W ostatnim meczu 2017 roku Śląsk Wrocław okazał się lepszy od trzeciej drużyny Lotto Ekstraklasy, Jagiellonii Białystok. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył niezawodny ostatnio Arkadiusz Piech, a Jakub Słowik obronił rzut karny. Prawdopodobnie był to ostatni mecz prowadzony przez Jana Urbana. 

Przed spotkaniem trudno było się spodziewać  korzystnego wyniku. Atmosfera wokół klubu nie była najlepsza, a na dodatek niemal pewne było pożegnanie Jana Urbana po meczu z Jagiellonią. Ostatnie niepowodzenia w lidze, słaba gra oraz miejsce poza czołową ósemką przelała czarę goryczki. Goście przyjechali do Wrocławia nieco osłabieni i w tym swoją szansę upatrywali kibice WKS-u, którzy niestety w nielicznym gromie przybyli na Stadion Miejski we Wrocławiu.

Śląsk rozpoczął mecz ze sporym animuszem, tak jakby chciał udowodnić, że potrafią jednak dobrze grać w piłkę. Podopieczni Jana Urbana od początku agresywnie doskakiwali do rywali, próbowali również swoich szans po strzałach z dystansu. Niestety również zdarzały im się błędy w obronie i tylko dzięki nimi Jagiellonia dochodziła do swoich okazji bramkowych. Nerwowo od samego początku grał Igors Tarasovs, który ostatnio był bardzo krytykowany za swoją słabą postawę. Śląsk po pierwszej połowie powinien mieć co najmniej trzy bramki na swoim koncie. W 22. minucie nieporozumienie obrońców gości wykorzystali Robak z Piechem, ostatecznie po strzale tego drugiego piłka zatrzymała się na słupku bramki Kelemena. Pod koniec pierwszej połowy znów mieliśmy festiwal zmarnowanych szans. Najpierw z piłką w polu karnym gości minął się kapitan WKS-u, Piotr Celeban, a chwilę później Piech po dośrodkowaniu z prawej strony boiska nie skierował głową celnie piłki do bramki. Piłkarze Jagielloni również mieli swoją „setkę”. Najlepszy na murawie w ekipie przyjezdnych Novikovas zmarnował sytuacje sam na sam ze Słowikiem.

Druga powoła spotkania zaczęła się najlepiej jak mogła dla podopiecznych Jana Urbana. Michał Chrapek świetnie obsłużył Arkadiusza Piecha i niczym rasowy napastnik świetnie wykończył akcję, zdobywając pierwszą bramkę w meczu. Gospodarze jeszcze świętowali swoje prowadzenie, a po chwili mogli je stracić. Sędzia piątkowego meczu, Daniel Stefański, podyktował rzut karny dla Jagielloni za zagranie ręką Marcina Robaka w swoim polu karnym. Na stratę bramki nie pozwolił jednak Słowik, który świetnie obronił strzał Novikovasa. Zawodnik przyjezdnych z pewnością nie będzie miło wspominał wyjazdu do Wrocławia. Od razu po rzucie karnym piłkarze Jagielloni dwa razy próbowali dobijać piłkę do bramki. Najpierw jeden z obrońców gospodarzy wybił piłkę niemal z linii bramkowej, a po chwili Świderki uderzył w poprzeczkę. Furę szczęścia mieli w tej sytuacji piłkarze WKS-u! Podopieczni Ireneusza Mamrota nie czekając na koniec meczu dążyli do bramki wyrównującej, jednak obrońcy Śląska dosyć pewnie radzili sobie w swoich poczynaniach. Goście coraz bardziej się odsłaniali, ale gospodarze nie potrafili tego wykorzystać.

Wynik tego meczu nie uległ już zmianie, chociaż pod koniec posypały się żółte kartki dla gospodarzy. Wydaję się, że Śląsk odniósł zasłużone zwycięstwo, pozytywnie kończąc piłkarski rok 2017. Mimo wszystko jeszcze jest wiele elementów do poprawy, aby zacząć odnosić serię zwycięstw. Kolejny mecz bez bramki zagrał Marcin Robak, który chyba na dobre się zablokował.

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0)
1:0 – A. Piech 53’

Śląsk: Jakub Słowik – Robert Pich, Igors Tarasovs, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec – Kamil Vacek, Michał Chrapek (83′ Adrian Łyszczarz) – Arkadiusz Piech, Sito Riera, Łukasz Madej (88′ Dragoljub Srnić) – Marcin Robak.

Jagiellonia: Mariusz Pawełek – Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme (90′ Marek Wasiluk) – Piotr Wlazło, Rafał Grzyb (74′ Martin Pospisil) – Fiodor Cernych, Karol Świderski (81′ Piotr Tomasik), Arvydas Novikovas – Łukasz Sekulski.

Żółte kartki: Vacek, Słowik, Riera (Śląsk) oraz Cernych (Jagiellonia).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).


Autor: Marcin Malyszka
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław