzieć, że nagrania z tych streamów byłyby idealnym materiałem dowodowym w sprawach o: zakłócanie ciszy nocnej, rozboje, przemoc domową etc. Żenujący jest fakt, że dopiero teraz ktokolwiek ma zamiar rozprawić się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych patostreamerów, nie mówiąc o tym, że dopiero teraz ktokolwiek pomyślał o przeciwdziałaniu mowie nienawiści.

Zmierzając do końca: tym razem wyszło całkiem poważnie, w następnym tygodniu obiecuję być śmiesznym.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: youtube.pl, ale czarny pasek na oczy dorobiłem sam