Pisałem już, że w Polsce jak w lesie? No tak. Pisałem. W takiej sytuacji musicie pamiętać, że w Rosji jak w dżungli.

Jest to bowiem państwo, które z jednej strony nie opiernicza się w tańcu, jednocześnie jego obywatele też nie pozostają dłużni. W Rosji poza nierównościami społecznymi i innymi bardzo krzywymi akcjami dzieje się jedna rzecz, która sprawiła, że żeżuncjometr zawibrował z siłą Nokii 3310.

Rosja ma bowiem ogromny problem z kradzieżą części metalowych, które sprzedawane są później na złomie. To, co jednak ostatnio się odzłomiło przekracza wszelkie pojęcie.

Co powiecie na to, że w opuszczonej miejscowości, 170 kilometrów od Murmańska, a niedaleko granicy z Finlandią ukradziono… most kolejowy? Oczywiście obecnie nie jeżdżą po nim pociągi, ale wiecie – ktoś zajumał 56 ton żelastwa. By sprzedać to na złomie. Interes pierwsza klasa.

– Co tam masz dzisiaj Wołodia do opchnięcia?
– A bo wiesz, most kolejowy przywiozłem, ile dajesz za 56 ton?

Generalnie – beka. Tym bardziej, że okoliczna prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie, ale… nie za bardzo wiadomo, jak ma się za nie zabrać, bo świadków brak. Teraz pozostaje tylko czekać na informacje, ile taki ładunek jest wart na rosyjskich skupach złomu. No cóż, odnoszę wrażenie, że życie w Rosji, pomimo generalnie niesprzyjających warunków to musi jednak być na maksa kolorowe, przaśne i beztroskie.

P. S. Dzisiejszy tekst zawiera w sobie ukryty przekaz. Jak zapewne wasze wprawne oczy zauważyły, coś jest nie tak z wyglądem tekstu. Otóż pogrubione litery składają się w ten magiczny, zawoalowany przekaz. :’)


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: handmade memuch ze screena z youtube’a