Generalnie przyjęło się, że są okazje adekwatne do stawiania pomników, tablic pamiątkowych i innych podobnych ozdób. W gruncie rzeczy wydaje się to wręcz naturalne, w końcu gdy przychodzi jakaś poważna rocznica, 25 czy 50-lecie istnienia czy co, to panuje ogólne przyzwolenie na takie ceregiele.

W Polsce (w której jak w lesie, tak tylko przypominam) nie za bardzo jednak umiemy w pomniki. Wiecie, tu proporcje nienaturalne, tu trochę paździerzem zawieje, tam znowu ktoś wyrzeźbi twarze po kwasie. No generalnie wesoło mamy z tymi tablicami i pomnikami, bo biorąc pod uwagę, że jakaś rocznica czegoś bywa nawet codziennie, to wzrastają szanse na jakieś przypałowe akcje.

Tymczasem w Opolu

Uniwersytet Opolski to instytucja młoda, lecz działająca niezwykle prężnie. W tym roku mija 25 lat od jego założenia, więc domyślcie się jak postanowiono to upamiętnić. Dokładnie. POMNIK. Nie byle jaki, bo przedstawia on (jak widzicie wyżej) Atlasa, czyli tego z mitologii Greckiej, co podtrzymuje Ziemię. Na globie umieszczono tabliczkę z nazwą uniwersytetu i gdyby nie fakt, że czytacie Żenadę, to tutaj moglibyśmy skończyć.

Huehue zobaczcie, co tam się z tyłu dzieje

Łatwo da się zauważyć, że Atlas pod ciężarem globu przyjmuje nienaturalną pozę i jest zgarbiony niczym Quasimodo. Sądzę, że właśnie przez to, iż postać sama w sobie bez cokołu i mocowania rąbnęłaby na pysk możemy dziś raczyć się tą perłą w sztuce rzeźbiarskiej. Otóż jak napisałem, pomnik ma mocowanie, które umiejscowiono dosyć… no… sami widzicie. Nie wiem, czy to ma być jakaś alegoria, ale jeśli tak, to czego?


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: Opole z Sercem