Zabrakło niewiele. KFC Gwardia Wrocław wyjścia z Hali Orbita jako zwycięzcy. Świetna dyspozycja Marcela Gromadowskiego została zatrzymana przez BBTS Bielsko-Biała.


Od początku spotkania oba zespoły dawały popis swoich umiejętności. Mogliśmy obserwować defensywne popisy pod siatką. W ofensywie natomiast dochodziło do wymian przesuniętych krótkich. Na uwagę zasługują ataki ze skrzydeł – znakomici w tej kwestii okazali się Łukasz Lubaczewski oraz Marcel Gromadowski. W połowie seta gdy wrocławianie wyszli na niewielkie prowadzenie goście zaczęli dogrywać na środek siatki, czyli Adriana Hunka i Bartosza Cedzyńskiego. Gdy im nie wychodziło świetnie dysponowany był również atakujący Oleg Krikun. Bielszczanie zaliczyli również parę świetnych bloków, na co siatkarze Gwardii nie mogli znaleźć odpowiedzi.

Frustracja gospodarzy z pierwszej partii przerodziła się w eksplozję skuteczności w następnej części. Skrzydłowi Gwardii znajdywali dziury w bloku, a w połączeniu z atakami z drugiej linii szybko wyszli na 6-punktowe prowadzenie. Pod siatką gospodarze również pokazywali dominację. Świetną partię rozegrał Jakub Nowosielski, który zdobył aż 8 punktów. Goście nie byli w stanie znaleźć odpowiedzi, a set uciekał z zasięgu siatkarzy BTTS.

Trzeci set przypominał nieco pierwszy, kiedy to żadna z drużyn przez dłuższy czas nie była w stanie wypracować większej przewagi. Gwardziści jednak powoli przejmowali inicjatywę, a BTTS ponownie nie mógł znaleźć odpowiedzi na Gromadowskiego i Krzysztofa Gibka. W tej partii o wiele bardziej widoczny był również kapitan Arkadiusz Olczyk. Bielsko-Białą w grze utrzymywał Oleg Krikun. To między innymi dzięki jego staraniom udało się wyrównać w końcówce seta. Goście poczuli wiatr w żaglach i mieli nawet piłkę setową. Gromadowski jednak swoimi atakami z prawego skrzydła uratował Gwardię, a blok Olczyka zapewnił zwycięstwo w trzeciej partii.

Marcel Gromadowski kontynuował świetne spotkanie posyłając coraz to mocniejsze bomby i dał szybkie prowadzenie Gwardii. Gibek szalał na skrzydle, a siatkarze gości przez długi czas nie mogli znaleźć potrzebnego rytmu gry. W tej części pochwały należą się również Adrianowi Mihułce oraz Jakubowi Nowosielskiemu, którzy przyjmowali większość ataków. Bielszczanie nadrobili swoje straty, jednak wciąż nie byli w stanie wyrównać. Ich najjaśniejszym punktem pozostawali Krikun oraz Sergii. Pod koniec seta udało im się złapać wrocławian na paru błędach i doprowadzili do wyrównania. W kluczowych fragmentach nie zawodził środkowy BTTS Adrian Hunek i to m.in dzięki niemu goście skradli czwartego seta.

Goście poszli za ciosem i wyszli na prowadzenie w tie-breaku. Gwardia miała niemałe problemy z blokiem, przez co tracili punkty, natomiast BBTS niedokładnie serwował. Obie drużyny korzystały z błędów swoich przeciwników, ale to wciąż goście utrzymywali niewielkie prowadzenie. Gromadowski oraz Gibek starali się podnieść kolegów z drużyny do walki, jednak dzisiejszy środek przeciwników okazał się za mocny.

MVP spotkania został środkowy BBTS Bielsko-Biała Bartosz Cedzyński.

„Graliśmy falami. Zabrakło tego czwartego seta – wtedy byśmy wygrali i zdobyli trzy punkty. Przeciwnik postał i wygrał.” – powiedział po meczu trener Gwardii Krzysztof Janczak.

KFC Gwardia Wrocław – BBTS Bielsko-Biała 2:3 (22:25, 25:17, 26:24, 23:25, 11:15)


Filip Skiba
Zdjęcie: Instagram