Zespół i fani Królewskich naprawdę przeżywają szalony sezon. W poprzednim tygodniu przegrali prawie wszystko, o co grali w tym sezonie. Odpadli z Ligi Mistrzów, Copa Del Rey i stworzyli jeszcze większy (nie do przejścia) deficyt punktów w La Lidze do lidera. Jakby tego było mało po raz trzeci w sezonie zmieniają trenera. Tym razem to na pewno dobra wiadomość.

Zinedine Zidane, po osiągnięciu i wygraniu wszystkiego, co mógł z Realem Madryt oraz dwu i pół letniej kadencji w roli menadżera, odszedł 31 maja 2018 roku. Nastąpiło to tuż po trzecim z rzędu triumfie Królewskich w rozgrywkach Ligi Mistrzów – coś, co przed jego karierą w Realu, wydawało się niemożliwe. W 28 miesięcy, zdobył z nimi ogólnie dziewięć trofeów. Odszedł, bo cóż więcej można wygrać?

Tak to wyglądało po ostatnim meczu Zidana w Realu. Teraz mamy nadzieję, że przyszłość wygląda podobnie.

W tym sezonie, zespół ze stolicy Hiszpanii niezbyt dobrze sobie radził. W lidze już od początku miał problemy, a po ostatnim przegranym ligowym El Clásico, praktycznie stracił szansę na mistrzostwo. Nie było to jedyne przegrane starcie z Barceloną w ostatnim czasie. Po porażce w dwumeczu w poprzednim miesiącu, ekipa jeszcze wtedy prowadzona przez Solariego, musiała pożegnać się z Copa Del Rey. Tydzień temu, w fazie 1/8 finałów Ligi Mistrzów, zaskakująco odpadli, uznając wyższość Ajaxu Amsterdam. Z szatni zespołu cały czas wychodziły plotki, że morale, jak i chęć do walki zespołu, są na zerowym poziomie. Zakończenie współpracy z Santiago Solarim, drugim szkoleniowcem Galacticos w tym roku, było więc kwestią czasu.

Francuz, w przeciwieństwie do poprzedniego razu, kiedy wchodził w buty menadżera Realu, tym razem został zatrudniony nie tylko do końca obecnego sezonu, a także na kolejne trzy. Zamierza on przywrócić starego ducha walki i formę, dzięki którym Królewscy zapisywali się w kartach historii. Dodatkowo, z wolną ręką co do letniego okienka transferowego, planuje przebudować zespół.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @realmadrid, @zidane