Praktycznie każdy licealista miał do czynienia z takim przedmiotem jak podstawy przedsiębiorczości. Choć te zajęcia znajdowały się w podstawie programowej, to moim zdaniem były zupełnie niepotrzebne. Czemu? Bo kombinować na temat tego, jak skołować kasę potrafimy wszyscy.

Czasami się nam za to obrywa, tak jak właśnie teraz. Otóż wiecie, przedsiębiorczy Polak sprawi, że coś, co dostaje za darmo sprzeda dalej w świat i niezależnie od tego, ile na tym zarobi, to będzie miał z tego czysty zysk, co nie?

Co się stało?

W myśl zasady, że za darmo to i ocet słodki w internecie znalazło się sporo Januszy biznesu, którzy wykorzystywali fakt, iż po założeniu nowego konta na Netflixie pierwszy miesiąc korzystania z platformy był darmowy. Sprawiło to, że na popularnym serwisie aukcyjnym pojawiło się mnóstwo ofert, w których można było korzystać z najwyższego abonamentu za (w zależności od okresu i widzimisię Janusza) średnio 6 złotych.

Gdy darmowy miesiąc mijał Janusz szedł do banku, wyrabiał sobie nową kartę płatniczą, zakładał kolejne konto i dalej sprzedawał dostęp do czegoś, co miał za darmo. Gwoli ścisłości: pakiet najbogatszy, czyli Premium, kosztuje obecnie 52 złote, więc 6 złotych za dostęp do platformy w tym pakiecie to była bardzo intratna propozycja.

Jednak wszystko do czasu, bo gdy Netflix ogarnął, że na platformie jest około 50 tysięcy takich piraconych kont zrobił jedną rzecz.

Handmade meme by ND’s memesquad

xD

Ja ujmę to tak: i bardzo dobrze. Samemu płacąc normalnie za Netflixa czułem delikatny dyskomfort, gdy co miesiąc z konta ubywała mi pełna i legalna kwota za korzystanie z tej usługi. Oczywiście darmowy miesiąc został wyłączony tylko w Polsce, bo tak to u nas jest. A jak jest? Jak w lesie.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: screen z niechlujnie dodanym „D”, co by się ładniutkie iks de zrobiło