Graffiti czasem może być sztuką. Choć zazwyczaj jest po prostu napitalaniem jakiś bazgrołów na ścianach. W tym tygodniu żenadometr wystrzelił poza skalę po akcji związanej z murem zabytkowego cmentarza żydowskiego przy ulicy Lotniczej.

Na wstępie umówmy się: antysemityzm jest be. Otóż na murze wspomnianego cmentarza ktoś postanowił namalować, czy jak to mówią niektórzy, wyszprejować napis. Nie byle jaki napis, bo głosił on: Jezus jest królem. Każdy, kto nawet niekoniecznie wierzy, ale uważał na lekcjach z polskiego o Biblii kojarzy, że dla współczesnego Żyda wspomniany wcześniej królem nie był. Ot, taki prztyczek w nos od braci młodszych w wierze. Bo wiecie, hehe, w Polsce wszyscy jesteśmy tolerancyjni na maksa.

Osoby, którym napis ten niekoniecznie się podobał postanowiły w jedno niedzielne popołudnie go zmyć. Akcja poszła sprawnie, po napisie została biała plama na murze. Ot taki gest. Miły swoją drogą i sprawiający, że serducho rośnie. Jednak wtem…

Handmade meme

Otóż to. Ktoś musiał być niewyobrażalnie uparty, by znowu, w tym samym miejscu wymalować taki sam napis. Serio, czacha dymi, gdy dowiaduję się o takich sprawach.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: Daniel E. Groszewski