Czas na nowy trend! Ale kto go stworzył i czym się charakteryzuje? – te pytania zadaje sobie coraz więcej ludzi. Przekonać się można było w miniony weekend na targach mody autorskiej we Wrocławiu.

Targi slow fashion to największe targi mody autorskiej w Polsce. We Wrocławiu była to już 10. edycja. Przez dwa dni Hala Stulecia była pełna fanów mody. Podczas imprezy zaprezentowało się ponad 200 projektantów z całej Polski, którzy tworzą zgodnie z ideą slow.

Jednak slow fashion to już nie tylko idea czy trend, lecz przede wszystkim sposób myślenia. Hasło przewodnie imprezy brzmiało: #kupujlepszeubrania – rozważne kupowanie ubrań staje się dla ludzi coraz ważniejsze. Nie chodzi tylko o umiejętne zagospodarowanie swojej szafy, lecz także o przemyślane zakupy. Liczy się już nie tylko wygląd, ale jakość ubrań, które nosimy.

Targi były podzielone na strefy: premium, casual, street, elegance oraz kids. Po raz pierwszy we Wrocławiu pojawiło się również coś dla panów: Strefa Męska, gdzie do wyboru były m.in. muszki, krawaty, skarpetki i koszulki. Dla pań oprócz koszulek, sukienek czy płaszczy, do wyboru były także: ręcznie zdobiona biżuteria, torebki wykonane z ekologicznej skóry i buty. Każde stoisko prezentowało coś unikatowego i wykonanego własnoręcznie. Ubrać się można było na każdą okazję i na każdy sezon. Rzeczy zachęcały do kupienia swoją kolorystyką, materiałami oraz oryginalnością. Ważną ideą targów jest również to, że wszystkie produkty są naturalne. Ekologiczne torby i dobrej jakości materiały są charakterystyczne dla slow fashion. Coraz częściej mówi się o ekologii i to nie przedkłada się już tylko na segregację śmieci czy oszczędzanie wody, lecz wkracza w każdą dziedzinę życia, również w modę. Dla osób, które interesują się ideą slow, ekologią i recyklingiem przygotowana była warsztatownia. Chętni mogli pracować na maszynie do szycia oraz wykonać nadruki na T-shirt lub torbę.

– Dzięki takim imprezom mogą się wypromować projektanci, o których wcześniej nikt nie miał pojęcia – mówi Dominik, jeden z uczestników wydarzenia. – Są to ubrania nietuzinkowe, inne niż widzi się na co dzień. Byłem zachwycony pracą jaką wkładają projektanci w wykonanie tych rzeczy. Każdy tu znajdzie coś dla siebie, jest to naprawdę inspirujące wydarzenie.

Nie każdy może sobie jednak pozwolić na zakup takich projektów. Ręcznie zrobione produkty kosztują o wiele więcej niż w sieciówkach. Nie ma się jednak co dziwić. Jeżeli chcemy wyglądać inaczej niż wszyscy i nosić coś jedynego w swoim rodzaju, to musimy zapłacić trochę więcej. Wszystko ręcznie wykonane i z metką „MADE IN POLAND”. Zaczynając od koszulek, na których były namalowane obrazy, przez akcesoria jak np. pocztówki i plakaty, a kończąc na ręcznie szytych zabawkach dla dzieci. Rzadko można na takie projekty trafić w sklepach – targi slow fashion to idealne miejsce dla każdego fana mody.

W tym roku ambasadorką targów była aktorka Olga Frycz. Kolejna edycja już wiosną 2018 roku.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcia: Adrianna Machalica