Mijamy ich codziennie na ulicach, przystankach, czy w parkach. Bezdusznie, oderwani od świata zewnętrznego zmierzają do celu. Pomimo coraz częstszych apeli władz problem nie znika i już za kilka lat wszyscy możemy stać się smartphone zombie.

Pojęcie smartphone zombie to nazwa uzależnienia, które pojawiło się dość niedawno i jest odmianą fonoholizmu. Nazwani zostali tak piesi nieodrywający  wzroku od ekranu swego telefonu. Określenie po raz pierwszy pojawiło się i zyskało rozgłos w anglojęzycznych magazynach. Choć problem uzależnienia od telefonu poruszany był wielokrotnie przez wiele organizacji i państw, smartphone zombie jest zjawiskiem nowym i zagrażającym życiu.  Z roku na rok przybywa wypadków spowodowanych wtargnięciem na jezdnię osób pochłoniętych telefoniczną gorączką. W Chinach osoby te zyskały swą własną nazwę. Mówi się o nich dai tau, czyli plemię pochylonych głów. Nic dziwnego, bo w największym kraju Azji odnotowano ponad 200 milionów osób uzależnionych od smartphonów.

Genezę problemu zaobserwował już w latach pięćdziesiątych pisarz science fiction- Ray Bradbury. W swych opowiadaniach przytoczył prawdziwą historię, spaceru pary wyprowadzającej psa. Kobieta trzymała przy uchu małe radio, nie zwracając uwagi na to co dzieje się dookoła. Snuła się przed siebie, dając się bezgranicznie porwać operze mydlanej. Od opisanego zajścia minęło pół wieku, a nic się nie zmieniło. Jedynie obiekt uzależnienia uległ ewolucji. Radio zastąpione zostało smartphonem.

Polsce także nie udało uchronić się przed infekcją. Według badań przeprowadzonych przez We are social już 95 % uczniów kilkadziesiąt razy dziennie korzysta ze smartphona. Najczęściej skrolujemy Facebooka, korzystamy z przeglądarki, oglądamy zdjęcia, czy robimy nowe. Oderwani od rzeczywistości powoli odsuwamy się od drugiego człowieka. W Internecie spędzamy dziennie średnio 6 godzin, z czego  ok. 1,5 godziny przed ekranami telefonów. Jak podają badania App Annie zatytułowane Spotlight on Consumer App Usage przeciętny użytkownik korzysta z 10 aplikacji dziennie, a 30 miesięcznie. Co za tym idzie, w aplikacjach spędzamy ponad miesiąc czasu w roku. Najczęściej po telefon sięgają mieszkańcy Korei Południowej, Brazylii, Meksyku i Japonii. Tam ekrany świecą średnio 3 godzinny dziennie

Choć uzależnienie od telefonu jest poważnym problemem, wiele państw postanowiło nie być obojętnym w szczególności na wzrastającą ilość smartphone zombie.  W Holandii i Niemczech zastosowano specjalną sygnalizację wmontowaną w chodnik, widoczną dla plemienia pochylonych głów. Zupełnie inną drogę obrały Stany Zjednoczone, Belgia oraz Chiny, gdzie plaga smartphone zombie jest największa. Państwa postanowiły przystosować przestrzeń miejską do nowego gatunku. Specjalnie dla nich wytyczono pasy ruchu, którymi mogą bezpiecznie się przemieszczać. Dzięki temu rozwiązaniu nie zagrażają innym uczestnikom ruchu drogowego, jak i sobie.

smartphone zombie, ludzie, społeczeństwo, dai tau, fonoholizm

W Polsce pojawiło się kilka kampanii skierowanych do pieszych. Ostatnimi czasy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ogłosiło prace się nad nietypowym projektem, wzbudzającym  wiele kontrowersji. Za kilka miesięcy za korzystanie ze smartphonów podczas przekraczania jezdni będziemy mogli zapłacić mandat. Projekt zostanie rozpatrzony podczas tegorocznych obrad podzespołu ds. służb mundurowych Rady Dialogu Społecznego. Jak mówią urzędnicy, do zrealizowania projektu jeszcze długa droga.

Smartphone zombie są wszędzie. Mijamy ich na ulicy, spotykamy tramwaju i autobusie, czy w sklepie.  Są w  śród nas. Wystarczy się rozejrzeć. Jeśli ich nie widzisz może sam jesteś jednym z nich.


Autor: Szymon Zdobylak