Bob Bowman – trener i główny architekt sukcesów Michaela Phelpsa, najbardziej utytułowanego sportowca w historii; główny szkoleniowiec amerykańskich pływaków na igrzyska olimpijskie w Rio. Człowiek, który w swojej dziedzinie osiągnął niemal wszystko. Na dwa miesiące przed IO w Brazylii, do księgarń w USA trafiła jego książka – ”Złote Zasady – Dziesięć Kroków Do Doskonałości w Życiu Prywatnym i w Pracy.” Czy rzeczywiście trener Bowman odkrył drogę do sukcesu, a lektura ta pomoże nam „stać się lepszą wersją siebie”?

 

Po przedmowie – w której nie kto inny jak sam Michael Phelps, żywy dowód geniuszu Bowmana zachwala swojego trenera i skuteczność metod – autor wprowadza nas w tematykę książki krótkimi wspominkami przygotowań do kilku ostatnich igrzysk. Przedstawia nam swoją autorską „Metodę” (ang. Method), która doprowadziła wielu jego zawodników na sportowe szczyty. W kolejnych 10 rozdziałach rozbija on tajemniczą „Metodę” na 10 zasad, których przestrzeganie, jak głosi tytuł książki, ma nas doprowadzić „do doskonałości w życiu prywatnym i pracy”. Oto kilka z nich:

Zasada 1: „Mistrz roztacza ambitną wizję

Zasada 2: Przyjmij postawę „cała naprzód!”, żeby nie usłyszeć „wynocha!”

Zasada 3: Podejmuj ryzyko, a potem ciesz się z jego owoców

Zasada 4: Krótkoterminowe cele prowadzą do długoterminowych sukcesów

Brzmi znajomo? Czy na pierwszy rzut oka nie przypomina Wam to oklepanych cytatów rodem z warsztatów coachingowych? Niestety, im dalej w las tym ciemniej. Każda z 10 głównych zasad (rozdziałów) dzieli się na kilka mniejszych (podrozdziałów), ale jedne w żaden sposób nie korespondują z drugimi. Ich kolejność moglibyśmy zmienić w dowolny sposób, a i tak nie zakłóciłoby nam to lektury. Brakuje konsekwencji i konkretów, zamiast nich dostajemy  ponad 150 stron wtórnej treści, dokładnie takiej samej jaką możemy przeczytać w większości dzisiejszych książek o motywacji. W skrócie – magiczna „Metoda” Bowmana polega na wyznaczaniu sobie ambitnych celów i realizowaniu ich z entuzjazmem mimo wszelkich przeciwności. Niestety autor nie wyjaśnia, skąd mamy te pokłady entuzjazmu i zapału czerpać. Pełno tu za to przykładów znanych ludzi, takich jak Steve Jobs, czy Frank Lloyd Wright, którzy dzięki podejmowaniu ryzyka i konsekwentnej pracy osiągnęli sukces.

Nie należy jednak całkowicie skreślać tej książki. W wielu momentach czytania, ma się ochotę zerwać na równe nogi i działać. Natychmiast! Zastosowanie się do złotych zasad Bowmana z pewnością pomogłoby każdemu z nas. Planuj. Bądź wytrwały. Bądź ambitny. Dbaj o relacje z ludźmi. Nie sposób zaprzeczyć słuszności tych rad. Problem jednak stanowi brak konkretnych narzędzi psychologicznych, które pozwoliłyby wdrożyć je w życie. Oprócz garści truizmów, do których mamy się stosować i solidnej dawki słomianego zapału autor nie daje nam dużo więcej.

Nie sądzę by „Złote Zasady” były książką zdolną faktycznie zmienić czyjeś życie. Jednak czytanie jej, może przynieść wiele radości, szczególnie fanom sportu. A to dlatego, że do pomocy w wyjaśnianiu swojej „Metody” Bowman zaprzągł wiele ciekawych, choć ubogich w szczegóły, anegdot i historii ze świata amerykańskiego pływania.

Z całą pewnością dokonania Boba Bowmana i jego podopiecznych, w szczególności Phelpsa, są niesamowite. Niestety jego książka wydaje się dość kiepskim zabiegiem marketingowym o wątpliwej wartości merytorycznej.

Zakończę moim własnym cytatem motywacyjnym, stworzonym po przeczytaniu „Dziesięciu Zasad”. Droga do doskonałości nie kończy się na przeczytaniu 200 stronnicowej książki i wdrożeniu jej w życie. Prowadzi ona przez setki tysięcy stron, lata doświadczeń i niezliczone godziny pracy, a nawet mimo to, czasem okazuje się tylko ślepą uliczką.


Autor: Kamil Rzetelski