Chociaż zimowe mercato we Włoszech nie dobiegło jeszcze końca, to do polskiej kolonii w Serie A dołączyło dwóch kolejnych zawodników. Poznajmy lepiej skład, oraz perypetie naszych rodaków nad Adriatykiem.

Krzysztof Piątek (FC Genoa/AC Milan)

Tego pana nikomu już przedstawiać nie trzeba. Chociaż we Włoszech gra zaledwie od lata 2018 roku, to już zdążył zrobić furorę i wylądować w Milanie, który wyłożył za Polaka, bagatela, 35 milionów euro. Jest to nowy rekord kwoty, jaką klub zapłacił za polskiego piłkarza. W Genoi Piątek zagrał 21 meczów, w tym 20 w pierwszym składzie, jednak jego dorobek w tym klubie jest wprost imponujący. 19 goli i asysta, średnio prawie bramka na mecz. Także w Milanie już zadebiutował, podczas ligowego meczu z Napoli. Chociaż na boisku spędził tylko 18 minut, to zdaniem La Gazetta dello sport zaprezentował się najlepiej ze wszystkich zawodników Rossonerrich. W pierwszej jedenastce po raz pierwszy pojawił się w pucharowym meczu, również z Napoli. Do zdobycia pierwszej bramki w nowym klubie potrzebował ledwie 10 minut, a kwadrans później miał na koncie już dublet.

Arkadiusz Milik (SCC Napoli)

Trzeci sezon gry w Neapolu nie zaczął się dla Milika za dobrze. Nie łapał się do składu, grywał ogony, marnował dobre okazje. Znaczącą poprawę mogliśmy zobaczyć w pierwszym grudniowym meczu Napoli z Atalantą, kiedy Polak wszedł na 8 minut i zdobył gola na wagę zwycięstwa. Od tamtej pory wychowanek rozwoju Katowice regularnie grywa 90 minut i, a jakże, strzela. Na ten moment jego dorobek to 12 goli i 2 asysty w 24 występach w lidze, pucharze i Lidze Mistrzów.

Piotr Zieliński (SCC Napoli)

Drugi Polak w Napoli także nie miał lekko na początku sezonu. Większość meczów rozpoczynał na ławce rezerwowych i dogrywał końcówki, ale tak jak w przypadku Milika, tak i Zieliński notuje formę zwyżkową. Od meczu z Frosinone 8 grudnia nie opuścił ani minuty w lidze. Tylko na pucharowy mecz z Sassuolo dostał od trenera wolne. Na 28 meczów 20 rozpoczynał od pierwszego gwizdka. na jego koncie widnieją w tym sezonie 3 gole.

Wojciech Szczęsny (Juventus)

We Włoszech poznali Szczęsnego po jego występach w Romie. Polak zrobił na Półwyspie Apenińskim dobre wrażenie, czego efektem był transfer do Juventusu jako następca Gianluigiego Buffona. W tym sezonie były gracz Arsenalu pewnie wygrywa rywalizację między słupkami z Mattią Perinem. W swoich 24 meczach Szczęsny puścił tylko 15 bramek i zachował 13 czystych kont. 

Bartosz Bereszyński (UC Sampdoria)

Wychowanek Lecha Poznań do Sampdorii trafił w styczniu 2017 roku. Przez cały bieżący sezon był podstawowym obrońcą ekipy z Genui grając wszystkie mecze w pełnym wymiarze czasowym. Niestety w połowie grudnia Bereszyński nabawił się urazu mięśniowego, który wykluczył go z gry prawie na miesiąc. Polak wrócił do kadry na ostatni mecz ligowy z Udinese, w którym zaliczył pełne 90 minut. W trwającej kampanii gola nie strzelił, ale zaliczył jedną asystę w szesnastu meczach.

Karol Linetty (UC Sampdoria)

Kolejny wychowanek Lecha stanowiący trzon zespołu Marco Giampaolo. Trzeci sezon we Włoszech potwierdza markę solidnego pomocnika, jaką Linetty zdążył sobie wyrobić. W tym sezonie zabrakło go tylko w trzech spotkaniach, z czego raz zadecydowała o tym kontuzja a raz zawieszenie za kartki. Na 21 spotkań 18 rozpoczynał w wyjściowej jedenastce. Poszczycić może się również dwoma golami oraz asystą.

Dawid Kownacki (UC Sampdoria)

Tak, jak w przypadku kolegów z zespołu Kownacki zaczynał grę w Poznaniu. Niestety nie można o nim powiedzieć, ze jest zawodnikiem pierwszej jedenastki. Co prawda wystąpił w 18 meczach, ale tylko jeden rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. Łącznie nasz reprezentant U-21 ma na koncie tylko 359 minut, z czego 204 przypada na puchar. Mimo małej ilości czasu udaje mu się co nieco strzelać. 2 bramki i asysta, to zawsze lepiej niż nic. Zimowe okienko transferowe zamyka się 31 stycznia, a coraz więcej mówi się o wypożyczeniu Polaka. Niewykluczone więc, że rundę wiosenną Kownacki rozegra w innym klubie.

Thiago Cionek (SPAL)

SPAL nie jest klubem z czołówki, ale Brazylijczyk z polskim paszportem bardzo dobrze się w nim odnajduje. Wcześniej Cionek z powodzeniem grał w Padovie, Modenie i Palermo. Barwy swojej obecnej drużyny reprezentuje od roku, a w tym sezonie jest podstawowym stoperem w swojej ekipie. Większość z 19 spotkań rozegrał od pierwszej do ostatniej minuty. Na jego koncie znajduje się jedna asysta.

