Piłkarski Śląsk Wrocław zakończył przedsezonowy obóz przygotowawczy w słoweńskiej Rogli triumfem 2:1 nad ukraińską Zorią Ługańsk. Tym samym wrocławianie zanotowali komplet zwycięstw w sparingach i wlali nadzieję w serca kibiców, że ten sezon będzie lepszy od poprzedniego. Czy udane mecze kontrolne są realną oznaką poprawy sytuacji w Śląsku?

Jedną rzecz trzeba na początku sobie wyjaśnić. Sparingi znacznie różnią się od meczów o stawkę. Nie ma w nich zbyt dużej presji, a służą one głównie testowaniu nowych zagrań, ustawień i zawodników. Należy pamiętać jednak, że dobre wyniki w przedsezonowych sprawdzianach mogą być kluczowe w budowaniu dobrego nastroju w drużynie. Co więcej, są one sygnałem dla kibiców, który mówi o tym, czego mogą oczekiwać w nowym sezonie. Co zatem wiemy po słoweńskich wojażach Śląska?

  1. Zespół buduje się od tyłu

Linia obrony wrocławskiego zespołu prezentowała się w Rogli naprawdę przyzwoicie. W trzech rozegranych meczach Śląsk stracił co prawda dwie bramki, ale nie zmienia to faktu, że żaden z jego przeciwników nie był w stanie zdominować kompletnie meczu i regularnie przeprowadzać skutecznych ataków. Defensywa Śląska grała dość pewnie i w sposób zorganizowany, bez względu na to, kto w niej grał. Nie obyło się oczywiście bez błędów, ale żaden z obrońców nie odstawał poziomem od reszty.

2. W ataku coś się dzieje, tylko nie wiadomo jeszcze co

Mimo że wrocławianie zdobyli w trzech meczach aż sześć goli, ich gra ofensywna dalej pozostaje pewnym znakiem zapytania. Spójrzmy bowiem na pewne fakty. Spośród sześciu goli zdobytych przez Śląsk, tylko dwa były dziełem graczy typowo ofensywnych. W spotkaniu z Hajdukiem Split (2:1) dublet ustrzelił stoper Wojciech Golla, Slavenowi Belupo (2:0) dwa gole zafundował Damian Gąska, który w Rogli grał jako boczny pomocnik, ale większość meczów w dotychczasowej karierze rozegrał w środku pola. Dopiero w spotkaniu z Zorią do akcji wkroczyli skrzydłowy Mateusz Cholewiak oraz ofensywny pomocnik Robert Pich.

Ani jednego trafienia nie zanotowali natomiast napastnicy Śląska – Erik Exposito, Sebastian Bergier i Daniel Szczepan. Jest to jednak w dużej mierze wina częstego braku dokładności w podaniach wrocławian, którzy pomimo dominacji, nieraz nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Nie można powiedzieć, że formacja ofensywna wyglądała źle, gdyż te sześć bramek z niczego się nie wzięło, ale gdy przyjdzie czas gry o punkty, taka gra może okazać się niewystarczająca i na pewno tutaj należy sporo poprawić.

3. Nowi jeszcze nie zachwycili, ale z tej mąki może coś być. Jak nie chleb, to chociaż jakaś bułka…

Po beznadziejnym poprzednim sezonie jasne było, że kadra Śląska potrzebuje wzmocnień i to niemal w każdej formacji. Gdy z Wrocławia wyjechali Marcin Robak, Arkadiusz Piech oraz Jakubowie: Słowik i Wrąbel, potrzeba ta stała się tym bardziej paląca. Klub nie zlekceważył tego problemu i jeszcze przed obozem w Słowenii, nowi zawodnicy przybyli do zespołu. Jak zmiany podziałały na drużynę?

Bramkarze

Rewolucja bramkarska trwa w najlepsze. Wrąbla i Słowika zastąpili Matus Putnocky oraz Daniel Kajzer. Żadnemu z nich po sparingach nie można za dużo zarzucić. Faktem jest, że obaj nie mieli za wiele pracy, ale gdy musieli interweniować robili to z reguły dość pewnie, a obaj wpuścili po jednym golu. Rywalizacja między nimi zapowiada się wyrównanie, ale to może przynieść przede wszystkim pozytywny efekt. Ich prawdziwy test nastąpi dopiero gdy rozpoczną się rozgrywki ligowe.

Obrońcy

Tutaj akurat mogę ocenić jedynie lewego defensora Dino Stigleca, gdyż hiszpański stoper Israel Puerto był kontuzjowany i nie zagrał w żadnym ze spotkań, dlatego jego umiejętności wciąż pozostają niewiadomą. Chorwat natomiast pokazał się z naprawdę dobrej strony. Grał pewnie w defensywie, a w meczu ze Slavenem Belupo to po jego zagraniu w pole karne Damian Gąska zdobył gola na 2:0. Jego rywalizacja z Mateuszem Hołownią na lewej obronie będzie niezwykle ciekawa. Warto również podkreślić, iż sporą rolę w dobrej postawie defensywy wrocławian odegrał Igors Tarasovs. Łotysz swoim odejściem z zespołu bardzo pomógł w uszczelnieniu obrony.

