Dla pokolenia milenialsów „Znaki szczególne” Pauliny Wilk mogą okazać się lekturą abstrakcyjną. Wspomnienia autorki, dorastającej w czasie transformacji, przenoszą nas w inny, niepowtarzalny świat, pełen niezrozumiałych współcześnie dziwów.

Każdy nie-literaturoznawca z pewnością będzie miał problem, gdy ktoś zapyta go o książki mówiące o czasach transformacji ustrojowej w Polsce na początku lat 90. XX wieku. Nurt ten w literaturze to młode zjawisko – w końcu opowiada on o historii, która wydarzyła się niecałe trzydzieści lat temu, przez co liczba publikacji – zarówno reportaży, jak i beletrystyki czy literatury pięknej i poezji – nie jest duża. W tym niewielkim, młodziutkim lesie, książka Pauliny Wilk stanowi okaz unikatowy w sposobie prezentacji tematu.

„Autobiografia dzieci polskiej transformacji”

„Znaki szczególne” to opowieść o Polsce lat 80. i 90. XX wieku. Książka jest w zasadzie afabularna – poszczególne postaci, ich sylwetki oraz luźno ze sobą powiązane nie tyle wątki, co sceny fabularne, są jedynie pretekstem do ukazania rzeczywistości kraju zrywającego z komunistycznym dyktatem, przyjmującego nieśmiało kapitalizm. Mentalność ludzi tamtych czasów, ukazanie zbiorowych kompleksów postkomunistycznego kraju w stosunku do Zachodniej Europy to treści, które noszą w sobie ogromy ładunek emocjonalny książki.

Paulina Wilk urodziła się w roku 1980, i swojemu pokoleniu oddaje głos w książce. Tak jak jej bohaterowie, z gracją balansuje pomiędzy dwoma światami, w którym im przyszło żyć: PRL i wolnej Polsce. Autorka dokonuje fabularnej analizy porównawczej tych dwóch epok: zestawia przestrzenie, zachowania, zwyczaje, tradycje, oczekiwania i marzenia każdej z nich, nie wydając przy tym wyroku na korzyść którejkolwiek. Wilk nie zagrała też na typowej nucie pod nazwą „kiedyś było lepiej”, choć jej opowieść przepełnia specyficzna nostalgia – nostalgia pokolenia, które zostało zawieszone pomiędzy dwiema skrajnościami, pomiędzy pokoleniem analogowych rodziców, dorosłych w komunizmie, oraz generacji Y, która dozna jedynie świata nowoczesnego i technologicznego, dlatego tylko ze sobą może dzielić to unikatowe doświadczenie „zawieszenia”:

[…] jesteśmy pokoleniem, które wpadło do szczeliny. Transformacyjny rodowód po raz kolejny usadowił nas w korytarzu. […] na zawsze pozostaniemy nowi i starzy zarazem. Analogowo-cyfrowi, mniej swobodni w globalnych i wirtualnych realiach niż ci, którzy chłonęli je od początku życia. Możliwe więc, że jesteśmy tylko przecinkiem oddzielającym dwie szczęśliwiej urodzone i lepiej wyposażone generacje.
(Wilk, 2014, s. 164)

Słodko-gorzki posmak doświadczeń życiowych dzieci polskiej transformacji pozostaje w czytelniku po każdej stronie. Dla autorki moment dziejowy nie jest jakimkolwiek pretekstem do utyskiwań – przyjmuje go spokojnie, z pokorą, pokazując, jak bardzo zaważył on na życiu całego pokolenia. Tuż obok wspomnień z zabawy w piaskownicy jedną łopatką, gdzie żadne dziecko nie patrzyło na siebie przez jakikolwiek pryzmat, stawia pierwsze doznanie zetknięcia się z kolorowymi gadżetami i zabawkami, choćby tak prozaicznymi, jak zeszyty z okładkami w zwierzątka czy kolorowe gumki do mazania, które nagle obudziły w dzieciach instynkt posiadania, i patrzenia na kolegów pod kątem tego, co kto ma. Autorka śmiało obnaża też kompleksy całego pokolenia – zacofanego w stosunku do rówieśników z Europy Zachodniej, nagle z intruza stającego się jej częścią, próbującego w kilka lat nadrobić efekty pracy kilku zachodnich pokoleń. Nie boi się analizy żadnego aspektu życia, a jej spostrzeżenia zasługują na miano błyskotliwych i nieoczywistych, szczególnie dla współczesnych dwudziestoparolatków. Szczególnie w pamięć zapadł mi fragment o telefonach – tych stacjonarnych, jak i powoli pojawiających się komórkach, oraz mentalności, z jaką podchodziły do nich poszczególne pokolenia ukazane w książce.

Znaki szczególne „Znaków szczególnych”

Nie wybiera się książki po okładce, jednak sposób wydania powieści, jak i jej układ zasługują również na chwilę uwagi. Szata graficzna przyciąga wzrok potencjalnego czytelnika, a ja nie mogę przestać zachwycać się wyczuwalnymi pod palcami tłoczeniami w groszki na pierwszej stronie okładki, tak samo jak kolorystyką. Autorka podzieliła swoją opowieść na rozdziały, w których dominuje jeden motyw przewodni, zapowiadany tytułem – w „Szklance cukru” bliżej przygląda się relacjom międzyludzkim, a w szczególności tym sąsiedzkim dawniej i dziś, oceniając, czy współcześnie również można udać się w wielkim mieście do sąsiada pożyczyć zwyczajową szklankę cukru, „Romans europejski” poświęcony został wkraczaniu Polski do Europy, oczekiwaniom, jakie się z tym wiązały, a przede wszystkim przygotowaniom, jakie poczyniło do tego pokolenie autorki. Rozdziały, ilustrowane na samym początku tematyczną czarno-białą fotografią, czyta się jednym tchem, a przez to, że są one ze sobą luźno powiązane pod względem fabuły, czytelnik może rozpocząć lekturę w dowolnym momencie, mając jedynie pojęcie o ogólnej tematyce utworu. Ich długość sprzyja wyrywkowemu czytaniu – oscylują one w okolicach trzydziestu stron każdy – i dzięki temu czytelnik nie zostaje przytłoczony treścią i może swobodnie pochylić się nad poruszanymi przez autorkę wątkami.

„Znaki szczególne” jest ważnym głosem pokolenia, o którym nie mówi się dużo w mediach czy podczas lekcji historii. Głos ten jest wyważony, pełen pokory, ale nie bezkrytyczny; to głos ludzi doświadczonych, zdających sobie sprawę, że ich życie było unikatowym ze względu na moment dziejowy, w którym przyszli na świat. Mówi on ciekawie, i choć nie prosu się usilnie o uwagę, z pewnością zostanie usłyszany i szerzej dostrzeżony w literaturze polskiej.


Autor: Nina Paśniewska

Zdjęcie: materiały promocyjne Wydawnictwa Literackiego

Cytat pochodzi z książki Pauliny Wilk „Znaki szczególne”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.