Łukasz Skorupski (FC Bolognia)

Po włoskich boiskach wychowanek Górnika Zabrze tuła się od roku 2013. W Romie większość czasu spędzał na ławce rezerwowych, na wypożyczeniu w Empoli radził sobie bardzo przyzwoicie. Najwidoczniej to skłoniło latem włodarzy Bologni do zapłacenia za Polaka 9 milionów euro. Jak widać inwestycja ta byłą dobrym wyborem. Obecnie Skorupski gra wszystko, poza dwoma meczami w pucharze. W 22 występach puścił 34 gole, a 6 razy udało mu się zachować czyste konto.

Łukasz Teodorczyk (Udinese Calcio)

Po owocnych w gole przygodach na Ukrainie i w Belgii Teodorczyk miał opinię solidnego, bramkostrzelnego napastnika. Niestety włoski rozdział jego kariery nie należy póki co do udanych. W ośmiu rozegranych meczach zawsze wchodził z ławki, co łącznie dało tylko 237 minut bez bramki czy asysty. Od października Polak zmaga się z przepukliną pachwinową i nie jest zdolny do gry.

Bartosz Salamon (SPAL/Frosinone Calcio)

Do Włoch trafił jeszcze jako junior w 2008 roku, a swoich sił próbował w Sampdorii, Milanie czy Cagliari. Obecnie Salamon jest zawodnikiem SPAL, jednak ten sezon spędza na wypożyczeniu we Frosinone. Nie jest to dla niego wypożyczenie bardzo udane. Owszem, gra, ale przez prawie 2 miesiące nie pojawiał się na boisku. Wrócił 26 grudnia w meczu z Milanem, a spotkania z Chievo i Bologną rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. Sumując jego grę otrzymamy 914 minut w 11 meczach bez udziału przy żadnym z goli drużyny.

Bartłomiej Drągowski (ACF Fiorentina/Empoli FC)

W Empoli mają dobre wspomnienia z polskimi bramkarzami za sprawą Łukasza Skorupskiego. Teraz szansę na zaprezentowanie się w tym klubie otrzymał Drągowski. W barwach Fiorentiny, której jest zawodnikiem, zagrał w tym sezonie tylko trzy mecze. Decyzja o wypożyczeniu nie mogła więc dziwić nikogo. Szansę na debiut wychowanek Jagiellonii będzie miał już w najbliższą sobotę, 2 lutego w meczu z Chievo Werona.

Michał Marcjanik (Empoli FC)

W letnim okienku transferowym Marcjanik opuścił Arkę Gdynia po podpisaniu kontraktu z Empoli. Niewykluczone, że żałuje tego kroku, bo kończy się styczeń, a on jeszcze nie zadebiutował na włoskich boiskach.

Mariusz Stępiński (Chievo Werona)

Latem Chievo zapłaciło za 23-letniego napastnika 2,5 miliona euro wykupując go po rocznym wypożyczeniu z francuskiego Nantes. Stępiński gra dużo, dostaje sporo minut, strzela rzadko, ale regularnie. Co prawda 5 goli i asysta w 22 meczach nie powala na kolana. Podobnie jak średnia wynosząca ponad 300 minut na bramkę. Drużyna z Werony zajmuje ostatnie miejsce w Serie A i niewykluczone, że w przypadku spadku do Serie B polski napastnik poszuka angażu gdzie indziej.

Paweł Jaroszyński (Chievo Werona)

Wychowanek Cracovii nie ma aż tylu okazji do gry, co jego kolega z drużyny. Jak do tej pory mogliśmy go oglądać w 11 meczach Chievo, w których zgromadził 752 minuty na boisku. Bez gola i asysty, ale od bocznego obrońcy nie można wymagać wielkich liczb.

Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo)

W zeszłym sezonie młody boczny obrońca robił furorę pod wodzą Jerzego Brzęczka w barwach Wisły Płock. Latem 4 miliony euro sprawiły, że trafił do Bergamo, gdzie… No właśnie. Brak znajomości języka nie pomaga przebić się do wyjściowego składu, czy chociaż do rotacji. Polak zagrał do tej pory w dwóch meczach. W kwalifikacjach do Ligi Europy przeciwko Hapoelowi Haifie zaliczył pełne 90 minut, a ostatnio wreszcie zadebiutował w Serie A, gdzie dopisał sobie 7 minut w meczu z Frosinone wygranym przez jego klub 5:0.

Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio/Pogoń Szczecin)

Jeśli w wieku 18 lat opuszczasz Pogoń Szczecin za 4 miliony euro i trafiasz do Włoch, to jesteś dobry i masz potencjał na dobrego piłkarza. Tak właśnie jest z Walukiewiczem, który dołączył do Cagliari w trwającym okienku transferowym. Były już zawodnik Portowców na swój debiut we Włoszech będzie musiał zaczekać do lata, gdyż rundę wiosenną spędzi jeszcze w Szczecinie na zasadzie wypożyczenia. W tym sezonie jest on podstawowym obrońcą Dumy Pomorza.

Szymon Żurkowski (ACF Fiorentina/Górnik Zabrze)

Podobnie jak z Walukiewiczem rzecz ma się z Szymonem Żurkowskim. Za swoją 21-letnią gwiazdę Górnik Zabrze zainkasował 3,7 miliona Euro. Fioletową koszulkę Żurkowski założy najwcześniej latem, gdyż do końca sezonu pozostanie w Zabrzu jako zawodnik wypożyczony.


Autor: Hubert Jan Faron
Zdjęcia: Instagram