Postawmy sobie sprawę jasno: coaching i rozwój osobisty należy zdelegalizować. Opuszczanie swojej strefy komfortu zazwyczaj sprawia, że w życiu nie zmienia się nic, poza tym, że czujemy dyskomfort. Poza tym, hehe, wiecie, gdyby wizja tej delegalizacji stała się prawdą, to już widzę jak słupek bezrobocia w Polsce jest zasilany przez wszystkich kołczów.

Wśród wspomnianych wyżej jest taki jeden, co to sobie za bardzo zwizualizował wizytę u Ellen Degeneres. Jeśli nie wiecie o kogo chodzi, to wasze życie jest zwyczajnie lepsze i wolne od bezużytecznego nawijania Łukasza Jakóbiaka.

Coachingowa breja

Jakóbiak wrzucił na swoim profilu na FB posta, który sprawił, że żeżuncjometr zawibrował okrutnie w kieszeni zwiastując, że w tym tygodniu nikt nie musi u nas w redakcji sprzątać, bo generalnie jest pozamiatane. Post zobaczycie za chwilę, ponieważ nasz bohater wizualizowania sobie rzeczy go usunął, ale w internecie nic nie ginie ( ͡° ͜ʖ ͡°).

xD

Generalnie nasz bohater kołczingu unika ubezpieczenia od nowotworu, bo to przyciągałoby nowotwór do jego osoby. Cóż rzec… Idąc takim tokiem rozumowania: nie pijcie wody, bo przyciągnie do was ryzyko utonięcia, nie wsiadajcie do samochodu, bo przyciągniecie wypadek, nie warto też jeść, bo przyciągniecie do siebie masę rzeczy, od biegunki, po zakrztuszenie. Generalnie konkluzja jest taka, że chyba lepiej nie żyć, bo przyciągamy przez to do siebie śmierć.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: ręcznie wykonany memuch