Pomocnik

Jedynym pomocnikiem sprowadzonym do Śląska w tym okienku jest póki co skrzydłowy Przemysław Płacheta. Młody zawodnik nieźle prezentował się w sparingach. Pokazywał sporą chęć do gry, choć często brakowało mu dokładności w działaniach. Dał on jednak nadzieję, że jego talent ujawni się w lidze, a ponadto udowodnił, że łatka sprintera nie przylgnęła do niego bez powodu.

 

 

Napastnik

Hiszpan Erik Exposito, przybyły do Śląska z rezerw Las Palmas, nie zachwycił swoją grą, ale niemal na pewno nie pokazał jeszcze na co go naprawdę stać. Wychowanek Malagi starał się być cały czas pod grą, lecz często brakowało mu dobrych podań od kolegów lub skuteczności. Na plus asysta przy bramce Wojciecha Golli w meczu z Hajdukiem, gdy głową przedłużył dośrodkowanie z rzutu rożnego, czym pokazał że jego dobre warunki fizyczne (190 cm wzrostu) mogą być bardzo przydatne przy stałych fragmentach gry.

4. Kto będzie młodzieżowcem w tej drużynie?

Od nowego sezonu każdy zespół musi mieć na boisku przynajmniej jednego zawodnika urodzonego w roku 1998 lub później. Dla wielu klubów oznaczało to konieczność usilnego poszukiwania odpowiedniego do tego zawodnika. Nie inaczej było w Śląsku, a obóz w Rogli był dla młodych świetną szansą, aby wykorzystać nowe przepisy.

Póki co wydaje się że „pole position” w wyścigu o wyjściową jedenastkę zajmuje Przemysław Płacheta. Wyszedł on bowiem w podstawowym składzie Śląska w dwóch z trzech meczów podczas obozu w Rogli. Podobnie było co prawda z lewym obrońcą Mateuszem Hołownią, ale on ma poważnego rywala w postaci Dino Stigleca. Pod uwagę mogą być brani również zawodnicy, którzy powrócili z wypożyczeni jak choćby Adrian Łyszczarz czy Sebastian Bergier, lecz oni nie grali tak dużo, a ponadto niczego wielkiego nie pokazali. Oczywiście może się tak zdarzyć, że ów młodzieżowców będzie kilku naraz, bowiem górnej granicy nie ma, lecz więcej niż dwóch (Płacheta i Hołownia) zbyt często nie ma się co spodziewać.

5. Kadra jest niby kompletna, ale dodatki nie zaszkodzą

Zgrupowanie w Rogli pokazało, że przed Śląskiem jeszcze sporo pracy, ale niektóre elementy gry wyglądały dość obiecująco. Osobiście uważam, iż Śląskowi przydałyby się jeszcze wzmocnienia. Przede wszystkim wśród napastników, bo czy w wypadku ewentualnej kontuzji Erika Exposito, niedoświadczeni Daniel Szczepan i Sebastian Bergier zagwarantują bramki? Nie wiadomo czy sam Hiszpan je zagwarantuje, gdyż dla niego to premierowy sezon w PKO Ekstraklasie. Ponadto w Śląsku dalej brakuje typowego ofensywnego pomocnika, czyli kogoś takiego jak kiedyś Sebastian Mila czy Ryota Morioka. W Rogli nieźle spisywał się w tej roli Robert Pich, lecz to dla niego nowa pozycja i wątpliwe, aby przez cały sezon gwarantował odpowiednią jakość, dlatego potrzebny jest mu ktoś do walki o miejsce w składzie.

Pomimo dobrych wyników w sparingach, nie należy mieć wątpliwości. Ten sezon będzie dla Śląska tak samo przyjemny jak jazda Fiatem 126p po typowej polskiej drodze. Wzloty, upadki, twarda walka o przetrwanie. To wszystko przed zespołem z Wrocławia, ale przy odpowiednio ciężkiej pracy zawodnicy Vitzeslava Lavicki powinni uniknąć rozpaczliwej walki o utrzymanie jaka miała miejsce w sezonie poprzednim, gdyż potencjał tego zespołu jest większy. Nie oszukujmy się, drugim Piastem Gliwice ta drużyna raczej nie będzie, ale przy dobrej formie awans do ósemki może nie być niemożliwy.

Komplet wyników z Rogli:

  • Śląsk Wrocław – Hajduk Split 2:1 (Golla x2)
  • Śląsk Wrocław – Slaven Belupo 2:0 (Gąska x2)
  • Śląsk Wrocław – Zoria Ługańsk 2:1 (Pich, Cholewiak)

Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Twitter