Betard Sparta Wrocław pokonała forBet Włókniarza Częstochowę 48:42 w niedzielny wieczór na Stadionie Olimpijskim. Niesamowicie jak zwykle zaprezentowali się Tai Woffinden, Maksym Drabik i Maciej Janowski.

Gospodarze zaczęli niedzielne spotkanie od zwycięstwa Taia Woffindena w pierwszym biegu. Drugi wrocławianin – Damian Dróżdż do mety dojechała ostatni. Drugi bieg to prawdziwy popis Maksyma Drabika. Młody Spartanin nie dał rywalom cienia szansy na zwycięstwo. Trzecia gonitwa była piękną współpracą Vaclava Milika i Macieja Janowskiego. Początek startu był bardzo wyrównany, jednak potem Janowski świetnie przyblokował Adriana Miedzińskiego i Mateja Zagara, dzięki czemuwrocławianie zgarnęli dodatkowy bonus. Czwarty bieg zawodnicy dokończyli  w trójkę po wykluczeniu Michała Gruchalskiego. Po raz drugi Drabik pozostawił rywali daleko w tyle,a Sparta prowadziła 16:8.

Po przerwie goście szybko zaczęli odrabiać starty. Piąty bieg był pierwszym, który wygrał Włókniarz, Leon Madsen jako pierwszy dojechał do mety, nie dając się wyprzedzić Janowskiemu. Częstochowianie mieli o wiele lepsze starty niż w pierwszej części meczu. Siódma gonitwa był pechowy dla Dróżdża, któremu przy starcie przydarzył się defekt. Woffindena nie rozproszyła nieobecność kolegi z drużyny. Anglik jako pierwszy dojechał do mety bez najmniejszych problemów (23:19).

Bieg ósmy do końca rozgrywał się pomiędzy Drabikiem a Musielakiem. Ostatecznie pierwszy do mety dojechał ten drugi, ale przewaga Spartan cały czas utrzymywała się na granicy czterech punktów. W kolejnym bieg jak zawsze niezawodny okazał się Woffinden. W dziesiątym starciu znów nie zawiódł duet Milik-Janowski. Mimo, że bieg wygrał Bartosz Świącik, to Sparta powiększała swoją przewagę (34:26).

W jedenastym starciu spore problemy miał Drabik, który jako ostatni dojechał do mety. Włókniarz zaczął odrabiać straty (31:35). Kolejny bieg to pokaz niesamowitych umiejętności Janowskiego. Wrocławianin do końca walczył o wygraną z Gruchalskim, który uległ mu na ostatnich metrach. W trzynastej gonitwie kibice zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim mogli znowu podziwiać piękną jazdę Taia Woffindena. Anglik ilekroć pojawił się na torze, zawsze zgarniał pełną pulę punktów dla wrocławskiej Sparty (41:37). Przedostatni bieg musiał być powtórzony przez niegroźny wypadek Fredrika Lindgrena. Drabik wygrał czternaste starcie i Betard przed ostatnim biegiem był pewny zwycięstwa. Ostatni gonitwa była już tylko formalnością dla zawodników Rafała Dobruckiego, Sparta wygrała 48:42.

– To był dla nas bardzo trudny wyścig. Od początku nie układa sie po naszej mysli. Cieszymy sie z punktu bonusowego. Wszyscy staraliśmy sie  dopasować sie do toru, ale to nie było latwe. Cały czas goniliśmy Betard – mówi Leon Madsen, zawodnik Włókniarza Częstochowa.

– Stworzyliśmy dobre widowisko. Wiedzieliśmy, że to spotkanie nie będzie łatwe. Mieliśmy dwa defekty, które wybiła nas z rytmu – mowi Maciej Jankowski, zawodnik Betradu Sparty.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: WTS Sparta Wrocław